W Champions’ Ballad, drugiej paczce DLC do Breath of the Wild, nadal będziemy kierować wyłącznie Linkiem

18

Po tym, jak Nintendo podało szczegóły na temat drugiej paczki DLC do The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Champions’ Ballad, gracze zaczęli spekulować na temat tego, czy zagramy w nich w Zeldą lub którymś z czterech Czempionów. Sam Eiji Aonuma rozwiał dziś wszelkie wątpliwości.

Producent serii poinformował, że w dodatku ponownie wcielimy się jedynie w Linka, jednak dowiemy się więcej o postaci Zeldy. Wydarzenia Champions’ Ballad zostaną umiejscowione po zakończeniu podstawki.

Z innych informacji: jednym z nowych strojów, które znajdziemy w grze po kupnie Season Passa i premierze drugiego zestawu DLC, będzie ikoniczna „homarowa koszulka” z Wind Wakera.

PODZIEL SIĘ
Elan

18 komentarzy

  1. Elan
    Elanczewski (612 komentarzy) w dniu:

    @Hater – to jest chyba ta fabularna część drugiego DLC. Będzie jeszcze nowy dungeon, ale czy będzie on częścią tej nowej historii, na razie nie wiadomo. No i na pewno będzie coś jeszcze.

  2. Ri
    Ri (108 komentarzy) w dniu:

    @panczok „Wydarzenia Champions’ Ballad zostaną umiejscowione po zakończeniu podstawki.”
    Tia, też pamiętam jak Tron Bhaala był dodawany do premierowego Baldur’s Gate II – To były czas… a nie, czekaj… :P

  3. panczok (72 komentarzy) w dniu:

    @RI, nie rozumiem twojego komentarza. Tworcy wala w tylek konsumentow dlc’ami za gruba kase a Ty piszesz ze wszystko jest ok. Pierdzieli mi po calosci czy dlc jest przed, po, w tarakcie czy w Bhaalu, Tormencie czy jakimkolwiek rpg, fps, rts pierdesees. 80 PLN po tym jak podatawka to 260 PLN to zart z konsumenta, tak samo jak esktra, legacy, hwdp edition wszystkich innych gier. Ale nie, zaraz, RI ma kase w portfelu na te wszystkie bajery i woli kupic DLC do Zeldy za 80 PLN. Panczok za 80 PLN kupi 4 pelne indyli na playstation w promocji lub 3 pelne tytuly AAA w promocji. Moze wszystko nie tak nowe jak nowa Zelda ale w koncu to kilka roznych gier a nie DLC do ktorego i tak trzeba wydac 260 PLN aby w ogole je uruchomic…

  4. Sent (182 komentarzy) w dniu:

    Panczok – ja tam wolę CK2 z dodatkami (które, olaboga, są DLC) niż bez, gdyż rozbudowują grę w sposób nieporównywalny z żadną poprzednią grą paradoxu. Wskaż mi inną grę niż simsy która 6 lat po premierze dostawała nowy content.

    sam nie jestem fanem zbroi dla konia czy lockowania stuffu za amiibo, ale nie wrzucajmy wszystkich gier i DLC do jednego wora.

  5. Antari
    Antari (350 komentarzy) w dniu:

    @panczok: A czy ktoś ci każe kupować to DLC do Zeldy za 80 zł? Nie chcesz, nie kupuj. Jest cała masa osób, która jest fanami tej części Zeldy i oni są targetem tego DLC, które rozszerza kontent z podstawki.

    Typowy przykład polskiego myślenia – ilość > jakość. Zamiast kupić dziecku jeden porządny zestaw Lego, lepiej 10 mniejszych zestawików z rakotwórczego plastiku z Chin.

  6. panczok (72 komentarzy) w dniu:

    @Sent, bardzo dziekuje za przytoczenie najbardziej przykrego przykladu szkodliwej polityki wydawania dlc czytaj Paradox i ich serie z pierdyliardem dlc (mowi to jeden z najwiekszych fanow serii EU z kilkoma tysiacami przegranych godzin w te serie). Zadnym argumentem jest wspieranie gry przez 6 lat skoro kazdy najmniejszy dlc to przynajmniej 5 EUR na premiere. Policz ile trzeba zaplacic za pelny kontent – ze 150 EUR by pewnie wyszlo. No ale jak kto woli. Panczok woli cos innego.
    @ Antari, bardzo dziekuje ze okreslasz moj „typ myslenia” jako polski – powinienes jeszcze wspomniec o wodce i zagrysce, rusofobii, smolensku i jeszcze kilku polskich rzeczach. No ale wracajac do Twojego „wyszukanego” (prawdopodobnie w dalekich „ustepach” Hyrule) komentarza Panczok wyraznie napisal ze NIE KUPUJE dlc do Zeldy bo ma lepsze pomysly na wydanie 80 PLN (a nie ze ktos kaze czy nie kaze). Argument ilosc > jakosc to smiech na sali. Za 80 PLN kupilem w lutym/marcu na ps store najnowszy dragon age KOMPLETNA EDYCJA Z PIERDYLIARDEM DLC, god of war 3 i najnowszy infamous ZNOW EDYCJA Z DLC. Rzeczywiscie jakosc tych pozycji porownywalna do chinskich klockow lego. No ale jak kto woli – Panczok woli cos innego niz dlc do Zeldy za 80 PLN. Tak to juz jest z typami z polskim typem myslenia. Zegnam antari, bez powazania.

  7. Goral
    Goral (106 komentarzy) w dniu:

    Panie Panczok to tylko info o DLC do Zeldy, nie trzeba brać ale myślę, że każdy kto ukończył grę się skusi bo to Wielka gra. Nie wyobrażam sobie inaczej. Gdyby to nazwano dodatkiem to by nie było problemu. Cóż żyjemy w czasach internetu podłączonego do wszystkiego a takie coś jak DLC ma prawo bytu. Kiedyś wydali grę i już a tu ciągle jakieś patch’e, dlc, lecą do Ciebie strumieniem w sieci. Takie czasy. Dla mnie DLC to taki mniejszy dodatek, który zawsze tak naprawdę nie musi być konieczny a nie wywala całej gry do góry nogami – ich ceny no cóż…

  8. panczok (72 komentarzy) w dniu:

    @Goral, moj pierwszy komentarz to tylko moje osobiste uczucie co do ceny, ktora jak sam zauwazasz „jest jaka jest”. Reszta to „reakcja na reakcje”.

  9. hater (281 komentarzy) w dniu:

    Mnie wydawanie tych wszystkich kontentów jako dlc najbardziej denerwuje z innego powodu: za 10 lat nintendo już dawno wyłączy serwery udostępniające dlc i te wydane 80zł szlag trafi. Zostanie tylko gra bez dodatków.

  10. Elan
    Elanczewski (612 komentarzy) w dniu:

    Właściwie trudno teraz ocenić, czy wydanie 80 zł będzie się opłacać, bo nie bardzo wiadomo, co będzie w drugiej paczce DLC. Na razie zapowiada się na lepszą niż pierwsza (bo w niej, jak dla mnie, jest niewiele ciekawej zawartości), bo będzie nowa historia i dungeon, więc może to być coś w stylu pełnoprawnych dodatków (jak do Wiedźmina czy Skyrima). Jeśli tak będzie, to te 80 złotych nie będzie taką bolesną kwotą, bo podstawka i tak ma już ogrom zawartości.

  11. Goral
    Goral (106 komentarzy) w dniu:

    Breath of the Wild jest grą kompletną i skończoną. 3:2, że chcą na nas zarobić nową historią i uzupełnieniami bez których możemy się obejść ale ja kończąc grę (280 godzin) chętnie jeszcze bym pobył w Hyrule bo wychodzić smutno. W ciągu tygodnia sobie kupię.. Bardziej mnie przeraża to co się działo z Fire Emblem i masą tych DLC, choć gry nie miałem ale wciągając się w jakiś świat bądź uniwersum gier video chcesz mieć to wszystko. Cwaniaki z nich :) Dodatek do gry powinien zostać dodatkiem a DLC niekoniecznym rozszerzeniem bez którego się obejdzie. W przypadku Zeldy ocenimy czy to drogo bo być może nowa historia w drugiej części będzie fajną przygodą.

  12. Ri
    Ri (108 komentarzy) w dniu:

    Ri ma kasę na te wszystkie bajery w portfelu bo zamiast prowadzić gównoburze siedzi w pracy :v
    Gra jest kompletna – Ballada jest rozszerzeniem, dodatkiem a nie wyciętą zawartością. O ile rozumiem narzekania na DLC jak są to zbroje dla konia czy jak w przypadku gier od BioWare wycięta zawartość, o tyle nie rozumiem psioczenia że twórcy po premierze chcą utrzymać grę przy życiu i nieco ją rozbudować. To tak jakbyś poszedł do CDP RED i rzucił im w twarz premierowym Wiedźminem 3 i zapytał się „A na co mi to!? Przecież muszę jeszcze dodatkowo kupić Krew i Wino, bo inaczej to nie warto grać!”
    Co do chwalenia się ile to nakupowałeś za 80zł, to pozwól że swoją listę zakupów z Steam Summer Sale zachowam dla siebie :P

  13. Antari
    Antari (350 komentarzy) w dniu:

    Ceny gier Nintendo są wysokie, tak zawsze było. @Panczok: Możesz tupać nóżkami i się zaciskać usta w ponurym grymasie ale tego nie zmienisz. Produkt jest warty tyle, ile ktoś jest w stanie za niego dać. Też uważam, że cena tej Zeldy na WiiU/Switch czyli 260 zł jest wysoka. Porównując gry przecenione z PS wkraczasz jednak w sferę myślenia życzeniowego. Pomijasz też bardzo istotny aspekt mianowicie obrót na rynku wtórnym. Na PS Store czy Steamie kupisz sobie 10 gier w cenie 260 zł. I te pieniądze straciłeś bezpowrotnie. Kupiłeś bezwartościowe dane których nie spieniężysz w żaden sposób. Podczas gdy kupując Zeldę za 260 zł jesteś w stanie bez problemu odzyskać 90% wartości, czasem nawet 100%. Czyli bilans wychodzi u Ciebie -260 zł. U mnie -26 zł. Kto tu bardziej oszczędza sam sobie odpowiedz. To samo z grami retail na PS3-4. Są tanie ale gdy kupujesz na premierach za 200 zł to tracisz te 120 zł wartości, bo gry szybko tanieją. Na przestrzeni kilku miesięcy potrafią spać nawet o 120 zł. Podczas gdy gry na Nintendo trzymają cenę praktycznie do końca. To jak inwestycja w kruszce, papiery wartościowe itd. Usługi typu Steam czy inwestowanie w „tanie” wersje elektroniczne starych gier bazują właśnie na mechanizmie „pseudo oszczędności” i kompleksie Sknerusa obecnym u cebulaków. Wydaje się, że za tę samą kasę dostajesz TYYYYYYLE więcej, podczas gdy zostałeś nieźle wydymany bez możliwości odsprzedaży.

  14. panczok (72 komentarzy) w dniu:

    @RI, mam nadzieje ze piszesz ogolnie ze masz prace, a nie ze siedzisz w sobote w pracy bo to by bylo przykre (no bo napisales ten komentarz w sobote a jest napisany dosc dwuznacznie…). Gratuluje udanych zakupow na steam. Tez korzystam i ciesze sie ze jest nas wiecej – skenrusow z syndromem cebulaka czy odwrotnie, nie wiem, nie rozumiem, przeczytaj se komentarz antariego to se zrozumiesz.
    @Angari, troche zmieniasz temat gownoburzy bo bylo czy warto wydac 80 PLN na dlc, no ale sie ustosunkuje i do nowych watkow sprawy. Wiec czy to jest inwestycja jak w kruszce? Chyba korzystales z uslug amber gold… sprobuj „zakopac w ogrodku” te Zelde i odsprzedac za 90% jej premierowej wartosci za 3, 5 czy 10 lat… albo lepiej nie czekaj i sprawdz na dowolnym serwisie aukcyjnym jaki „kosmiczny” pobyt jest na „klasyki” z przed lat. To ze widnieje na nich cena jak za nowke sztuke to nie znaczy ze ktos to w ogole kupuje.Gwarantuje Ci ze albo puscisz ja po taniosci albo zachowasz ja w swojej kolekcji do konca swiata bo stwierdzisz ze szkoda ja puszczac za pol darmo. Sam to przerabialem wiec znam ten „sposob inwestycji” od podszewki. Syndrom „cebuli”, ktoremu jestem calkowicie oddany, polega na tym ze nawet jesli chcesz kupic gre pudelkowa i pozniej ja odsprzedac to i tak zwykle placisz za przesylke do ciebie i od ciebie co, w duzym uproszczeniu, kosztuje jakies 20 PLN wiec jesli kupie cyfre za jakies nawet 30 PLN (trzymajmy sie przykladow z tej gownoburzy) to „w plecy” jestem na „dyche”. Swoja droga swoimi komentarzem zgodziles sie ze mna ze szkoda wydawac te 80 PLN na to dlc, tylko ze z innego powodu – ja twierdze ze to najzwyklejszy „rozboj w bialy dzien” (mozna za to kupic w koncu 80 kg ziemniakow w biedronce, cebuli to juz sobie nie wyobrazam nawet), a Ty, ze to „bezwartosciowe dane” (BTW grales w to juz, ze wiesz ze to taki slabe dlc? ;-) ).

  15. hater (281 komentarzy) w dniu:

    Kurde Antari weź tak nie odlatuj, minąłeś się z tematem i zwyzywałeś szarych użytkowników cyfrówek od skner. Na diabła mam kupować starą kolekcjonerską grę za 500zł, nawet 200zł jak jest dostępna cyfrówka przeceniona na 90%, powiedzmy 20zł – dodam, że jakąś grą się nie jaram, chcę ją po prostu sobie przejść. No i jeśli gra jest spoko, to chcę ją zachować, nie planuję się jej pozbyć. Jak ktoś jest sknerą to sobie założy dla każdej gry osobne konto na steamie i będzie handlował kontami, na wszystko jest sposób. Bo chyba tylko sknera widzi problem w tym, że nie może czegoś sprzedać.
    Poza tym, ja naprawdę nie wiem o co ci chodzi. W jednym poście piszesz, że spoko, kupisz cyfrowe dlc – albo przynajmniej fajnie że jest – a następnym momencie chwila, jednak nie lubię cyfrówek. To jak w końcu?
    Zeldy switchowe chodzą w tej chwili po 200zł, więc jest już jakieś 25% taniej – będzie jeszcze taniej, bo na switcha jest mało gier, a każdy zeldę chce przejść. Poza tym imo w dobrym guście jest zawsze sprzedawanie gry za troszeczkę mniej niż się kupiło – jakby tylko każdy tak robił ach… Więc nie mów o odsprzedaży gier za 100% ceny, podtrzymuj tabu na forum;)
    @Panczok ogólnie się zgadzam, ale chciałbym dodać, że popyt na klasyki zawsze jest, po prostu cena nie jest zwykle adekwatna do tego popytu. Jednak myślę, że nabywca zawsze może się znaleźć na bardzo dobre, słynne klasyki, więc ceny niektórych rzadkich gier po prostu są uzasadnione. Jak pokemony, ceny absurdalne, 300zł, 500zł, ale ludzie po prostu kupowali. Więc może winni są naiwni gracze?;)

  16. Antari
    Antari (350 komentarzy) w dniu:

    @Panczok: Sorry ale nie masz pojęcia o zawirowaniach na rynku wtórnym odnośnie cen gier 1st party na Nintendo. Cena sprzętu rośnie proporcjonalnie do stanu wizualnego. Jeżeli posiadasz egzemplarz w folii to gwarantuję, że za 10-20 lat sprzedasz z niemałym zarobkiem. A jeżeli nie – to po prostu odzyskasz 80-90% wartości lekko. Przykład? Parę lat temu kupowałem używane Pokemon Platinum w boxie za 40 zł. I to były ceny za tę pozycję, można było ją kupić na porządku dziennym. Dziś ceny na rynku wtórnym od 100 zł w górę za sam kart, a w boxie 200 zł. Pomijam przypadek Pokemon Soul Silver EU w kompletnym boxie, które potrafią osiągać 5 krotność swojej ceny premierowej. Spróbuj kupić Super Metroida ze SNES’a w pudełku. Ba, spróbuj kupić Pokemon Fire Red w boxie na GBA. Ja swoje kupiłem w 2004 roku za około 200 zł. Dziś za kompletny box zapłacisz od 50$ w górę. Czyli wychodzi na to, że przez 13 lat cena tego tytułu spadła o jakieś 13 zł. Oj jak straciłem. Oj jaka to niepewna inwestycja. Pomijam kompletnie fakt, że zafoliowane latają po 300$. Napisz mi za 10 lat za ile sprzedałeś swoje konto Steam albo ile utopiłeś w nim środków ku chwale korpo, topiąc się w multiplatformowych ochłapach ze stołu pana. Jeżeli chodzi o cenę Zeldy, to nie łudźcie się, że jej cena szybko spadnie. Jedyne co może wpłynąć na jej wysokość to wydanie jej w ramach serii Nintendo Selects. Super Mario 3D World lata po premierze latał po 150 zł i taniej mogłeś kupić tylko gdy sprzedawał ktoś totalnie nie w temacie. Na zmianę ceny tej gry wpłynęło dopiero wydane jej w ramach serii Selects. Ale do powstania tej linii na Switchu dzielą nas jeszcze długie lata.

    Takie głupoty jak wypisuje panczok, można pisać jedynie osoba, która nie ma bladego pojęcia o rynku sprzętów Nintendo. Inwestując w pudełkowe wydania zwłaszcza gier 1st party
    (a takie stanowią lwią część biblioteki systemów Nintendo) absolutnie nie ma możliwości utopienia pieniędzy, bo około 90% wartości gier zawsze można odzyskać. I tak będzie do czasu aż Nintendo nie pójdzie drogą konkurencji, zrobi swojego Steama i przejdzie na wersje elektroniczne ONLY (czyli prawdopodobnie po Switchu). Wszelkie Steamy czy promocje z PS Store to tylko pochłaniacze mikropłatności bazujące na prymitywnych instynktach plebsu. Podobnie zresztą jak tanie apki na telefonach. Nikt nawet się nie zastanawia ile już utopił w tych systemach środków bo przecież płaci tak niewiele. A małe, regularne przelewy tworzą duże sumki nie do odzyskania.

    Zawsze zapala mi się czerwona lampka gdy ktoś podnieca się pseudo oszczędnościami z zakupów wersji elektronicznych i dezawuuje tym samym drogie wersje pudełkowe gier na Nintendo, które są po prostu dobrą inwestycją. Podobnie ma się sprawa na rynku komiksów amerykańskich, gdzie poszczególne omnibusy, które na przestrzeni kilku lat, a czasem miesięcy szybko stają się OOP. To wyśmienita lokata kapitału, pewniejsza i przyjemniejsza od środków na koncie, gdyż ich ceny szybko lecą w górę. Oczywiście znajdzie się też tona osób, która woli czytać elektronicznie (kasa nie do odzyskania) lub w tańszych wydaniach zbiorczych, które są niewiele warte na rynku wtórnym.

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!