[Recenzja] Nintendo Switch Sports Resort

Nintendo wraca do sportowej formuły znanej z Wii Sports. Czy nowe dyscypliny i eksploracja wyspy wystarczą, by zapewnić dobrą zabawę na dłużej?

Jeśli byliście posiadaczami konsoli Wii lub interesowaliście się w tamtym czasie grami i Nintendo, zapewne kojarzycie tytuł Wii Sports. Gra wykorzystywała możliwości sterowania ruchowego konsoli, aby symulować sportowe doświadczenia. Dzięki temu szybko zyskała popularność, a przy okazji stała się najlepiej sprzedającym się tytułem na tę platformę. Trzy lata później wydano kontynuację o nazwie Wii Sports Resort. Choć nie dorównała ona poprzedniczce, również osiągnęła bardzo dobry wynik sprzedażowy. Teraz znajdujemy się na podobnym etapie w przypadku konsoli Switch. Cztery lata po premierze Nintendo Switch Sports zadebiutowało bowiem Nintendo Switch Sports Resort. Jak wypada najnowsza odsłona i czy ma szansę zbliżyć się do oryginału? Sprawdzimy to w dalszej części recenzji.

Hello Mii, my old friend

Na starcie przywita nas kreator postaci. Możemy dostosować postać według własnego uznania lub zaimportować wcześniej utworzone Mii, jeśli takie posiadamy. Po krótkiej konfiguracji preferowanego sposobu rozgrywki gra oddaje nam do dyspozycji Spocco Resort. Znajdziemy tam 12 różnych dyscyplin sportowych. Są to kolejno: tenis, kręgle, łucznictwo, boks, siatkówka, tenis stołowy, koszykówka, golf, mniej konwencjonalne siłowanie się na kciuki oraz trzy aktywności związane z jazdą: pilotowanie samolotu, jazda na deskorolce i skuterze wodnym.

Sportowa rywalizacja

Zacznę od tych ostatnich trzech aktywności, ponieważ oprócz klasycznej rozgrywki otrzymujemy w nich możliwość swobodnej eksploracji wyspy. Każda taka wycieczka trwa pięć minut. W tym czasie możemy przyjrzeć się okolicy z góry, z poziomu wody lub podczas jazdy na deskorolce. Przy okazji wykonujemy dodatkowe zadania i misje. Obejmują one między innymi zbieranie waluty (np. w postaci kółek podczas jazdy na deskorolce) oraz fotografowanie konkretnych miejsc i widoków na wyspie.

Pozostałe dyscypliny oferują bardziej klasyczną rozgrywkę. Na początek każda z nich udostępnia krótki samouczek. Poznamy w nim podstawowe ruchy oraz sposób obsługi Joy-Conów w danej konkurencji. Następnie możemy przejść do właściwej rywalizacji. Do dyspozycji mamy rozgrywkę lokalną dla kilku graczy, zabawę z przeciwnikami sterowanymi przez komputer (tak jak w moim przypadku) oraz multiplayer online.

My robimy te manewry tu

Każda dyscyplina oferuje nieco inne sterowanie i wymaga od nas odmiennych ruchów, co zresztą nie powinno dziwić w przypadku gier sportowych. W łucznictwie za pomocą Joy-Conów napinamy cięciwę, zupełnie jak w prawdziwym łucznictwie. Następnie drugim kontrolerem celujemy w środek tarczy. W koszykówce musimy poruszać kontrolerem niczym podczas kozłowania piłki, a następnie wykonać odpowiedni ruch imitujący rzut do kosza.

Siatkówka wydaje się nieco bardziej rozbudowana. Znajdziemy tu kilka rodzajów ruchów odpowiedzialnych za blok, serwis, zbicie piłki oraz wystawienie jej partnerowi pod siatką. Również siłowanie się na kciuki wymaga od nas sprytu i zręczności. Musimy odpowiednio manewrować Joy-Conem, aby nie dać się złapać w uchwyt przeciwnika, a jednocześnie samemu spróbować przytrzymać jego kciuk.

Nintendo Switch Sports Wario Party

Nie zmienia to jednak faktu, że poza kilkoma wyjątkami otrzymujemy przede wszystkim zestaw imprezowych minigier, a nie pełnoprawną grę. Tym bardziej trudno traktować ten tytuł jako przyrząd do ćwiczeń czy choćby rozgrzewki. Myślę, że poznanie wszystkich minigierek (bez maksowania wyników i wspinania się w rankingu) zajmie nam maksymalnie trzy godziny. Niestety, niewiele dobrego mogę też powiedzieć o oprawie audiowizualnej. Grafika jest dość prosta i stylizowana, ale prezentuje się poprawnie. Muzyki praktycznie nie zapamiętałem podczas rozgrywki. Jedyny motyw, który faktycznie utkwił mi w pamięci, usłyszałem dopiero wtedy, gdy na chwilę zostawiłem grę włączoną i wyszedłem z pokoju. Muzyka nadal odtwarzała się bowiem w menu pauzy.

Warto jednak wspomnieć o sporej liczbie osiągnięć do odblokowania. Czekają one na nas zarówno podczas rozgrywki, jak i w trybie eksploracji. Fani maksowania zawartości mogą więc spędzić tu trochę więcej czasu. Dodatkowo znajdziemy zakładkę z przedmiotami kosmetycznymi. Za punkty zdobywane podczas rozgrywek kupujemy sezonowe elementy wyposażenia, takie jak dostępne obecnie stroje na Halloween.

Jeśli Nintendo nie zawiedzie w kwestii aktualizacji, prawdopodobnie od czasu do czasu będzie można wrócić do gry. Być może nie tylko przy okazji imprez. Największym pozytywnym zaskoczeniem okazała się dla mnie polska lokalizacja. Otrzymujemy nie tylko pełne tłumaczenie napisów (jakiekolwiek by nie było), ale również krótkie komentarze dotyczące fotografowanych obiektów i widoków w trybie eksploracji. Odpowiada za nie syntezator głosu znany z Mii czy chociażby Tomodachi Life.

Impreza? W innym klubie

Pisząc tę recenzję, mam problem ze wskazaniem, dla kogo właściwie przeznaczono Nintendo Switch Sports Resort, zwłaszcza w cenie premierowej. Jeśli szukacie gry na domówki lub chcecie przetestować możliwości sterowania ruchowego Joy-Conów (lub Myszconów), znacznie lepszym wyborem będzie Mario Party albo Just Dance. Jeżeli natomiast interesuje Was aplikacja do ruchu i ćwiczeń, a przynajmniej jakakolwiek ich namiastka, tutaj praktycznie jej nie znajdziecie. Zdecydowanie lepiej zaopatrzyć się w Ring Fit Adventure (gra działa tylko z Joy Con;ami z pierwszego Nintendo Switch!). Być może jest to dobry tytuł na krótką zabawę z dziećmi, jednak podejrzewam, że zainteresowanie nim nie utrzyma się dłużej niż przez dwie godziny.

DeveloperNintendo
WydawcaNintendo
Cena212,80
Język polskiTak
WydaniePełna gra na karcie

Podsumowanie

Nintendo Switch Sports Resort oferuje zestaw sportowych minigierek, które po czasie mogą zacząć nużyć. Dostajemy tu co prawda tryb rankingowo-pucharowy i zestaw osiągnięć oraz przedmioty kosmetyczne do odblokowywania w ramach progresu/zbierania punktów za granie, jednak brakuje tu trochę różnorodności i czegoś, co mogłoby przyciągnąć gracza na dłużej. Może być ok, jako zestaw gierek imprezowych, jednak w podobnym budżecie mamy tu jednak dużo ciekawsze propozycje jak, chociażby Mario Party czy Just Dance. Ostatecznie polecam poczekać na promocje albo po prostu wybrać inny tytuł.

Plusy

  • jedna z (wciąż) niewielu gier wykorzystująca możliwości Joy-Conów
  • można pograć zarówno multi jak i w domu ze znajomymi
  • język polski

Minusy

  • dość płytka
  • zestaw drobnych minigierek
  • spora cena jak za taką zawartość
Kod otrzymany od: Conquest Entertainment
Jak oceniamy →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *