Connect with us

Cześć, czego szukasz?

MyNintendo.plMyNintendo.pl

Recenzje

[Recenzja] WarioWare: Get It Together!

Diamenty i czosnek

[Recenzja] WarioWare: Get It Together!

Całkiem niespodziewanie Wario powrócił do świata żywych za sprawą nowej odsłony WarioWare. Fani wcinającego na potęgę czosnek antybohatera nadal z utęsknieniem czekają na kolejną część Wario Land… i pewnie jeszcze kilka lat poczekają. Jako że darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, cieszmy się, że dostaliśmy cokolwiek związanego z żółtym wąsaczem. Jednak czy kolejna odsłona w tym uniwersum jest uzasadniona? Czy Nintendo udało się za sprawą WarioWare: Get It Together! tchnąć nowego ducha w serię? Przekonajmy się o tym!

Czosnek prawdy

WarioWare to specyficzna seria, która swój debiut miała w 2003 roku na GBA. Jej zasady można by przedstawić w następujący sposób: gracz zalewany jest prostymi, kilkusekundowymi minigierkami i stara się je przejść, jedna po drugiej. Co jakiś czas tempo i poziom trudności rozgrywki wzrasta, zmuszając gracza do nadludzkiej responsywności. Prosty mechanizm, ale za to diabelnie grywalny. Z każdą odsłoną Big N starało się dodać coś nowego, co urozmaiciłoby grę. Mieliśmy minigierki sterowane ruchowo, głosem, dotykiem; była nawet możliwość tworzenia własnych konkurencji i dzielenia się z innymi w D.I.Y.

WarioWare: Get It Together! towarzyszy inna myśl przewodnia. Do dyspozycji gracza dostępny jest szereg postaci, które różnią się sterowaniem. Mamy bohaterów, którymi można swobodnie poruszać się po planszy, jak i takich, którzy są przyczepieni do jednego miejsca lub poruszają się automatycznie. Niektórzy z nich potrafią strzelać, inni zaś zrzucać przedmioty czy też je przyciągać. W przeciwieństwie do poprzedników, gdzie każda minigierka miała z góry ustalone sterowanie, w WarioWare: Get It Together! jest ono uzależnione od wylosowanego bohatera. Potrafi to diametralnie zmienić sposób rozgrywania etapów. Często będziemy sporo główkować, jak danym herosem rozwiązać konkretny problem, a czasu do namysłu nie ma tak wiele. Jest to spory powiew świeżości w serii, dzięki któremu poziom zwariowania wchodzi na jeszcze wyższy poziom.

[Recenzja] WarioWare: Get It Together!

Szkoda tylko, że twórcy postawili na ilość, a nie na jakość. Jest sporo postaci uniwersalnych, które sprawdzają się w każdej minigierce, ale jest też pula takich, które mają konkretne zastosowanie i w innych są bardzo trudne do użycia. Chociaż tyle, że jest spore zróżnicowanie i często istnieje alternatywne rozwiązanie danego problemu.

It’s Wario Time!

Gra praktycznie nie wykorzystuje żadnych atutów konsoli, z wyjątkiem jednego – odczepianych JoyConów. Teraz cały tryb fabularny i nie tylko można przejść w parze z inną osobą. Jest to novum w serii i spore urozmaicenie.  W niektórych trybach można do rozgrywki zaciągnąć aż 4 osoby. Mimo swojej prostoty i natychmiastowości, WarioWare: Get It Together! sprawuje się świetnie jako party-game, jednak trzeba tę grę traktować jako przystawkę przed daniem głównym, bo na dłuższą metę może wkraść się znudzenie, a część gier pobocznych jest bardzo podobna do siebie. W dodatku niektóre tryby, jak siatkówka w stylu znanego z sal informatycznych Volley Blobby, nie są szczytem kreatywności. Dużym minusem jest brak możliwości grania po sieci; ze znajomymi zagramy tylko lokalnie. Jedyną formą rywalizacji przez Internet jest wykonywanie tygodniowych zadań w Wario Cup. Przeważnie jest to jakiś nieskończony maraton kolejnych minigierek według określonych zasad. Im więcej punktów zdobędziemy, tym wyżej znajdziemy się w rankingu światowym i rankingu znajomych.

[Recenzja] WarioWare: Get It Together!

Tak jak poprzednie odsłony, Get It Together! stoi humorem. Rozwiązywane zadania często są tak absurdalne, że można założyć, że twórcy podczas ich projektowania byli pod wpływem czegoś mocnego, co poszerza horyzonty. Dla fanów serii większość wspomnianych dziwactw nie powinna być zaskoczeniem i poczują się oni tutaj jak w domu. Warto też podkreślić, że tak jak w przypadku poprzedniej części na 3DSa, występuje tutaj voice-acting. Jak Nintendo chce, to potrafi się pozbyć archaizmów ze swoich gier, ale musi być tutaj zawarty ten pierwiastek ƒ„chcenia”.

Niekończący się papier toaletowy

Nowy pomysł wprowadzony w WarioWare: Get It Together! odświeżył dobrze znaną formułę. Jednak jeżeli nie jesteście osobami, które wracają do gier, żeby poprawić swój wynik, to nowy Wario będzie miał dla was bardzo mało zawartości. Samo przejście trybu fabularnego to około 3-4 godziny zabawy i trzeba doliczyć do tego jeszcze około godzinę, żeby odblokować wszystkie minigry. Niby są wyzwania i możliwość zgarniania ciuszków i poziomów dla postaci, ale są to rzeczy raczej kosmetyczne. Największą motywacją, żeby ponownie odpalić grę jest wcześniej wspomniany tryb Wario Cup. Jeżeli macie to szczęście, żeby zaprosić kogoś do wspólnej gry, to Get It Together! dostarczy wam trochę więcej radości i możecie sobie dodać 10 punktów do oceny. Szkoda też, że Nintendo każe sobie płacić pełną cenę za ten produkt. Wierny fan i tak kupi.

Grę dostarczył ConQuest Entertainment – oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce.

Single Player
60 Recenzent
Criterion 1
Użytkownicy (0 głosów) 0
Recenzje użytkowników Zaloguj się, żeby oddać głos
Sort by:

Be the first to leave a review.

User Avatar
Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

3 komentarze

3 Komentarzy

  1. blackwaterpark

    25 września, 2021 at 10:20 pm

    Pamiętacie? Kiedyś na grach od Nintendo była taka pieczątka: ”Seal Of Quality”. A dzisiaj? Jaki jest koń, każdy widzi. 🤔
    PS. Dzięki Autorowi za recenzję.

    • rolnik

      28 września, 2021 at 10:22 am

      To nie jest tak do końca, że gra nie ma jakości. Jakości jest tu sporo i w tej kwestii nie ma nic do zarzucenia. Gorzej jest z zawartością. To, co 20 lat temu miało rację bytu, teraz nie zdaje egzaminu. Nie zdziwiłbym się, gdyby w przyszłości Wario Cup trafił do usługi Nintendo Online. Jest idealnie pod to skrojony.

      • Sent

        28 września, 2021 at 11:08 pm

        mam raczej wrażenie, że nintendo bardzo spodobała się idea „żywej usługi” która sprawia, że gra nawet rok po premierze ciągle przewija się w mediach… tyle, że nie zamierza zwiększać budżetu na te produkcje i woli raczej wyciąć połowę zawartości, by później stopniowo nam ją oddawać jako „Darmowe” DLC. To już nie jest przypadek, tylko kilkuletni trend, bo przeciez mario golf, tenis i maker miały dokładnie ten sam problem.
        W przypadku wario jest nawet „śmieszniej”, bo tutaj chyba nawet nie planują nam niczego oddawać.

Musisz być zalogowany, żeby dodać komentarz Login

Zostaw komentarz

Zobacz też

Nintendo Switch

Mysie opowieści

Nintendo Switch

Cykl platformówek z Yoshim to gry, w których o wiele ważniejsze od jak najszybszego pokonania poziomu są eksploracja oraz odnajdywanie poukrywanych wszędzie znajdziek. To...

Recenzje

Switcha daj samurajowi

Recenzje

Super Rush to taka wydmuszka: z zewnątrz ładna, w środku pusta