Wywiad z Eleną Galarską

4

Moderator: Witamy na konferencji prasowej z okazji zakończenia Puchar Mistrzów regionu Galar. Nowa czempionka, Elena, zdecydowała się odpowiedzieć na parę pytań dziennikarzy.

Przegląd Pokemonowy: Jak to jest być mistrzem, dobrze?

Elena: Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze. Gdybym miała powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałabym, że Pokemony. Ekhm… Pokemony, które spotkałam na swojej drodze, które pomogły mi dotrzeć tu, gdzie teraz jestem. I co ciekawe, to właśnie te przypadkowe spotkania w trawie wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałam szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłam. I dziękuję Pokemonom. Dziękuje im, Pokemony to łapanie, Pokemony to toczenie walk, Pokemony to zdobywanie odznak. Wielu ludzi pyta mnie o to samo: ale jak ty to robisz? Skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie Pokemonów, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład zostaję mistrzem regionu Galar, a jutro… kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby strzyc… znaczy… Wooloo.

Pokemonowiec: No właśnie, Wooloo. Co sądzisz o Pokemonach unikalnych dla regionu Galar?

Elena: Są super! Cały czas miałam problem z doborem stworków do mojej podstawowej szóstki, bo miałam ochotę włączyć do niej niemal każdego niewidzianego wcześniej Pokemona, w tym galarskie formy stworków z innych regionów. Nie mogłam oprzeć się chociażby wróżkowej Ponycie, która urzekła mnie fioletowo-niebieską grzywą. Nigdy nie zapomnę też galarskiego Stunfiska, który chwycił mnie za nogę w jednej z jaskiń. Rzuciłam w niego łącznie kilkudziesięcioma Ballami, a i tak nie udało mi się go złapać. Dobrze, że następny wszedł mi do pierwszej rzuconej piłki.

Nie mogąc zdecydować, którą szóstkę Pokemonów trenować, postawiłam ostatecznie na niestandardowe rozwiązanie – trenowanie kilkunastu stworków jednocześnie. Było to bardzo ułatwione dzięki przydzielaniu doświadczenia każdemu Pokemonowi w drużynie, bez względu na to, czy uczestniczył w walce, a także możliwości przemodelowania drużyn w niemal każdym momencie, bez konieczności udawania się do Centrum Pokemon. Większa drużyna okazała się bardzo przydatna chociażby podczas przebijania się przez Ligę Galar – po każdej walce mogłam ją zmodyfikować i chętnie z tej opcji korzystałam, by lepiej przygotować się na konkretnego przeciwnika.

Gazeta Pokemonowa Codziennie: Zdradzisz nam, którzy z Twoich podopiecznych są twoimi faworytami?

Trudne pytanie. Trochę jak to, czy bardziej kocha się mamę, czy tatę… ale dobrze, mogę uchylić wam rąbka tajemnicy. Od początku spodobał mi się Rookidee, niewielki, ale zadziorny ptaszor, który najpierw ewoluował w Corvisquire’a, a ostatecznie w Corviknighta, który swoimi potężnymi atakami dziobem i stalowymi skrzydłami wygrał mi wiele starć. Chewtle… nie od początku byłam z niego zadowolona i zastanawiałam się nawet, czy nie odesłać go do Boksa, ale gdy ewoluował w Drednawa i nauczył się nowych ruchów z wykorzystaniem swojej szczęki, zaczął siać postrach wśród oponentów. No i oczywiście Snom, mały, lodowy robaczek, w którym zakochałam się od pierwszego zobaczenia w trawie. Od razu włączyłam go do swojej drużyny, licząc na to, że zamieni się kiedyś w pięknego motyla. I pewnej nocy tak się właśnie stało! No, prawie, bo Frosmoth to ćma, która potrafi wywoływać swoimi skrzydłami potężne zawieje śnieżne. Oj, mogłabym tak długo, a jeszcze wiele pytań przed nami, dlatego na tym zakończę!

Rotom-Action: W wielu najważniejszych walkach nie korzystałaś jednak ze swojego pierwszego partnera, Grookeya. Nie lubisz go?

Elena: Bardzo tendencyjne pytanie, ale muszę ze smutkiem przyznać, że coś w tym jest. Na początku chętnie współpracowaliśmy, ale po pewnym czasie zaczęło brakować między nami chemii. Nadal razem trenowaliśmy, ale w pewnym momencie złapałam innego trawiastego Pokemona, posiadającego nieco większy repertuar ruchów… Wiecie, o kim mówię, prawda? Kto nie chciałby mieć Pokemona jabłko, który ewoluuje w Pokemona szarlotkę?

Życie na Pokemonowo: Którą walkę wspominasz jako najtrudniejszą?

Żadną. Żart. A może nie? Gdybym miała wybrać jedną, postawiłabym oczywiście na starcie o tytuł mistrza z Leonem, którego Pokemony przewyższały poziomami moje, co wcześniej mi się chyba nie zdarzyło. Nie miałam jednak większych kłopotów z wygraną, a nawet gdyby przeciwnik przyparł mnie do muru, mogłabym do woli korzystać z przedmiotów leczących, których moi oponenci nie używali prawie wcale. Co prawda już po zakończeniu mistrzostw miałam okazję brać udział w jeszcze jednym bardzo interesującym starciu… ale to, z kim i gdzie je stoczyłam, niech pozostanie moim małym sekretem. Być może zdradzę to w mojej autobiografii!

Galarian Geographic: Przebyłaś Galar wzdłuż i wszerz. Co sądzisz o krajobrazach naszego regionu?

Trzeba przyznać, że są bardzo zróżnicowane! Na początku przebywałam głównie sielskie lokacje – pola, łąki i lasy – w drodze po tytuł odwiedziłam też jaskinie, ruiny, zaśnieżone drogi… Może żaden obszar mnie jakoś specjalnie nie zaskoczył, ani razu nie opadła mi szczęka, ale na pewno nie mogłam narzekać na widoczki. Nie sądzicie jednak, że większość Dróg jest za mało rozbudowana? Ot, jedna główna ścieżka, dwie-trzy małe odnogi, w których czają się znajdźki… Co prawda zwiedziłam też kilka miejscówek, w których było zdecydowanie więcej do roboty, więc mimo wszystko nie jestem kompletnie zawiedziona… ale chciałabym więcej.

Podróże po Galar: Czy podobne uczucia żywisz do Wild Area?

Elena: I tak, i nie. Gdy dostałam się tam po raz pierwszy, musiałam przetrzeć okulary… Ale przypomniałam sobie, że noszę soczewki. Wszystko było jakieś takie rozmazane, Pokemony pojawiały się i znikały… Może to jakaś iluzja optyczna? Gdy dotarłam do następnego miasta, niemal wszystko wróciło do należytego porządku. Niemal, bo pewnego dnia nie zauważyłam stojącego na mojej drodze Onixa i uderzyłam w niego głową z całej siły. Dzisiaj się z tego śmieję, ale wtedy tak nie było, bo powstały w wyniku tego zdarzenia siniak nie chciał się zagoić przed długi czas…

Wracając do tematu, gdy wróciłam na Wild Area po raz drugi, obszar ten wydał mi się nieco ciekawszy. Może to przez zróżnicowane warunki pogodowe, dzięki którym w jednym miejscu sypie śnieg, kawałek dalej szaleje burza piaskowa, a jeszcze dalej burza z piorunami? Może dzięki obozowaniu, podczas którego bawiłam się z Pokemonami i gotowałam im pyszne curry? A może to muzyka z dudami w roli głównej? Co, nie gra tam żadna muzyka? Przysięgam, że ją słyszałam… Może to kolejne złudzenie? Zostawmy ten temat. Ogólnie rzec biorąc, mam co do Wild Area mieszane uczucia. Gdybym kiedyś miała wyruszyć w podróż po innym regionie, chciałabym, by jego otwarte obszary były nieco ładniejsze i ciekawsze.

Pokemon Galarski: Rozwińmy temat miast. Jak ci się w nich podobało?

Elena: Trudno o jednoznaczną opinię, gdyż bardzo różnią się między sobą. Niektóre budzą podziw rozmachem, inne trudno w ogóle nazwać miastami – to raczej wioski, w których poza kolejnyą Salą nie ma nic ciekawego. Muszę jednak ze smutkiem przyznać, że nawet te większe, jak Motostoke czy Hammerlocke, nie obfitują w ciekawe aktywności. Zawsze zwiedzam lokalne butiki, żeby kupić coś nowego, odwiedzam też salony fryzjerskie, by odświeżyć fryzurę. Poza tymi przybytkami rzadko trafiałam jednak na inne interesujące, unikalne dla danego miasta miejscówki. Najbardziej w pamięć zapadło mi z kolei coś innego – jak to jest, że ludzie mieszkający w domkach szeregowych urządzają swoje mieszkania jota w jotę tak samo? Tanie meble z Pokei? Mieszkania, w których wynajmujący zabronił cokolwiek zmieniać? To dobry temat na dziennikarskie śledztwo!

Machamp’s Health: O samych Salach nie możesz chyba jednak powiedzieć nic złego?

To prawda! Sale zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Próby czekające na śmiałków są dużo ciekawsze niż zwykłe walki z pomagierami Lidera – nie dość, że każda Sala oferuje zupełnie inne wyzwanie, to niektóre z nich pozwoliły mi nawet dowiedzieć się nieco więcej o charakterze czy upodobaniach danego trenera. Fajna sprawa! Chociaż im dalej w las, to znaczy w Galar, tym próby jakby nieco mniej pomysłowe. Trzeba zachęcić Liderów do większej inwencji!

Jeśli chodzi o same starcia o odznaki… Panująca podczas nich atmosfera jest naprawdę niesamowita! Stadion wypełniony do ostatniego krzesełka, widownia żywo reagująca na wydarzenia mające miejsce podczas walki… No i robiący ogromne wrażenie Dynamax, powiększający Pokemony do coalossalnych rozmiarów i zamieniający ich ruchy na potężne ataki. Ubolewam nad faktem, że przemiana trwa tylko trzy tury, ale użyta w dobrym momencie pozwala zupełnie odmienić oblicze starcia. No i ogromne Pokemony wymieniające się razami robią po prostu świetne wrażenie. To coś, czego inne regiony mogą nam zazdrościć!

Pokemon & Trener: Podczas podróży dorobiłaś się kilku rywali. Co możesz nam o nich powiedzieć?

Elena: Całkiem sporo! Mam tylko nadzieję, że nie chlapnę czegoś, za co się na mnie obrażą… Hop, mój pierwszy przeciwnik, podobnie jak ja, został namaszczony przez samego czempiona. Z tym że czempion jest jego bratem, więc w jego przypadku odbyło się to trochę po znajomości. To właśnie z Hopem rozegrałam pierwszą walkę, jeszcze w rodzinnym Postwick. Podczas podróży regularnie toczyliśmy boje, z których, cóż, zawsze wychodziłam zwycięsko. Hop nie zawsze znosił to najlepiej, ale mimo to pozostaliśmy dobrymi kumplami.

Bede… nie ma co ukrywać, na początku strasznie mnie denerwował. Wyniosły i wyszczekany, nie przestawał mnie znieważać nawet wtedy, gdy dopiero co spuściłam mu lanie. Potem doszło jednak do kilku wydarzeń, w wyniku których… no, sami wiecie, jaki jest teraz Bede. Lubię go, on mnie chyba też, ale na pewno nie powie mi tego w twarz.

No i Marnie. Gdy pierwszy raz ją zobaczyłam, sprawiła wrażenie chłodnej i wyrachowanej. Nie pomagał fakt, że ciągle podążali za nią uciążliwi fani, lubiący wchodzić innym w paradę. Kiedy spotkałam ją jednak w hotelu w Motostoke i zamieniłam kilka zdań, kompletnie zmieniłam opinię na jej temat. Może nie zostaliśmy przyjaciółkami na całe życie, ale wzajemnie się szanujemy. Właśnie sobie przypomniałam, że mia…

Intruzi: MARNIE! MARNIE! MARNIE NAJLEPSZA JEST!

Moderator: Ochrona! Proszę o wyprowadzenie intruzów.

Intruzi: MARNIE! MARrrrnnnn…

Elena: Ekhm… Jeśli ktoś nie wie, co to za jedni, służę wyjaśnieniem. To właśnie Team Yell, fani Marnie, o której przed chwilą wspominałam. Początkowo przeszkadzali innym uczestnikom wyzwania – sama stoczyłam z nimi kilka starć – i blokowali przejścia do różnych obszarów. Z czasem okazali się jednak spoko gośćmi. Pomogli mi nawet rozwiązać pewien poważny problem. Niestety, jak właśnie zobaczyliście na własne oczy i usłyszeliście na własne uszy, nadal są strasznie hałaśliwi… Chociaż trzeba przyznać, że przynajmniej nie kradną Pokemonów, ani nie chcą zniszczyć świata czy coś, jak szaleńcy, którzy powodowali zamieszanie w innych regionach.

Galar na Gorąco: Co zamierzasz teraz robić? Do rozpoczęcia kolejnego sezonu Ligi Galar pozostało w końcu jeszcze trochę czasu.

Elena: A wiesz, że nie wiem? Zapewne wrócę jeszcze do kilku miejsc, by zobaczyć, czy coś się w nich zmieniło, pozwiedzam Wild Area… Może zobaczę, o co chodzi z tą Battle Tower? A potem wreszcie odpocznę, bo w końcu należy mi się chwila wytchnienia po tak długiej podróży, prawda?

 

Kilka godzin później, podczas sprzątania sali po wywiadzie, znaleziono na podłodze dziwną notkę. Jej treść brzmiała następująco.

Hej, warto by było wspomnieć co nieco o aktywnościach wieloosobowych przygotowanych przez Game Freak! Podobnie jak chociażby w 3DS-owych odsłonach serii, w Sword i Shield istnieje możliwość stoczenia luźnego lub rankingowego pojedynku z innym graczem, wzięcia udziału w turnieju sieciowym, a także wymienienia się Poksami czy Kartami Ligi (z jednej strony widnieje nasza postać, którą możemy ustawić w jednej z kilkudziesięciu póz i na tle kilkudziesięciu teł – kolejne odblokowują się wraz z postępami w grze – a z drugiej nieco statystyk). Nie ma za to Global Trade Station, co uważam za spore nieporozumienie. Bez tej funkcjonalności zebranie „pełnego” Dexa (w cudzysłowie, bo – jak zapewne wiecie, gdyż było o tym bardzo głośno przed premierą –  liczącego tak naprawdę nieco mniej niż połowę wszystkich wymyślonych do tej pory Pokemonów) może być bardzo trudne.

Tym razem główną aktywnością dla wielu graczy są jednak Rajdy, mające na celu pokonanie, a następnie złapanie ogromnych, bardzo silnych Pokemonów – zdynamaksowanych lub gigantamaksowanych, czyli takich, które po powiększeniu zmieniają nieco wygląd i mają dostęp do unikalnych ruchów. Do zabawy można dołączyć z poziomu Wild Area – albo znajdując aktywne „legowisko”, albo wrzucając do dowolnej dziury przedmiot o nazwie Wishing Piece, który pobudzi ją do życia. Do Rajdów możemy co prawda podejść samemu bądź z NPC-ami, ale że mogą nam się wylosować tacy, którzy będą kazać Pikachu atakować elektrycznymi atakami Steelixa czy innego ziemnego Pokemona, lepiej postawić na współpracę z prawdziwymi ludźmi – czy to znajomymi (najlepsza opcja, bo można się ze sobą komunikować, oczywiście za pomocą zewnętrznego programu), czy „randomami”, którzy są akurat podłączeni do Internetu i chętni do podjęcia wyzwania.

Powiększone Pokemony zachowują się trochę inaczej niż podczas starć w Salach. Potrafią atakować kilka razy na turę, umieją też przyzywać tarcze, które musimy zbić, by móc ponownie zmniejszać ich pasek życia. Co więcej, tylko jeden z uczestników Rajdu może dynamaksować swojego Pokemona, więc trzeba się dobrze zastanowić, kto ma to zrobić (w przypadku rajdowania z NPC-ami tylko postać gracza ma dostęp do takiej opcji, z randomami z kolei – zazwyczaj kto pierwszy, ten lepszy). Walka zakończy się przedwcześnie, jeśli uczestniczące w niej Pokemony zginą zbyt wiele razy lub gdy walka będzie trwać zbyt wiele tur. Jeśli jednak uda nam się pokonać gigantycznego Pokemona, co jakoś specjalnie trudnie nie jest, nawet w przypadku 5-gwiazdkowych wyzwań, będziemy mogli spróbować złapać go w jeden z naszych Balli. Za udział dostaniemy także sporo ciekawych przedmiotów, między innymi cukierasy, którymi możemy szybko podbić poziomy naszych podopiecznych, oraz TR-y (Technical Records) z silnymi atakami, które działają podobnie jak TM-y w starszych generacjach, czyli niszczą się po jednokrotnym użyciu.

PS Po podłączeniu się do Internetu w Wild Area pojawiają się inni gracze, od których możemy dostać różnorakie fanty, ale coś za coś – liczba klatek na sekundę potrafi spaść (na oko) do zaledwie kilku, przez co odechciewa się grać.

PPS Nadal nie wiem, skąd Pokemony w ogóle biorą się w tych dziurach. Siedzą tam cały czas i nie mogą wyjść? Są przyzywane z kosmosu dopiero wtedy, gdy chcemy je złapać? Tak czy siak, ich żywot jest dość marny.

PODZIEL SIĘ
Elan

4 komentarze

  1. Monek (19 komentarzy) w dniu:

    Aż się musiałem zalogować, by napisać że jest to chyba jeden z najlepszych tekstów jakie czytałem tu na stronie.

  2. Antari
    Antari (464 komentarzy) w dniu:

    Poziom trudności gry zaskoczył mnie na plus. Walki w Max Raidach, zwłaszcza z rzadkimi formami Gigantamax potrafią być bardzo wymagające. Do Machampa robiłem kilkadziesiąt podejść i musiałem zmieniać taktykę bo „brute force” nie dawało rezultatów. Duża też jest rola botów, które z tobą grają, czasami już po pierwszej turze widać, że nie ma szans na wygraną. Choć z drugiej strony nie wyobrażam sobie grać tutaj online z „randomami”. Jeżeli jesteś w stanie dorwać 3 „ogarniętych” znajomych z jakąś strategią w głowie (i z otwartym discordem) to może być fajnie.

    Podoba mi się też, że w Wild Area stworki występują na wysokich levelach 60-65 i trzeba mieć się na baczności. Competitive nigdy nie był tak banalny we wdrożeniu, natury, IV, zdolności, na wszystko możemy od teraz wpływać nawet po wykluciu stworka z jaja, choć są pewne ograniczenia.

    O wiele lepsze opcje customizacji dla męskiej postaci. Design stworków również postrzegam na plus, praktycznie kilka projektów uważam za słabe a generalnie GF stanęło na wysokości zadania.

    Graficznie wiadomo – tragedia w tandemie z żenadą. I ten brak voice actingu! Wstyd!

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!