[Recenzja] Starlink: Battle for Atlas

1

Gdy Ubisoft zapowiedział po raz pierwszy Starlink: Battle for Atlas, myślałem, że oto robią oni na zlecenie Nintendo nową grę w świecie StarFoxa. No bo wiecie – kosmos, statki, Arwing, Fox McCloud pojawiający się na materiałach. Prawda okazała się być jednak nieco inna.

Starlink jest kosmicznym open worldem z elementami akcji i RPG, którego akcja dzieje się zarówno w przestrzeni kosmicznej, jak i na powierzchniach planet. Gra wyszła na wszystkie wiodące platformy, to jest Xboksa One, Playstation 4, PC oraz Nintendo Switch. Jednak tylko wersja na Nintendo dostała bonusową zawartość w postaci Foxa McClouda, jego statku oraz związanego z nim epizodu fabularnego.

Gra jest dystrybuowana zarówno w formie cyfrowej, jak i fizycznej. Choć może lepszym określeniem byłoby „była”, bo o ile wersję cyfrową nadal bez większego problemu uda się nam kupić, tak dostanie wersji fizycznej może stanowić pewne wyzwanie. Ideą przyświecającą wersji fizycznej była próba podążenia śladem popularnych swego czasu gier takich jak Skylanders, Disney Infinity czy LEGO Dimensions. Mogliśmy nabyć zestaw startowy oraz dokupić dodatkowe zabawki odblokowujące nowe elementy w grze, takie jak nowe statki, bronie czy piloci.

W wersji dla Nintendo Switch w zestawie startowym znajdziemy:

  • pudełko z grą,
  • dwie figurki pilotów: Manson Rana i Fox McCloud,
  • statek: Arwing
  • dwie bronie: Flamethrower i Frost Barrage
  • podstawkę dla Joy-Conów,
  • plakat.

oraz dodatkowo w cyfrowej formie:

  • statek: Zenith,
  • broń: Shredder.

Sam długo biłem się z myślami, w jakiej formie nabyć ten tytuł, bo jednak te fizyczne zabawki wydają się naprawdę interesującą opcją (och, przeklęta bądź moja naturo zbieraczo-chomika). Z drugiej strony logiczniejszym posunięciem wydawałoby się zaciśnięcie zebów i zaopatrzenie się w wersję cyfrową. Mamy w niej bowiem już na starcie dostęp do 7 pilotów, 5 statków oraz 12 broni. W wersji deluxe to 10 pilotów, 6 statków i 15 broni. W pudełku jest tylko: 2 pilotów, 2 statki i 3 bronie.

Czy to problem? I tak, i nie. Z jednej strony wyraźnie widać, że gracze cyfrowi są w korzystniejszej sytuacji, bo dostają więcej. Chociaż trzeba też uczciwie powiedzieć, że gra w eShopie bez promocji kosztuje ponad 250 zł, a pudełko startowe idzie dostać już za około 80 zł. Co więcej, dodatkowe statki pełnią niejako rolę „żyć”. Gdy nasz obecny statek zostanie zestrzelony, możemy przełączyć się na inny dostępny statek i z marszu wrócić do akcji tam, gdzie zostaliśmy pokonani, bez konieczności wracania do ostatniego checkpointa. 5 vs 2 jest pewną różnicą, choć ja sam zmuszony byłem zmieniać statki w trakcie walki może dwa razy, więc nie są jakoś szczególnie niezbędne. Dodatkowe bronie też potrafią być przydatne. O ile początkowy zestaw jest naprawdę dobrze dobrany i pasuje do większości sytuacji, tak są momenty, w których możliwość skorzystania z czegoś innego po prostu ułatwia grę.

Ograniczona liczba broni i statków to jeszcze jeden problem, który staje się trochę bardziej widoczny na późniejszym etapie gry. Nasza postać jako taka nie zdobywa doświadczenia. Uzyskuje je nasz statek oraz podłączone do niego bronie. Za każdy poziom biegłości, jaki nasza postać osiągnęła w posługiwaniu się statkiem lub bronią, dostaje punkt rozwoju, który może wykorzystać na odblokowanie jakiejś swojej umiejętności. Oznacza to, że grając fizycznie, w pewnym momencie bez dodatkowych zabawek nie będziemy w stanie dalej rozwijać naszej postaci.

Każdy statek da nam maksymalnie 5 punktów na rozwój, plus po 3 punkty za każdą broń… Jak łatwo policzyć, zdobędziemy w ten sposób „tylko” 19 poziomów. By odblokować wszystko u postaci, potrzebujemy 30 punktów. Na szczęście punkty rozwoju będziemy też dostawać za realizowanie pewnych celów w grze, więc ogółem nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. Czy jest to jakiś problem? Trochę tak. Czy przeszkadza on w zabawie? Absolutnie nie.

Dodatkowo każdą broń i statek możemy doposażyć w różnego rodzaju moduły zdobywane w trakcie gry, które będą wpływać na ich parametry, takie jak zadawane obrażenia, zasięg broni, koszt wystrzelenia, zwrotność statku itp., itd.

Nawet teraz nie jestem w pełni przekonany, czy dobrze zrobiłem… Może trzeba było jednak skusić się na wersję fizyczną? Jasne, miałbym ograniczone możliwości rozwoju, modyfikacji uzbrojenia i zabawy statkami, ale potem ten Arwing stojący na półce… ech… (nie chce ktoś sprzedać zestawu startowego dla Nintendo? :D)

Inna sprawa, że jeśli wierzyć informacji na pudełku, to w wersji fizycznej i tak trzeba pobrać dodatkowe 15 GB danych. Wersja cyfrowa waży natomiast trochę ponad 16GB.

W grze jest dostępny język polski. Zarówno w formie ścieżki audio, jak i napisów. Menu gry także jest dostępne w naszym ojczystym języku. Niestety w kilku miejscach tłumaczenie napisów i ścieżki audio nie pokrywa się ze sobą dobrze. Postać wypowiada jedną kwestie, a w napisach możemy przeczytać nieco inną, nadal oddającą sens, ale pojawia się nagle taki mały dysonans pomiędzy tym, co widzimy, a tym, co słyszymy.

Grając na konsoli podłączonej do telewizora, mamy też możliwość pobawić się w trybie kooperacji z drugim graczem. Ekran jest wtedy podzielony i obaj gracze mają swobodę działania, choć nie mogą się oddalać od siebie zbyt mocno. Nie ma możliwości, aby jeden z graczy spędzał czas na powierzchni planety, a drugi w kosmosie. Ekwipunek jest współdzielony i nic nie stoi na przeszkodzie, by przynajmniej w wersji cyfrowej obaj gracze grali tym samym pilotem i tak samo skonfigurowanym statkiem.

Zanim jednak rzucimy się w wir przygody i eksploracji, musimy „skomponować” nasz pojazd. W przypadku wersji fizycznej po prostu wkładamy Joy-cony do specjalnego uchwytu, na którym montujemy wybranego pilota i statek, oraz możemy podłączyć posiadane uzbrojenie. Gra automatycznie wykrywa podłączane elementy i buduje taki sam statek na ekranie. W przypadku wersji cyfrowej wybieramy po prostu spośród dostępnych elementów z menu. I muszę przyznać, że nawet bez fizycznych zabawek przyszło mi spędzić tu sporo czasu, przeglądając różne statystyki i składając swój super-wypasiony statek.

Zabawki mają do siebie ten plus, że mając np. dwie sztuki Gradu Lodowego, możemy go podłączyć na obu skrzydłach i będzie to ok. W przypadku wersji cyfrowej nie ma możliwości wykorzystania dwukrotnie tej samej broni, czyli np. założenia dwukrotnie Miotacza Ognia (typ 2 traktowany jest jak inna broń). Skończyło się w sumie na tym, że postanowiłem zacząć tak jak w fizycznym wydaniu, czyli Fox, Arwing oraz Grad Lodowy i Miotacz Ognia. Chociaż Manson ze swoim statkiem też kusił (Manson, Zenith, Niszczarka i Lodowy Grad), głównie dzięki jednej z jego umiejętności, która na dłuższą metę mogłaby być bardzo przydatna (szybsze zdobywanie doświadczenia). No ale w końcu gram na Nintendo Switch, więc Fox górą!

Fabuła gry jest niezbyt skomplikowana. Na statku Equinox przybywamy do galaktyki Atlas w poszukiwaniu pewnego artefaktu. W chwilę po przybyciu nasz statek matka zostaje zaatakowany przez obcych. W wyniku ataku skradziony zostaje reaktor, nasze statki zostają zneutralizowane i spadają na pobliską planetę, a Victor St. Grand, twórca naszej technologii i kapitan, zostaje porwany. Musimy się zreorganizować, zorientować, co się dzieje, odbić naukowca oraz odzyskać reaktor. Jak widać, nie jest to żadna nadzwyczajna historia (ekipa Star Foxa ma swoje własne wprowadzenie, a historia, która ich sprowadziła do tego systemu, ładnie przeplata się z głównym wątkiem), przynajmniej na tym etapie, a raczej dość standardowe motywy mające zachęcić nas to zwiedzania kolejnych planet.

Planet, bo tych jest aż siedem. Każda z nich posiada swój własny styl i wygląd oraz sporą ilość zadań pobocznych do wykonania. Będziemy latać nad pustynną Kirite, potem przeniesiemy się na rajską Heaven, by w międzyczasie odwiedzić jeszcze lodową Necrom czy piekielnie gorącą Ashar. Każda z nich jest inna, każda z nich oferuje swój własny unikalny krajobraz oraz żyjącą na nim florę i faunę.

Zadania ogółem nie są niestety zbyt kreatywne. Często sprowadzają się do znanych schematów typu „idź i przynieś” czy „idź i zniszcz”, ewentualnie „idź i odbij”, co niestety na dłuższą metę w pewnym momencie staje się trochę powtarzalną i momentami nudną zabawą, no bo ile razy można dostarczać ten sam rzadki minerał czy skanować jakieś zwierzę na planecie?

To, co naprawdę jest miłe, to fakt, że podążając za wątkiem fabularnym, bardzo szybko uzyskujemy praktycznie pełną swobodę działania i bardzo szybko proponowane jest nam przenoszenie się na kolejne planety, przez co zostawiamy za sobą naprawdę spore połcia niezbadanych miejsc. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, jeśli mamy taką ochotę, by odłożyć na bok nasz główny cel i skupić się na eksplorowaniu planet, przeszukiwaniu ruin, rozwiązywaniu prostych zagadek, czy po prostu kompletowaniu wpisów do dziennika. Sam złapałem się na tym, że mając w alternatywie powrót w kosmos i podążanie dalej za wątkiem fabularnym, zostałem na planecie, by ją dalej odkrywać i badać. Latałem sobie od znacznika do znacznika, pomagałem różnym placówkom badawczo-wydobywczym, odkrywałem nieznane jeszcze tereny, przeszukiwałem wrakowiska, odbijałem obiekty przemysłowe i nawet nie wiem, kiedy minęło mi 6 godzin.

Główny wątek fabularny zapewnił mi blisko 24 godziny dobrej zabawy. A przecież jest jeszcze eksploracja planet, podążanie za zadaniami pobocznymi czy najzwyklejsza chęć zdobycia wszystkiego. Coś czuję, że przy tym tytule można by spędzić jeszcze drugie tyle czasu.

Sterowanie w pierwszej chwili wydało mi się zdecydowanie zbyt zagmatwane i potrzebowałem chwili, by się do niego przyzwyczaić. Lewa gałka odpowiada za przyspieszanie, hamowanie oraz poruszanie się na boki, prawą obracamy naszym statkiem oraz celujemy. Dwa dolne triggery odpowiadają za strzelanie z broni umieszczonej na prawym i lewym skrzydle, do tego przyciski XYAB do różnych dodatkowych akcji, pod L i R też są przypięte funkcje. Wszystkie przyciski na padzie są wykorzystywane. Początkowo może to przytłaczać. No i niestety nie znalazłem opcji na zmianę tego układu, więc trzeba się go nauczyć i przyzwyczaić. Po jakimś czasie jest on dość intuicyjny i wygodny.

Poruszanie się i walkę na powierzchni planety opanujemy dość szybko. Nasz statek jest „przyklejony” do podłoża i unosi się kilka centymetrów nad nim. Operujemy tylko w dwóch płaszczyznach, choć trzeba mieć na uwadze, że będą pojawiać się zagadki wymagające myślenia przestrzennego, skakania, lewitowania i niewielkiego kombinowania.

Kosmos to zupełnie inna historia. Przede wszystkim mamy pełną swobodę poruszania się we wszystkich trzech osiach. Z jednej strony super, z drugiej w przypadku jakichś konfrontacji trzeba mieć dosłownie oczy dookoła głowy, bo nigdy nie wiadomo, z której strony możemy zostać zaatakowani, tudzież gdzie się podział statek wroga, który przed chwilą mignął nam przed dziobem. Walka w przestrzeni kosmicznej potrafi być o wiele bardziej wymagająca i tak samo liczna grupa przeciwników, którą bez większych problemów zmietliśmy w potyczce na powierzchni planety, w kosmosie potrafi stanowić wyzwanie. Przeczesując kosmos, możemy również trafić na jakieś znaleziska i wraki, które mogą kryć w sobie jakieś ciekawe znajdźki. Prędzej czy później trafimy też na Bazy Banitów, które możemy próbować zdobyć, co nie zawsze jest tak proste, jak mógłby sugerować poziom.

Olbrzymie wrażenie zrobił na mnie fakt, że możemy bez problemu podróżować pomiędzy przestrzenią kosmiczną a powierzchnią planety. Odpalamy silniki, kierujemy się w niebo i lecimy, a po chwili znajdujemy się już w kosmosie, bez żadnych ekranów ładowania, nic. Ładne płynne przejście z jednego do drugiego. Z drugiej strony czekają nas za to trochę dłuższe ekrany ładowania podczas uruchamiania gry oraz w sytuacji, gdy zechcemy skorzystać z szybkiej podróży.

Graficznie wygląda to naprawdę ładnie, każda planeta ma swój unikalny styl. Pustynne Kirit naprawdę przypomina pustynię: duże puste połacie, piaszczyste wydmy, wielkie kości. Heaven to porośnięty roślinnością raj na ziemi, pełno tu kwiatów, drzew, traw, rzek. Necrom zaś to planeta pokryta lodem i śniegiem. Naprawdę można się chwilami zatracić i po prostu zwiedzać i oglądać planety zamiast podążać za kolejnymi misjami. Kosmos… to kosmos. Jest olbrzymi, a przynajmniej sprawia takie wrażenie. Planety otoczone są pasami asteroid, pomiędzy którymi znaleźć można jakieś wraki czy szczątki różnych pojazdów.

Jeśli chodzi o muzykę, też nie mogę się niczego przyczepić. Zazwyczaj jest spokojna i nie przeszkadza w eksploracji. Miło podkreśla czas spędzany na plancie. W kosmosie zaś zazwyczaj towarzyszy nam cisza. Natomiast w sytuacji, gdy dojdzie do jakiejś konfrontacji, muzyka staje się o wiele głośniejsza i bardziej dynamiczna; motywująca do dodatkowego wysiłku i uwagi, a w przypadku ważnych wydarzeń odpowiednio epicka, tak aby podkreślić powagę sytuacji. Warto też wspomnieć, że zależnie od tego, z czym przyjdzie się nam mierzyć, muzyka będzie inna. Co innego będzie nas zagrzewać do boju podczas oblegania Gniazd Chochlików, inny motyw pojawia się podczas ataku na ekstraktor, a jeszcze co innego zagra nam podczas konfrontacji z bandytami czy ataku na ruiny znajdujące się na planecie.

Ocena gry

WARTO ZAGRAĆ
PODSUMOWANIE
Starlink: Battle for Atlas to naprawdę nieźle zrealizowana pozycja. Chociaż idea Toys-to-Life przyświecają tworzeniu tego tytułu okazała się trochę spóźniona i nietrafiona, tak sama gra jest naprawdę dobra. Niezależnie od tego, czy z zabawkami, czy bez, to sporych rozmiarów kosmiczny shooter okraszony sporą dawką przygody i eksploracji. Jeśli uda się wam dostać gdzieś niedrogo fizyczny zestaw startowy albo traficie na nią w ciekawej promocji, nie wahajcie się i dajcie jej szansę.
MUSISZ ZAGRAĆ
WARTO ZAGRAĆ
ŚREDNIAK
PORAŻKA
PODZIEL SIĘ
AkiRoss

1 komentarz

  1. AkiRoss
    AkiRoss (87 komentarzy) w dniu:

    W sumie lepiej późno niż wcale ale dodam od siebie, że można też połączyć grę kontem Club Ubisoft i wykonywać cotygodniowe zadania specjalne (są dwa na tydzień), dzięki którym możemy zdobyć 48 godzinną próbę jakiejś broni (albo statku). Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nie zawsze każde z tych wyzwań będzie od razu w naszym zasięgu zaraz po rozpoczęciu gry.

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!