[Recenzja] Dr Kawashima’s Devilish Brain Training: Can you stay focused?

6

5 lat. W tym czasie Wii U zdążyło pojawić się na rynku i praktycznie umrzeć, Alianci powstrzymali Hitlera, a ja straciłem połowę włosów na głowie (ach ta genetyka). Tyle samo lat potrzebowało Nintendo, by wydać w Europie Dr. Kawashima’s Devilish Brain Training: Can You Stay Focused?, kolejną odsłonę kompilacji minigierek, która ma za zadanie wspomóc pracę naszego mózgu. Po pierwszym ćwiczeniu zostałem sklasyfikowany jako 70-letni dziadek. Dzięki Ninny.

Z każdym dniem było jednak coraz lepiej. „Diabelski Trening”, polegający na pięciominutowej pracy z jednym z ośmiu zadań, przyniósł rezultaty. Każde z ćwiczeń rozpoczynamy na dość niskim poziomie i w jednej sesji wykonujemy je kilkukrotnie. Jeśli radzimy sobie dobrze, poziom trudności stale się podnosi; jeśli nie dajemy sobie rady, zostaje on stosownie obniżony.

Wbrew temu, co sugeruje tytuł gry, poszczególne minigierki polepszają raczej sprawność naszej pamięci roboczej niż koncentracji. Pierwsze dostępne zadanie, Devilish Calculations, polega na zapamiętaniu wyniku prostego działania, a następnie przywołaniu go, gdy zniknie ono z ekranu. Jednocześnie na ekranie pojawia się kolejna zagadka arytmetyczna, której rozwiązanie znów musimy zapisać w pamięci. I tak dwadzieścia kilka razy.

Początkowo jest prosto, ale czacha szybko zaczyna dymić, gdy trzeba zapamiętać dwa, a potem jeszcze więcej wyników działań jednocześnie. Przywołujemy z pamięci początek zapamiętanej sekwencji cyfr, zapisujemy go, a następnie przypominamy sobie dalszą część ciągu liczb, którą musimy uzupełnić o wynik nowo wyświetlonego działania. A gdy raz się pogubimy, wszystko zaczyna się sypać.

Po osiągnięciu pewnego poziomu w opisanym powyżej ćwiczeniu, odblokowany zostaje „prawdziwy” trening skupienia, Concentration Challenge, w którym, wzorem Devilish Calculations, zapamiętujemy liczbę pudeł pojawiających się na ekranie, przy czym nie ma tu limitu czasowego – im dłużej damy radę zmagać się z wyzwaniem, tym lepiej. Ucieszyłem się, gdy przekroczyłem 3 minuty, po czym okazało się, że jedno z osiągnięć umieszczonych w grze zostaje odhaczone po spędzeniu w rzeczonym trybie 10 minut. Będę ćwiczył, obiecuję.

Na podobnym schemacie co Devilish Calculations operują trzy inne zadania – Devilish Listening, Devilish Shapes oraz Devilish Reading – które polegają na, odpowiednio, notowaniu w pamięci wyników działań matematycznych dyktowanych przez dr Kawashimę, zapamiętywaniu sekwencji abstrakcyjnych kształtów oraz czytaniu tekstu i jednoczesnemu zapamiętywaniu podkreślonych słów, by potem je wypisać (sposób na małe oszustwo – zamiast czytać, można mocno uderzać lub „smyrać” ekran dotykowy konsoli). Każde podejście można potwórzyć, choć tylko dwukrotnie – jeśli nie dajemy rady również za trzecim razem, gra obniży poziom wyzwania.

Pozostałe zadania „Diabelskiego Treningu” ćwiczą pamięć wzrokową. Devilish Pairs polega na odkrywaniu dwóch kart spośród kilkunastu/kilkudziesięciu rozłożonych na stole i dobieraniu ich w pary, podczas Devilish Mice trzeba zapamiętać, w jaki sposób myszy wędrują po planszy złożonej z dwunastu pól, w Devilish Blocks notujemy w pamięci, które z sześciu pudełek podświetla się, a potem wskazujemy je na ekranie dotykowym, zaś w Devilish Cups zapamiętujemy, która liczba znajduje się pod którym kubeczkiem, podczas gdy te są kilkakrotnie zamieniane miejscami. Co ciekawe, każde z pięciominutowych ćwiczeń możemy podjąć tylko raz dziennie. Jak to mówi Dr Kawashima w jednym z kilkunastu krótkich wykładów umieszczonych w grze – co za dużo, to niezdrowo.

Poza wyczerpującym Devilish Training, w grze znajdziemy kilkanaście innych minigierek, przy czym niektóre pojawiły się w poprzednich odsłonach serii Brain Training. W zakładce Training Supplements zawarto ćwiczenia pomagające poprawić szybkość działania naszej pamięci roboczej. Są tu zarówno proste rzeczy w stylu „wykonaj jak najszbyciej 20 działań”, jak i nieco bardziej skomplikowane zadania, chociażby to wzorowane na Galaxianie, w którym, miast strzelać do wrogów, wypisujemy na ekranie dotykowym litery lub słowa pojawiające się na górnym wyświetlaczu 3DSa.

W kategorii Brain Training możemy zmierzyć się z zadaniami, które poprawią nasze logiczne myślenie i koordynację ręka-oko. Pogramy w gry karciane (w tym legendarnego pasjansa pająka), porzępolimy na pianinie, czy zmierzymy się z głową Dr Kawashimy w grze logicznej, polegającej na zajmowaniu pól o określonej wartości. Ciekawa, taktyczna minigierka. Najgorzej wypadają aktywności z zakładki Time Out, które mają służyć jako odpoczynek po zmaganiach z „Diabelskim Treningiem”. Klony Puyo Puyo Tetris i Dr Mario oraz możliwość posłuchania uspokajającej muzyki to naprawdę nic specjalnego.

Kolejne zadania są odblokowywane w miarę uruchamiania gry w kolejnych dniach. O ile wszystkie ćwiczenia z kategorii Devilish Training będą dla nas dostępne już po kilku dniach, tak na ostatnie minigierki z pozostałych zakładek będziemy musieli czekać nawet ponad miesiąc. Jeśli nie macie cierpliwości (albo spieszy wam się do recenzji), z „problemem” tym można poradzić sobie, przestawiając datę w konsoli. Co trochę potrwa, bo żeby odblokować wszystko, będziecie musieli zrobić to kilkadziesiąt razy. Tak z pięćdziesiąt. Tak, robiłem to…

Warto dodać, że gra posiada bogate opcje statystyk, w których możemy na bieżąco monitorować nasze wyniki i porównywać je z innymi (jeden egzemplarz gry pomieści profile maksimum czterech osób). Przypomina to nieco 3DSowy Activity Log, choć jest jeszcze bardziej rozbudowane. Jeśli chodzi o grafikę i muzykę, cóż… w tym tytule to cechy drugorzędne. Najważniejsze, by ani jedna, ani druga nie odciągała uwagi i nie dekoncentrowała, a to udało się osiągnąć. Kolory są stonowane (wiele ćwiczeń jest czarno-białych), zaś delikatne utwory pogrywają jedynie w przerwach pomiędzy poszczególnymi zadaniami.

Czy ćwiczenia z dr Kawashimą poprawiły moją koncentrację? Tak, jeśli chodzi o umiejętność skupienia się na samych zadaniach w grze. Nie, jeśli chodzi o czas spędzony poza grą – podczas pisania tej recenzji 34 razy wcisnąłem tekst „zobacz nowy tweety” (liczyłem), kilkanaście razy odświeżyłem Facebooka i wymieniłem kilkadziesiąt wiadomości na MyNintendowskim Discordzie (swoją drogą, zapraszam!). Sądzę jednak, że regularne ćwiczenia mogą poprawić szybkość i jakość pamięci roboczej, a także pomóc starszym osobom w utrzymaniu sprawności umysłowej przez dłuższy czas (tym bardziej szkoda, że gra nie jest po polsku, bo nasi emeryci językiem Szekspira raczej nie szprechają, a w niektórych zadaniach jego znajomość jest wymagana). Nowe Brain Age jest wciągającym tytułem, który, odpalany rano na kilka-kilkanaście minut podczas śniadania czy toalety, powinien zapewnić waszym szarym komórkom nieco niezbędnej gimnastyki.

Grę dostarczył ConQuest Entertainment – oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce.

Ocena gry

WARTO ZAGRAĆ
PODSUMOWANIE
Poprawa koncentracji? Raczej nie. Naoliwienie pamięci roboczej - raczej tak. Dobre ćwiczenie na kilkanaście minut dziennie - zdecydowanie tak!
MUSISZ ZAGRAĆ
WARTO ZAGRAĆ
ŚREDNIAK
PORAŻKA
PODZIEL SIĘ
Elan

6 komentarzy

  1. Elan
    Elanczewski (674 komentarzy) w dniu:

    No nie? Trochę słabo, bo ta gra ma pięć lat. Co prawda nie sprzedają tego w pełnej cenie, ale 100 zł to nadal za dużo. Dziwię się w ogóle, że dają to w pudełku – myślałem, że wrzucą do eShopu za 60 zł czy coś.

  2. mobor
    mobor (276 komentarzy) w dniu:

    To nie jest gra tylko program do ćwiczeń umysłowych. Coś podobnego było na Vicie – Bystry jak…. Tylko że tam to kosztowało 3x mniej

  3. hater (313 komentarzy) w dniu:

    Myślę, że dużo większym problemem jest jak się je śniadanie do grania – utycie jest dużo bardziej prawdopodobne;)

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!