[Recenzja] 80’s Overdrive

7

Gdy ostatnie Mario Kart przeszedłeś już wzdłuż i wszerz, a w trybach jednoosobowowych gier wyścigowych od dużych wydawców na „poważne” platformy widzisz lootboksy, pozostaje strzelić sobie w głowę przeczytać tę recenzję i dowiedzieć się, że w 3DS-owym eShopie wylądowała właśnie niezła ścigałka w stylu retro, która kosztuje 40 złotych, a w dodatku została stworzona przez kilku Polaków.

Pamiętacie czasy zagrywania się na automatach w tytuły takie jak OutRun? Albo ciorania na Amidze w Lotusa III? Ja nie pamiętam, bo nie jestem taki stary, ale przeczytałem sobie w internecie to i owo. Gry arcadowe były krótkie, ale trudne do ukończenia, bo musiały wyczyścić graczy z monet albo żetonów. Ich konsolowe porty nadal charakteryzowały się wysokim poziomem trudności, ale pieniądze wydawało się raz i można było próbować swoich sił do woli. 80’s Overdrive to oczywiście ten drugi typ zabawy.

 

Running in the 80’s

Głównym trybem jest tu kariera, w której startujemy z gruchotem o słabiutkich statystykach oraz niewielką liczbą gotówki na dobry początek. Do ukończenia mamy ponad 30 wyścigów o stale rosnącym poziomie trudności. Przed startem każdej gonitwy trzeba uiścić niewielką opłatę, ale do zgarnięcia jest wielokrotność stawki. Zarobimy także na wykonywaniu otrzymywanych od czasu do czasu zadań, polegających na zebraniu przedmiotów na trasie, zajęciu określonego miejsca czy staranowaniu wozu jednego z przeciwników. O ile w pierwszych zawodach wystarczy trzymać przycisk A i próbować nie uderzyć w żadnego z przeciwników lub niewinnych świadków naszej wariackiej rywalizacji (co praktycznie zawsze powoduje spadek na ostatnie miejsce)…

…tak bez stałego ulepszania wozu szybko zaczniemy okupować końcowe pozycje. Zdobytą kasę, prócz na uzupełnianie paliwa i wykonywanie napraw (nie rozbijajcie samochodu – zrobiłem to w celach recenzenckich i gorzko zapłakałem, bo musiałem grindować na jego „odzłomowanie”), wydamy głównie na modyfikacje właśnie. Dzięki nim nasza fura będzie szybsza, sterowniejsza i nie wypadnie tak łatwo z trasy. Co prawda możemy kupić także inne bryki – łącznie znajdziemy ich sześć, w tym kultowego DeLoreana De Loana – ale nie jest to konieczne, bowiem nasz pierwszy wóz dzięki usprawnieniom stanie się tak samo dobry jak najlepsza z nich. Chyba że bardzo chcecie mieć w garażu brykę o dźwięcznie brzmiącej nazwie Penetrator GT – to wasza kasa. Resztę wolnych środków warto zamienić na nitro, którego będziemy mogli użyć dwukrotnie podczas wyścigu, by nadrobić dystans do przeciwników, a także radar, który wskaże nam pozycję stróżów prawa próbujących powstrzymać nasze wojaże. Gdy zaś stracimy całą gotówkę, dostaniemy upokarzające koło ratunkowe – konieczność wyczyszczenia kilku fur przeciwników, którzy rzucą nam drobniaki pozwalające na ponowny start w pierwszym wyścigu i odkucie się.

Drugi tryb gry to Time Attack, przypominający wspomnianego OutRuna. Jeśli uda nam się pokonać pierwszy etap w wymaganym limicie czasowym, zaliczymy checkpoint i bez zatrzymywania się nawet na sekundę będziemy mogli jechać dalej. I tak aż do skuchy. Dodatkowe cenne sekundy zyskamy dzięki mijaniu wozów w bliskiej odległości. Rozgałęzień trasy jest naprawdę multum, przez co za każdym razem możemy wybrać inną ścieżkę do wygranej. A w moim przypadku raczej jej próby, bo nigdy nie udało mi się nawet zbliżyć do końca. Może wam się powiedzie.

Ostatnia z widniejących w menu głównym zakładek, Edytor tras, to raczej ich generator. Ustalamy w nim kilkanaście parametrów, takich jak długość wyścigu, zagęszczenie samochodów czy natężenie zakrętów, a potem klikamy „Play”, by w mig dostać żądany tor. Możemy spróbować przejechać go sami bądź wysłać kod znajomemu, żeby rozbił się na drzewie i złorzeczył.

 

Dla mnie masz stajla

Dobre wrażenie robi oprawa gry. 3DS to idealna konsolka dla pikselowatego tytułu wzorującego się na dawno pełnoletnich już pozycjach, zwłaszcza gdy twórcy pamiętają o nieco odsuniętej na bok głównej funkcji platformy, czyli 3D. Na szczęście Insane Code o niej nie zapomniało, dzięki czemu, po ustawieniu suwaka na ON, gra zyskuje nieco głębi.

Ścigamy się w ośmiu różnorodnych sceneriach, między innymi futurystycznym mieście z zachodem słońca w tle, rozpalonej słońcem plaży czy, co nieco mnie zaskoczyło, ruinach starożytnego miasta. Na poboczu każdej z tras dzieje się całkiem sporo i zawsze jest w co uderzyć na stromym zakręcie. Neonowe kolory przypominają zaś, że barwne gry zawsze będą lepsze od szarych FPS-ów i sprawiają, że główne menu gry wygląda jak okładka płyty Timecopa1983 (polecam), Waveshapera (też) czy jednego z innych zespołów grających synthwave, których wyrosło w ostatnich latach jak grzybów po deszczu. Nietrudno domyślić się, że ścieżka dźwiękowa 80’s Overdrive składa się właśnie z kilkunastu retrofuturystycznych kawałków, które wygrywają pulsujący rytm pozwalający jeszcze lepiej wczuć się w rozgrywkę.

80’s Overdrive to całkiem przyjemny kawałek kodu. Na 3DS-ie gra nie ma wielkiej konkurencji – Mario Kart 7 to zupełnie co innego, a kto chciał ograć OutRuna z Virtual Console, ten już zapewne to zrobił. W odniesieniu sukcesu przeszkodzić może premiera u schyłku życia konsoli i obecność na rynku świetnie sprzedającego się Switcha. Dobrze, że nie zabrakło wyróżnienia gry w eShopie i jest ona widoczna od razu po zalogowaniu się do cyfrowego sklepiku przenośki Ninny. Jeśli nie odpuściliście sobie jeszcze 3DS-a i żywicie choć odrobinę sympatii do gier wyścigowych, warto rzucić okiem na ten tytuł.

Kopię do recenzji dostarczyło studio Insane Code

80’s overdrive

Ocena gry

WARTO ZAGRAĆ
PODSUMOWANIE
Wspomnienie o ścigałce z lat 80. przekute w grę, która nie psuje dzieciństwa, bo jest bardziej rozbudowana oraz ładniejsza od tego, w co się kiedyś zagrywaliśmy.
MUSISZ ZAGRAĆ
WARTO ZAGRAĆ
ŚREDNIAK
PORAŻKA
PODZIEL SIĘ
Elan

7 komentarzy

  1. mobor
    mobor (276 komentarzy) w dniu:

    Ja należę do pokolenia które zaczynało na Game & Watch’ach więc dla mnie tego typu wynalazki upstrzone efektem 3D powodują ciarki na plecach. Łykam jak pelikan :)

  2. Sent (225 komentarzy) w dniu:

    40 zł to dla mnie trochę za dużo jak za tego typu grę (20-30 zł byłoby ideolo), ale mam na whishliście i na pewno kiedyś kupię. Art design jest po prostu świetny.

  3. snejk
    snejk (45 komentarzy) w dniu:

    Czekając na ten tytuł od pierwszej zapowiedzi, ze smutkiem obserwowałem jak premierę przesuwano z Q1 na Q2, by w końcu przestać uaktualniać nawet stronę twórców. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że gra jest dokładnie taka jak obiecywali. Kochani mamy to. Szalona różowo-fioletowo stylistyka, ryk silników i głośna muzyka z syntezatorów. Brakuje tylko slotu na żetony i zapachu zapiekanek, ale poza tym gierka na pewno przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom tego gatunku i innym którzy wychowywali się na tych, czy innych lotusach, hang-onach czy tym podobnych ścigałkach wgłąb ekranu. Mówiąc jednak bardziej poważnie, to zabrakło tu jakiegoś trybu head to head; internetowego (swoją drogą dlaczego w XXI wieku tak wiele gier dla nintendo nie posiada takiego trybu w ogóle?) lub chociaż lokalnego trybu multiplayer.

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!