Edycje kolekcjonerskie na Switcha

Łącznie w temacie 21 odpowiedzi.

Posted In: Gry

  • 
    #112576

    Sent
    Participant
    Postów: 310

    hater – było trochę inaczej, wydawcy uważali polskę za trzeci świat, więc nie wysyłali tutaj absolutnie nic, tak więc firmy takie jak CDP miały okazję zawalczyć wykonaniem i ceną :P Wszystko zmieniło się w okolicach tego 2008, jak CDP zaczął tracić licencje, bo coraz więcej wydawców zaczęło wydawać u nas gry samemu, a resztę podkupiła cenega oraz dobiło narzucanie steama. Wtedy zarówno wydania, jak i przede wszystkim ceny zaczęły się robić coraz bardziej „zachodnie”.

    A wydania konsolowe to faktycznie była bieda, ale nie jest to chyba typowo polska specyfika. Zmieniło się to dopiero w okolicach PS3/x360, ale wtedy też pojawił się standard „badziewna figurka, broszurka z grafikami i dlc”, więc zysk był niewielki :p Już nie mówię o obecnej patologii z pięcioma edycjami, każda inna, w tym ta najdroższa za 700 zł nie zawiera nawet gry. Na szczescie nintendo nadal jest 100 lat za murzynami, więc te kolekcjonerki jeszcze trzymają jakiś poziom, szczególnie że amiibo jeszcze jakoś wyglądają i są w miarę tanie, więc resztę miejsca można przeznaczyć na inne gadżety :p Oprócz tej edycji Metroida dodałbym do listy polskie pokemony sun/moon, FE Echoes czy japońskie wydanie pokemonów red/blue/yellow/gold/silver

    
    #112577

    mochutny
    Participant
    Postów: 12

    @antari
    W latach 90 nie miałem nic wspólnego z Nintendo. Nie miałem pojęcia, że była taka lipa. Chore ceny. Ja wtedy miałem Amigę CD32 – ceny gier dużo przystępniejsze. Na początku nawet z dostępnością nie było problemu ale wszyscy wiemy jak skończyła Amiga. Wydania były dość standardowe – płyta CD i książeczka – nic wielkiego. W 1996 przesiadłem się na PC i ten okres wydawniczy wspominam najlepiej. Z Nintendo jestem dopiero od 2007 do dzisiaj więc nie tak długo jak większość z was. Nie wiem jak było za czasów SNES, N64 czy GC ale jak ktoś napisał wyżej: gry to gry. Nie ważne czy to konsola czy PC, odbiorcą jest gracz i to o niego mają się bić korporacje. Mają mnie przekonać, żebym to u nich zostawił kasę a nie u konkurencji. Te 10 lat które spędziłem z PC sprawiły, że moje oczekiwania względem wydań kolekcjonerskich są znacznie większe. Dziś wystarczy wydrukować instrukcję i mamy kolekcjonerkę a to powinien być standard. Dla mnie kolekcjonerka to piękny artbook, płyta CD z muzyką, DVD z wywiadami z twórcami, materiałami jak powstawała gra itp, odzież, kubki, książki, mapy, figurki itp itd. I to niech kosztuje te 400 – 500 zł.

    
    #112581
    Antari
    Antari
    Participant
    Postów: 286

    Skoro jesteśmy na portalu Nintendo i rozmawiamy na temat konsoli mocno przenośno(stacjonarnej) Nintendo, to wydaje mi się, że przede wszystkim powinno się ją zestawiać z innymi przenośnymi i stacjonarnymi konsolami Nintendo. Dlatego uważam, że zestawianie jej z rynkiem PC jest bezsensowne bo przegrywa w przedbiegach z platformą, która ma wieloletnie tradycje w Polsce i mocne wsparcie ze strony zarówno wydawców jak i fanów.

    Twierdzenie z waszej strony wygląda tak – kolekcjonerki to było kiedyś „coś”, bo na PC mieliśmy wypaśne wydania w niskich* cenach. W porównaniu do obecnych wydań kolekcjonerskich na Switcha to był raj. Dla mnie bez sensu, porównujecie zupełnie różne platformy o odmiennej historii i charakterystykach.

    Twierdzenie, które miałoby sens – kiedyś mieliśmy wypaśne kolekcjonerki na Nintendo, a te dzisiejsze to sztampa. Problem w tym, że tak nie było, co próbowałem wam właśnie wykazać. Ba, powiem więcej. Dziś to jest raj w porównaniu do tego co było kiedyś. Zwłaszcza na DS i 3DS było bardzo dobrze pod tym względem. Ceny są śmiesznie niskie bo za to co kiedyś dostawaliśmy dużo drożej w podstawie, dziś dostajemy jeszcze pare śmieci w postaci figurek, monet czy innych dupereli.

    Ja i tak zawsze biorę podstawkę, bo nie mam miejsca na te gadżety. Podobnie wygląda to ze steelbookami itd. Jedyny limit na jakiego się skusiłem na 3DS to Fire Emblem Fates, bo miał w pakiecie Revelations ekskluzywnie na nośniku. Zabawne, że cena tej limitki tak mocno wzrosła potem. Na Wii Metroid Prime Trilogy miał fajne wydanie z artworkami.

    https://postimg.cc/gallery/102snvlce/

    że kiedyś były czasy a teraz nie ma czasów :p

    ale kolekcjonerki to akurat faktycznie te 10-15 lat temu były ambitniejsze, i to niezależnie od regionu czy platformy

    No właśnie nie. O tym był cały wcześniejszy post. W przypadku Nintendo wcale nie było lepiej te 10-15 lat temu. Myślałem że to raczej proste do wywnioskowania z mojej wypowiedzi.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodnie przez Antari Antari.

    GBForever.pl - Portal polskiej sceny Game Boy

    
    #112583

    mochutny
    Participant
    Postów: 12

    Doskonale Cię zrozumiałem. To portal o Nintendo, fakt, ale wszyscy jesteśmy graczami i z pewnością użytkujemy/ użytkowaliśmy więcej niż jedną tylko platformę więc … nie widzę problemu by pogadać szerzej. Z tego co piszesz to rzeczywiście na rynku konsolowym jest pod tym względem lepiej. To fajnie, ale ja i tak patrzę na ten rynek nie jak na rynek konsolowy tylko jak na rynek po prostu growy. Chodziło mi bardziej o to, że wydawcy są dzisiaj po prostu skąpi. Po twoim poście dochodzę do wniosku, że PCtowi są bardziej skąpi niż kiedyś a konsolowi mniej skąpi niż kiedyś, ale suma sumarum wszyscy skąpią. Za przykład podam Breath of the wild. Cena gry to 250 zł. Gra na rynku jest już prawie dwa lata. Trzyma cenę i trzymać będzie jeszcze długo. Kiedyś przeczytałem gdzieś wypowiedź Anoumy chyba, że muszą sprzedać 2 miliony kopii aby produkcja się opłaciła. Ile już sprzedali? Grubo ponad i ciągle się sprzedaje (w pełnej cenie). Kasa już od dawna się zgadza. Jaki problem wydrukować ładną papierową instrukcję i wsadzić do ładnego kartonowego pudła razem z casem na cardridża? Dać koszulkę której produkcja w azji to pewnie mniej niż 1 euro i sprzedawać to jako normalną wersję. O to właśnie mi chodziło, że wydawcy są leniwi i chciwi. Zelda i tak się sprzeda bo to genialna gra więc można zapakować ją w szary papier i pchnąć na rynek. Szkoda.

    
    #112588
    Antari
    Antari
    Participant
    Postów: 286

    Z Zeldą BOTW to fakt przegięli z ceną i jak kupowałem na premierze to ciężko mi przechodziło tyle zapłacić. Ale nie żałuję, bo to naprawdę ewenement w ostatnich latach. Bardzo dużo czasu przy niej spędziłem i nie żałuję wydania ani złotówki. Niestety albo stety w przypadku Nintendo gry trzymają ceny latami, czasem nawet ich ceny wzrastają. U Sony też gry w podstawkach są nieprzyzwoicie drogie na premierach np. God of War, którego ceny 250 zł na premierze przeboleć nie mogłem. Ale tam na przestrzeni 3 tygodni cena potrafi spaść o 50 zł, a 2-3 miesięcy nawet o 150. Są też jakieś wersje „Deluxe”, z paroma dodatkami, często jakimiś skórkami albo motywami, ale to śmiech na sali generalnie.

    GBForever.pl - Portal polskiej sceny Game Boy

    
    #112605

    mochutny
    Participant
    Postów: 12

    Wiesz, mi to nawet nie chodzi o te ceny, tylko raczej o zawartość. Niech sobie kosztują te gry ile kosztują. jak policzę sobie koszt jednej zabawogodziny w takiej Zeldzie na przykład, to nie jest źle. Za 250 zł mam grubo ponad 100 godzin frajdy. W Okarynie czasu potrafiłem nabić prawie 100 godzin (nie pytaj jak bo sam nie wiem). Jedyne co bym chciał żeby się zmieniło w polityce wydawniczej, to żeby do tego genialnego kodu dodać stosowne opakowanie. Nie uwierzę, że się nie opłaca. Drukowana instrukcja, nośnik i fajne pudło to absolutne minimum. A kolekcjonerki to powinny być pudełko, instrukcja, fizyczny nośnik + jakieś zajebiste gadżety w limitowanych nakładach.

Łącznie w temacie 21 odpowiedzi.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Login:  

Hasło:  

  lub Załóż konto

Nie masz konta? Zarejestruj sie