E3 2018 – nasze opinie

11

E3 w wykonaniu Nintendo dobiegło końca, więc czas na podsumowanie. Poniżej przeczytacie opinie członków naszej redakcji.

 

Rolnik:

Strasznie lubię targi w Los Angeles i cały ten entuzjazm, który jest generowany przed samą imprezą. Wyobrażanie sobie, jakie tytuły mogą zostać zapowiedziane, zawsze przyspiesza puls. Kolejna część jakiejś dawno niewidzianej serii, świeże IP czy też zapowiedź jakiegoś znanego tytułu third-party są esencją dobrej prezentacji.

W tym roku Nintendo do swojego pokazu podeszło dość zachowawczo. O ile pierwsza część przedstawienia miała niezłe tempo, tak druga była niepotrzebnie rozciągnięta. Sama prezentacja postaci w Super Smash Bros. Ultimate zajęła prawie 15 minut. W dodatku pokaz zmian w movesetach poszczególnych bohaterów był zbędny. Takie szczegóły mogli zostawić na późniejszą prezentację w Treehouse. Nawet bez tego fani wiedzieli, że nowy Smash będzie grą wielką, która sprzeda się w milionach.

Po zeszłorocznej prezentacji logo Metroid Prime 4 nie spodziewałem się, że w tym roku cokolwiek pokażą w tym temacie. Natomiast absencja Yoshiego jest dla mnie niezrozumiała. Do tego brak jakichkolwiek informacji na temat nowego Megatena czy też Travis Strikes Back: No More Heroes. Wszelkie wiadomości na temat nieobecnych zostaną z pewnością pokazane w przyszłych Nintendo Direct. No właśnie, w przyszłych. Dla zwykłego gracza E3 ma większą estymę niż prezentacje serwowane przez Big N w ciągu roku, więc targi Electronic Entertainment Expo powinny służyć jako okno wystawowe do ważnych zapowiedzi, które zachęcą przeciętnego Kowalskiego do sięgnięcia po sprzęt Japończyków. Do tego dochodzi jeszcze rywalizacja pomiędzy wielką trójką. Każdy może sobie porównać, co konkretna firma zaprezentowała na E3 i na tej podstawie dokonać wyboru kupna przyszłej konsoli.

Rok 2018 nie jest taki zły dla Switcha, ale pod warunkiem, że wcześniej nie posiadało się Wii U. Ci, którzy mieli jednak przyjemność posiadać tę konsolę, mogą czuć się rozczarowani. Wszelkie braki, jak już wyżej wspomniałem, zostaną na pewno nadrobione w przyszłych Nintendo Directach. Staruszek 3DS też pewnie dostanie trochę czasu antenowego. Szkoda tylko, że nie możemy tego doświadczać podczas najważniejszego święta graczy – targach E3.

 

Sent:

Kto by przypuszczał, że najlepszą prezentacją podczas tegorocznego E3 popisze się Microsoft. Wszyscy pozostali wydawcy sprawiali wrażenie, jakby na tegoroczną imprezę przybyli za karę, nie mając zielonego pojęcia, co właściwie chcą na niej pokazać. Również Nintendo wpisało się niestety w ten smutny trend.

Z początku nic nie zapowiadało dramatu – naprawdę stylowe Demon x Machina mogło się podobać. Później niestety było już tylko coraz gorzej. DLC do Xenoblade zapowiada się nieźle, ale to tylko dodatek, o którym zresztą wiemy od roku. Trailer Fire Emblema był zwyczajnie brzydki, nudny i zupełnie nie przypominał fantastycznych materiałów promocyjnych z zeszłorocznego Echoes. Overcooked czy Mario Party to, z całym szacunkiem dla tych serii, zwykłe zapychacze kalendarza. O Fortnite czy Pokemonach wiemy już od paru dni, przy czym te drugie wywołują we mnie dość mieszane uczucia (o czym później). Miks urywków z różnych gier byłby ciekawy (m.in. Wasteland 2, FighterZ), gdyby każdej z pokazanych produkcji poświęcono więcej niż dosłownie dwie sekundy. No i największy słoń w pokoju, czyli półgodzinna prezentacja Smasha. Jasne, wszyscy wiedzieli że będzie to główny punkt programu, ale jaki był sens rozpływać się przez tyle czasu nad detalami mechaniki, skoro zaraz po prezentacji omawiano go przez kolejną godzinę podczas oficjalnego streamu Treehouse? Jestem napalony na tę grę, ale po 10 minutach zaczęło mnie już to nużyć i zabiło cały hype, jaki wcześniej wywołała informacja o 65 dostępnych postaciach. A gdy jeszcze cała prezentacja zakończyła się nagłym blackscreenem zamiast ostatniego tease’u czy pożegnania,  cały show pozostawił we mnie głównie niesmak.

Efekt jest taki, że obecnie więcej można się rozpisywać nad tym czego zabrakło, niż nad tym co otrzymaliśmy. Metroida, Bayonetty czy gier na 3DSa się nie spodziewałem, ale brak Yoshiego? Brak jakichkolwiek większych zapowiedzi, jak nowy Animal Crossing? Brak dużych gier 3rd party, choćby i zapowiedzianej już Valkyrii Chronicles 4? Brak jakichkolwiek większych premier aż do Poków i Smasha na sam koniec roku? Brak choćby kolejnych głupich portów z Wii U? Doprawdy ciekawi mnie jak z tak miernym lineupem, który i w pierwszym półroczu nie był rewelacyjny, Nintendo planuje sprzedać aż 20 milionów konsol. Gdyby nie tych kilka ciekawych zapowiedzi poza główną konferencją (np. port Grim Fandango Remastered), tegoroczne E3 wyglądałoby już całkiem żałośnie. Rozczarowanie jest tym większe, że i moje oczekiwania przed prezentacją nie były szczególnie wysokie.

Na koniec zostawiłem sobie wrażenia ze wspomnianego Pokemon: Let’s Go. Zaprezentowany podczas Treehouse’a fragment rozgrywki nie tylko nie rozwiał moich wątpliwości wobec tego tytułu, ale jeszcze je pogłębił. Na plus – dodanie nowych questów pobocznych, pozostawienie statystyk oraz nowe zasady w Gymach. Dzięki konieczności pokazania pokemona, który będzie miał przewagę nad lokalnymi trenerami, gra powinna spełnić swoją rolę edukacyjną. Na minus – porażenie mózgowe design teamu tej gry. Jeśli casuale w czymś się gubią, to w mnogości statystyk oraz ich korelacji z rodzajami ataków oraz typami pokemonów. Co robi więc Game Freak? Niemal wszystko zostawia po staremu, a przy okazji usuwa znane z Sun/Moon podpowiedzi „ten atak będzie superefektywny”. W zamian za to wprowadza znany z GO wskaźnik CP, który jest tylko informacją o sumie statystyk i więcej miesza niż wyjaśnia, niewyłączalny Exp. Share oraz nagradzanie gracza punktami doświadczenia tak hojnie, że gdy dochodzi do walki z trenerami, mamy nad nimi 15 leveli przewagi. W tym momencie cała rola edukacyjna gry wylatuje przez okno, ponieważ Let’s Go uczy jedynie siły grindu. Podobnie wygląda sprawa z friendcode’ami, które zamieniono na obrazkową zgadywankę zamiast usunąć je kompletnie. Na deser, w ramach ogólnego przesładzania gry, zastąpiono znanego z oryginału złośliwego Blue/Garry’ego nowym, sympatycznym i do bólu pomocnym psiapsielem. Wisienką na torcie jest wzięcie Mew na zakładnika i wręczanie go jedynie tym osobom, które wydadza 200 zł na Pokebalplusa. Well played Game Freak, well played.

 

Elan:

Och, Nintendo, Nintendo, cóżeście uczynili. Lubię Smashe, ale ponad połowa prezentacji poświęcona jednej grze? Z wchodzeniem w takie detale jak zmiany charakterystyk poszczególnych postaci? Dziwny to był Direct, nie zapomnę go nigdy. Fajnie, że wracają wszystkie postacie, które kiedykolwiek pojawiły się w serii, ale gdzie Rex i Pyra? Gdzie Shovel Knight? No i gdzie Rayman? A, pewnie w DLC. No dobra.

Zaskoczyło mnie DLC do Xenoblade Chronicles 2. Oczywiście pozytywnie – historia Torny to coś, co zostało kilka razy zasygnalizowane w podstawce, a teraz będzie można poznać ją bliżej, wcielając się w postacie wspominane do tej pory głównie w przerywnikach. Początkowo, sugerując się informacjami przekazanymi podczas prezentacji, myślałem, że dodatek fabularny będzie można kupić oddzielnie, ale wszystko (a głównie cena) wskazuje na to, że w pudełku pojawi się po prostu kod na całego season passa. Na którego pomimo początkowej niechęci mam coraz większą chętkę, bo podczas Treehouse pokazano też inne ciekawe jego składowe.

To nie wszystko – Nintendo pokazało też nowego Fire Emblema (czy to tylko ja, czy ta gra, zwłaszcza w widoku taktycznym, wygląda jakoś mizernie?), Daemon X Machina, grę akcji z mechami zrobioną przez Marvelousa, oraz ujawniło – a raczej potwierdziło, bo od dawna się o nich plotkowało – kolejne porty: Fortnite’a (jest już w eShopie) i Dragon Ball FighterZ. Miłym zaskoczeniem była premiera Hollow Knighta, bo to jeden z indorków, na którego pojawienie się na Switchu czekałem najbardziej, oraz debiut Octo Expansion, DLC do Splatoona 2, jeszcze w czasie trwania E3. Jestem z kolei rozczarowany brakiem informacji o kolejnych odsłonach znanych serii, takich jak Yoshi (wydawać się mogło, że to premiera na ten rok) czy Animal Crossing. No i nie było dwuwymiarowej Zeldy, którą sobie wymarzyłem. Trzeba czekać na jesienne Direkty.

PODZIEL SIĘ
Redakcja

my3DS.pl to Twoje codzienne źródło informacji o konsolach Nintendo – przenośnej Nintendo 3DS i stacjonarnej WiiU. Nasza redakcja każdego dnia przegląda ponad 20 serwisów z całego świata w poszukiwaniu informacji i agreguje je w kompletne kompendium wiedzy.

11 komentarzy

  1. Antari
    Antari (460 komentarzy) w dniu:

    Dobre teksty panowie. Nie zgodzę się jedynie odnośnie waszego zgodnego zdania na temat absencji Metroid Prime 4 na targach. Jeżeli mnie pamięć nie myli Fire Emblem również zostało wrzucone wcześniej tylko z nazwy i nic nie wskazywało na to, że zaprezentowane zostanie cokolwiek z rozgrywki na tegorocznych targach. A jednak! Kto z was obstawiał, że zobaczymy coś takiego? Jak dla mnie szanse na MP4 na tegorocznym E3 były takie same jak na FE. Zdecydowali się na FE, co mnie trochę smuci, bo obrazuje w jak głębokim dołku jest obcnie seria Metroid.
    Zwycięzcą targów jak dla mnie jest w tym roku Microsoft. Pokazali to, co ludzie chcieli zobaczyć z gier (Halo Infinite, Gears 5, Forza Horizon 4, Devil May Cry 5, Cyberpunk 2077), a sama prezentacja miała niezły flow. Dość mocno liczyłem w tym roku na Sony, które bardzo mocno mnie rozczarowało. Żenująco słodki przepełniony LGBT agendą trailer Last of Us Part II, brak zapowiedzi kolejnych exclusive’ów poza Ghost od SP. Jedynie Spider-Man uratował dla mnie prezentację ale z drugiej strony przecież wiedzieliśmy o tym już od bardzo dawna. Cieszy Remake Resident Evil 2 ale pamiętajmy, że to multiplatforma. DEATH STRANDING – dla mnie rozczarowujące. Nie należę do osób, którą podnieca aura tajemniczości tej gry. Gameplay wygląda bardzo medicore. Po Nintendo nie oczekiwałem wiele bo cała kampania ze Switchem jest dla mnie póki co porażką i powtórką z generacji poprzednich. Ale dlaczego Sony tak mocno upadło po fantastycznej formie z lat poprzednich na targach E3? Dla mnie bez wątpienia zwycięzcą tegorocznych targów jest Capcom.

  2. hallkyon
    hallkyon (66 komentarzy) w dniu:

    @Antari
    No nie wiem. Wydaje mi się, że Fire Emblem był największym pewniakiem tego Directa. Już przy pierwszej wzmiance o grze padła „data” 2018, więc można było oczekiwać konkretnej prezentacji. Teaser Metroida mówił tylko tyle, że gra znajduje się w produkcji – choćby i prace rozpoczęły się na miesiąc przed. Rok temu dostaliśmy logo, w tym roku nie dostaliśmy nic, bo nie ma jeszcze czego pokazywać. Nie zdziwię się, jeśli powtórzy się sytuacja z Breath of the Wild i grę zobaczymy w 2020 roku albo i później.

  3. Antari
    Antari (460 komentarzy) w dniu:

    Od początku było wiadome, ze release to najszybciej 2019 lub 2020. Była masa leaków sugerujących release w 2018. Ale nie ma co się oszukiwać, to było niedorzeczne. Mimo to, całkiem logiczne było oczekiwanie trailera, loga, konceptu czy czegokolwiek co potwierdzałoby jakiekolwiek prace nad tym tytułem. Wygląda jednak na to, że prace w ogóle nie ruszyły. To „logo” ukazane na E3 2017 to tylko placeholder. Podobny los mógł spotkać FE, o którym nie wiedzieliśmy nic. Data 2018 tak na prawdę nie sugerowała nic, bo release i tak będzie w 2019. Podobnie Animal Crossing dla Switcha, SMT, Bayonetta 3 i wiele innych nieobecnych na tegorocznym E3. Całkiem logiczne było oczekiwanie informacji na ich temat.

  4. mikaneko
    mikaneko (159 komentarzy) w dniu:

    Ano w tym roku to prawie jakby nie było E3.. Ja też jakoś oczekiwałam trailera FE i zarówno wiedziałam, że na prezentacje innych tytułów znanych jedynie z logo jak choćby SMT, na które równie mocno czekam, nie ma co liczyć w tym roku.. Poza tym inwestowanie w FE jest według mnie jedynym z nielicznych dobrych posunięć taktycznych Nintendo, gdyż seria wciąż jest na topie i warto wykorzystać popularność choćby nieustająco rozwijanej wersji moblinej. A co do Pokemon: Let’s Go to coraz bardziej wydaje mi się, że choć z opóźnieniem GameFreak jednak reaguje na konsmentów, bo cóż seria Pokemonów od dawna nie celuje w ‚siedzących w grach’ i marzących o wyższym poziomie trudności.. Fani i tak kupią, choć będą narzekać :P Targetem są dzieci i tysiące niegraczy co biegało po parkach i bawiło się w Pokemon Go, którzy oczekują relaksującej zabawy z nutą sentymentu a nie wyzwań niestety.. Pokemony po prostu nie mogą się stać dorośle wyglądającą i wymagającą grą, bo to byłby marketingowy strzał w stopę. A prezentacja Smasha to typowe ‚nie mamy w sumie co pokazać, więc pokazujmy super pewniaka’.

  5. Antari
    Antari (460 komentarzy) w dniu:

    @mikaneko: To czym w takim razie Twoim zdaniem będzie kolejna odsłona głównej serii Pokemon, którą zapowiedzieli na 2019? Drugą grą dla dzieci i fanów GO? Wydaje mi się, że jest odwrotnie do tego co piszesz. Podzielą serię na 2 odnogi, jedną dla dzieci i casuali biegających z telefonem po parku oraz drugą dla fanów marki, która będzie wyglądała doroślej (aby zróżnicować ją względem Let’s GO, bo przecież niecały rok po premierze na pewno będą chcieli jeszcze sprzedawać Let’s GO) i będzie miała w końcu wyższy poziom trudności, choćby w formie postgame (np. na poziomie B2W2). Wydaje mi się to logiczne i jako, że póki co brak większych informacji, chcę w to wierzyć.

  6. Sent (233 komentarzy) w dniu:

    @Antari – zaraz po E3 2017 powiedziano, że nat tym metroidem dopiero zaczęto prace. Typowy development cycle dla gier AAA robionych od zera to 2 lata, zaś w przypadku większych i bardziej skomplikowanych tytułów nawet 3-5. Przed 2019 zbyt dużo materiałów z gry bym nie oczekiwał. FE to z kolei zupełnie inny gatunek, inna skala, inny dev cycle, a przede wszystkim, prace nad nim trwały już wówczas od jakiegoś czasu.

    Co zaś do poków – tak wskazywałaby logika, ale imho znowu się rozczarujesz. Słuchałem wywiadu z Masudą w trakcie treehouse i bardziej odniosłem wrażenie, że pokemony2019 będą tak samo trudne i rozbudowane jak Sun/Moon (czyli generalnie samograj), zaś Let’s GO to taki tryb super-easy dla czterolatków. Masuda traktuje po prostu ludzi jak idiotów, których przerasta jakakolwiek forma wyzwania. Przy czym podobnie jak nintendo nie rozumie rynku casuali, ponieważ casual gra za darmo, a nie wydaje 300$ na konsolę, 60$ na grę i jeszcze najlepiej 40$ na pokeballa. Nostalgia grze trochę pomoże, ale nie sądzę by w ostatecznym rozrachunku sprzedała się lepiej niż gry na 3dsa.

  7. Antari
    Antari (460 komentarzy) w dniu:

    A jakim cudem niby mieliby sprzedać ich więcej lub chociaż porównywalnie do wersji na 3DSa, skoro ilość sprzedanych Switchy jest niemal 4 krotnie mniejsza niż 3DS’ów.

  8. mikaneko
    mikaneko (159 komentarzy) w dniu:

    @Antari Uważam podobnie jak Sent, iż główna odsłona będzie kontyuować drogę ostatnich części na 3DSa, szczególnie że wszystkie były hitami, więc czemu mieliby coś zmieniać w przeciwną stronę? Dodadzą tylko więcej bajerków dodatkowych w stylu minigierek, ubranek, ruchów hipermega Z itp. Może jakieś nowości w mechanice walk, ale nic rewolucyjnego.. Niestety to, że Pokemony miałyby stać się trudne czy „wyglądać doroślej” dla mnie brzmi jak pobożne życzenia, a nie wnioski z rozwoju serii i wypowiedzi twórców. To była, jest i będzie gra dla dzieci i nastolatków. Może jakieś pojedyńcze misje w postgame nie będą banalne jak reszta, ale ogólnie ma być słodko i relaksująco xD

  9. Antari
    Antari (460 komentarzy) w dniu:

    Na razie to czarnowidztwo, nie znamy żadnych informacji na temat Pokemon Switch 2019 poza tym, że będzie to pozycja core’owa dla długoletnich fanów marki, czyli coś innego niż Let’s Go i GO z komórek. Przed zapowiedzią Let’s Go pewnie byłbym w stanie się zgodzić z wami ale to zmieniło wszystko. Let’s Go jest właśnie kontynuacją S/M, czyli słodko-cukierkowego autopilota, gdzie sterujemy dziesięciolatkiem. W Black/White mieliśmy do czynienia z o wiele starszymi protagonistami, a przecież gry sprzedały się świetnie. Moim zdaniem wrócą do takiej perspektywy. W jakimś tam stopniu przecież słuchają wypowiedzi fanów. Całkiem możliwe, że nowa gra będzie miała możliwość wyboru poziomu trudności. To chyba jeden z najczęściej składanych postulatów przez fanów na przestrzeni lat.

  10. Sent (233 komentarzy) w dniu:

    @antari – posłuchaj po prostu tego wywiadu z masudą, a najlepiej doczytaj jeszcze ten z eurogamera co pojawił się po zapowiedzi let’s go. Facet wprost mówi, że nie rozważali otwartego czy półotwartego świata w pokach2019, bo kolidowałoby im to z większym fabularyzowaniem gier oraz że poki to nadal gra dla całych rodzin, w tym przede wszystkim dzieci, które z kolei uważa dziś za niecierpliwe i łatwo tracące uwagę, przez co nie można stawiać im wyzwań w grze. Jak mogą sprzedać grę 14 milionom ludzi o różnym skillu lub 2 milionom samych hardkorów, to zgadnij co wybiorą (i btw mają na te 14 mln szanse, bo przy obecnym tempie do listopada 2019 mogą dobić do tych 50 mln switchy na rynku).
    Nierealistyczne oczekiwania wbrew temu co mówią sami twórcy to pierwszy krok, by być później rozczarowanym gdy gra faktycznie sie pojawi.

  11. Antari
    Antari (460 komentarzy) w dniu:

    Trzymasz się tego randomowego wywiadu z Masuda jakby to była wręcz już oficjalna zapowiedź. Nie wiadomo nic. Masuda może sobie pleść głupoty w wywiadach z pismakami (znany jest głównie z tego). Skoro gra dla całych rodzin to także i dla osób starszych (rodzina nie składa się tylko z dzieci). Jak na razie mieliśmy kilka lat pod rząd gry dla dzieci (na USUM polała się już fala krytyki) myślę, że pora na zmiany i zapowiedź dedykowanej gry o niższym poziomie trudności i skomplikowania (Let’s GO) jest właśnie tego objawem. Na tym etapie nie istnieje coś takiego jak nierealistyczne oczekiwania, bo wszystko jest możliwe. Jeżeli już coś jest mało prawdopodobne to chęć wydawania 2 gier o podobnym contencie w okresie krótszym niż rok i sprzedawanie ich równolegle.

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!