MOUSE: P.I. For Hire to opracowana przez polskie studio Fumi Games pierwszoosobowa strzelanka, osadzona w klimacie animacji z dawnych lat. W kwietniu bieżącego roku ukazała się zarówno na PC, jak i konsolach, w tym na Nintendo Switch. Jak polscy twórcy poradzili sobie z premierą i czy udało im się oddać w tej produkcji osobliwy klimat noir? Odpowiedź znajdziecie w poniższej recenzji.

W MOUSE: P.I. For Hire wcielamy się w prywatnego detektywa Jacka Peppera, który podejmuje się rozwiązywania rozmaitych intryg oraz wątków kryminalnych rozgrywających się w mieście Mouseburg. Fabuła stanowi istotny element narracji i nie jest jedynie tłem dla rozgrywki. Wątki fabularne dobrze uzupełniają dialogi czytane przez Troya Bakera oraz liczne wstawki komediowe, często nawiązujące do „serowej” tematyki produkcji. Dodatkowo do dyspozycji otrzymujemy system poszlak, które umieszczamy na tablicy śledztwa w domu głównego bohatera, co pozwala później planować kolejne misje. Niestety rozwiązanie to jest dość powierzchowne i aż prosi się o jego pełniejsze rozwinięcie.

Serowy zawrót głowy
Plansze mają półotwartą strukturę. Łączą elementy klasycznych korytarzowych poziomów z możliwością eksploracji, pozwalając na uzupełnianie zasobów oraz poszukiwanie poukrywanych znajdziek. Łącznie przygotowano ponad 20 poziomów, a zwieńczeniem rozdziałów są zazwyczaj walki z bossami. Do dyspozycji gracza oddano kilkanaście typów przeciwników – zarówno bossów, jak i pomniejszych wrogów – a sama walka stanowi jeden z kluczowych elementów gry. Produkcja wyraźnie czerpie z konwencji tak zwanych boomer shooterów. W trakcie rozgrywki zdobywamy różne rodzaje broni, pomiędzy którymi możemy płynnie przełączać się za pomocą koła wyboru.

Z czasem odblokowujemy warsztat, w którym – korzystając ze znalezionych wcześniej schematów – możemy ulepszać uzbrojenie. Większe obrażenia czy pojemniejszy magazynek okazują się tu niezwykle przydatne. Pomimo że na mapach znajduje się stosunkowo dużo zasobów, to często zachodzi potrzeba sięgania po zapasy amunicji, by uniknąć walki z pustym magazynkiem. Istotnym elementem rozgrywki jest również poruszanie się po mapie. Gracz może przyjąć bardziej zachowawczy styl, chowając się za elementami otoczenia i prowadząc ostrzał, lub postawić na dynamikę, wykorzystując podwójne skoki, uniki oraz szybkie przemieszczanie się po planszy. Ten drugi wariant (szczególnie przy sterowaniu myszką i klawiaturą) pozwali sprawniej i szybciej eliminować przeciwników.
Eufonia rytmów i animacji
Najbardziej wyróżniającym elementem MOUSE: P.I. For Hire jest oprawa graficzna, która została wyraźnie zainspirowana kreskówkami z lat 30. XX wieku. utrzymanymi w stylistyce noir. Towarzysząca rozgrywce jazzowa oprawa muzyczna doskonale współgra z wydarzeniami na ekranie. Wszystkie elementy – od przeciwników, przez przedmioty, po projekt poziomów – deweloperzy wykonali z dużą dbałością o detale i poddali bogatej, ekspresyjnej animacji. Nawet interfejs oraz efekty wizualne stylizowane są na materiały z taśmy filmowej czy kliszy fotograficznej.

Pułapka na szczury
Niestety w tym miejscu pojawia się istotny problem natury technicznej. Ze względu na dużą liczbę efektów, animacji i przeciwników gra przez większość czasu nie działa płynnie. Niezależnie od wybranego trybu (jakości lub wydajności) oraz sposobu grania (handheld lub dock) MOUSE: P.I. For Hire często gubi klatki, szczególnie przy większym natłoku wrogów. O ile na starszym modelu Switcha można by było to częściowo usprawiedliwić, o tyle w przypadku nowszego sprzętu – zwłaszcza przy stosunkowo korytarzowej konstrukcji poziomów – jest to wyraźny mankament.

Kolejnym problemem technicznym są sporadyczne błędy związane ze starciami. Zdarzało mi się, że gra nie rozpoznawała momentu zakończenia walki, przez co nadal odtwarzała dynamiczną muzykę, jednocześnie blokując możliwość przejścia dalej lub skorzystania z punktu zapisu. Na szczęście w moim przypadku nie wymagało to ponownego wczytywania stanu gry, ale sytuacja ta występowała zbyt często, by o niej nie wspomnieć.
MOUSE: P.I. For Hire to tytuł unikalny stylistycznie, oferujący dynamiczne starcia, detektywistyczną fabułę i ciekawe dialogi. Dla fanów strzelanek i klimatu noir pozycja obowiązkowa, lecz przez kwestie techniczne zalecam ją ograć raczej na mocniejszym sprzęcie.
Plusy:
- stylistyka
- animacje
- muzyka
- fabuła i postacie
- dynamiczne starcia z przeciwnikami
- polska lokalizacja (napisy)
Minusy:
- pomniejsze błędy w rozgrywce
- spore problemy z wydajnością (szczególnie przy większej liczbie przeciwników)

