[Recenzja] DK Island & Emerald Rush – Donkey Kong Bananza DLC

Dalszy ciąg małpich figli

Nie da się ukryć, że zapowiedź DLC do Donkey Kong Bananza podczas Nintendo Direct była niemałym zaskoczeniem, podczas gdy flagowy Mario Kart World wciąż nie doczekał się jakiejkolwiek aktualizacji. Zaskoczeniem tym bardziej z powodu wydającej się produktem kompletnym podstawki, a DLC wydanym ot tak, w dniu wspomnianej prezentacji. Co daje rozszerzenie, przekonacie się w poniższym tekście.

Kryptonim „Szmaragd”

DK Island & Emerald Rush dodaje, zgodnie ze swoim tytułem, nową lokację… rodzinną wyspę Donkey Konga, lokację możliwą do odwiedzenia po przejściu podstawowej gry. A w lokacji tej z kolei napotkać możemy starego znajomego, Void Konga, który po łomocie, jaki dostał, postanowił w nowatorskiej strategii ekspansji zatrudnić nas na staż. Tutaj dostajemy dostęp do drugiego członu z tytułu tego rozszerzenia. Emerald Rush lub też Szmaragdowy Szał (jak mogliby przetłumaczyć to na język polski, gdyby kiedyś się zdecydowali na tak szaloną rzecz) to nowy tryb uderzający w niszę roguelite. Okazuje się, że korzeń Banandium odpowiedzialny za złoto w Bananzie zakwitł na szmaragdowo, a powierzone nam przez Void Konga zadanie jest proste. Zebrać. Więcej. SZMARAGDU!

Miłość, Szmaragd i Krokodyl

I tak zostajemy rzuceni na mapę. Tutaj wybieramy pomiędzy nową lokacją oraz częścią warstw z podstawowej gry, gdzie całe złoto przybrało zieloną barwę. Nasz nowy szef wyznacza nam „normę”, jaką musimy wyrobić przed fajrantem, a potem spuszcza nas ze smyczy.

A w zasadzie to na niej trzyma. Wszystkie wyjścia na szmaragdowe ekspedycje zaczynamy niejako od zera. Nasze umiejętności są tymczasowo resetowane, ale możemy je ulepszyć podczas przebiegu z pomocą znalezionych czipsów Banandium (tak jak w normalnej grze). Oprócz tego możemy też zbierać kryształy Banandium, które czasem dają ulepszenia tych umiejętności. Znane z bazowej gry skamieliny oraz zadania poboczne od Void Konga dają nam z kolei Perki zwiększające mnożnik punktów za wykonywanie konkretnych czynności. Przykładowo Pokonywanie Stompoida podczas Bananzy Konga może opłacać się o wiele bardziej niż zwykłą pięścią.

Wszystko to daj różne synergie potrafiące wykręcić naprawdę DUŻE wyniki. Tak duże, że Void Kong będzie z nas dumny na dwa pokolenia do przodu. A po fajrancie dostajemy ładne podsumowanie i punkty rankingowe podnoszące nasz prestiż w Void Co. Zebranie odpowiedniej ich liczby zapewni nam wstęp na kolejne warstwy, nowe Perki oraz ciuszki dla duetu protagonistów czy wreszcie wypłatę w Banandium Chipach.

Sarnie żniwo, czyli pokusa statuetkowego szlaku

Możecie się zastanawiać, po co nam Chipy po skończeniu (i możliwe że wymaksowaniu) gry? Twócy znaleźli na to proste rozwiązanie. Rozmawiając z jedną z papug na Wyspie DK, za małą opłatą (początkowo 100, z czasem coraz więcej) możemy ją poprosić o znalezienie Statuy. Najbliższa analogia, jaką znajduję w swojej głowie, to Trofea z Super Smash Bros. W każdym razie statuy te zapełniają z czasem wyspę i są najbardziej permanentnym dowodem naszej pracy.

Miły dodatek, zważywszy że poza nim sama wyspa nie oferuje wiele innego. Gdyby nie on, to jedyną zawartością (poza możliwością Szmaragdowania) byłby tajemniczy Banantone, mówiący w nieznanym języku istota w kształcie skórki od banana i powiązana z nim siedmiostopniowa zagadka. Wszystko to w połączeniu z jakością samej gry tworzy przyjemny pakiet dający sprawdzian naszym umiejętnościom. Łyżką dziegciu niestety będzie cena. 90 zł bez 20 groszy to jedna trzecia podstawowej gry za nawet nie 8% nowej zawartości.

 

Dodatek na potrzeby recenzji z zasobów własnych.

Rating Image

Jeśli rozgrywka podstawki Ci się podoba, to warto rozważyć zakup DLC. Pod warunkiem, że znajdziesz je w promocji tak do 40 zł lub ekwiwalentu w jenach...

Plusy:

  • Doskonałe przedłużenie rozgrywki
  • świetna nowa muzyka

Minusy:

  • Cena bez promocji

Dodaj komentarz