[Recenzja] Drag x Drive

Pomysł ciekawy, ale....

What x Drive

Nintendo znane jest z odkrywania lub przywłaszczania nieszablonowych pomysłów i sprzedawania ich jako swoje nowe złote dziecko. Asy dizajnu i projektu gier z „Big N” dają powiew świeżości i jakości prawie każdym nowym projektem. Prawie to słowo kluczowe w przypadku omawianego dzisiaj „Drag x Drive”. Z czym mamy do czynienia? Żeby opisać to krótko, jest to gra w koszykówkę 3v3… na wózkach.

 

How x Drive

Pomysł prosty, ciekawy (ze znakiem zapytania), ale nie da się ukryć, że od pierwszego ujawnienia rozgrywki były też głosy sceptyczne. Czy Nintendo podołało? Na pewno na uwagę zasługuje sterowanie. Żeby wypróbować funkcję myszki w Joy-Conach 2, jako graczom przyjdzie nam wziąć oba w dłoń i szurać – po kolanach albo biurku – przekładając ruch bezpośrednio na koła wózka inwalidzkiego. Sterowanie jest dosyć precyzyjne i mając dysproporcję w sile pchania poszczególnych kółek, naturalnie będziemy skręcać. Oprócz tego możemy też wcisnąć spusty, sprawiając, że załączamy „hamulec” na jednym z kół do ostrego zakrętu – a czasem nawet obu, jeśli chcemy wykonać jeden z kilku tricków. Prosty, surowy pomysł, łatwy do nauki i trudny do wymasterowania.

 

Drag x Drive-by

Rdzeń gry też jest prosty i dosyć surowy. Ot, wyszukujesz lobby online, wchodzisz do meczu 3 na 3 (albo obserwujesz go spoza boiska, jeśli akurat trwa rozgrywka), liczysz na to, że najsilniejsi Japończycy świata nie zmielą cię 20 do 3… i tak do tragicznej śmierci serwerów online za Bóg jeden wie ile lat. Jeśli nie czujesz się na siłach, możesz wejść na pole rozgrywki w trybie solo i potrenować jazdę. W wersji solo gra daje nam też serię wyzwań treningowych. Każde z nich po ukończeniu da nam jedną gwiazdkę „wyzwań”, a te skumulowane odblokują elementy customizacji postaci. Przynajmniej pierwsze dziesięć z nich. Jedyne unikalne wizualnie elementy to style obrony, ataku i centroboiskowy oraz hełm postaci. Cała reszta to tylko możliwość pomalowania elementów na jeden z danych kolorów i materiału. Wszystko to jest dostępne od początku. Niestety też jest prosto i surowo.

 

Drag x Dull

Prostota i surowość ogólnie są dla mnie kośćmi niezgody w tym projekcie. Prosty gameplay, prosta grafika, prosta muzyka, o której charakterze świadczy to, że musiałem uruchomić grę jeszcze raz podczas pisania tych słów, żeby w ogóle sobie przypomnieć, czy jakaś tam jest… nie jest to najlepsze, co mogło nam jako graczom się przytrafić. Nintendo potrafi wydać ciekawą, na maksa kolorową grę o humanoidalnych kałamarnicach strzelających w siebie tuszem, dać jej własną osobowość i duszę. Tutaj mamy do czynienia z produktem, który miał pół pomysłu na gameplay, jest festiwalem surowości i generyczności, a to wszystko w cenie bagatelka 80 zł. Nie mogę podsumować tego inaczej niż… zmarnowany potencjał. Potencjał, który może jako część abonamentu online albo opcja free-to-play z dodatkowymi skórkami miałby mniejszy problem z retencją graczy jaka następuje już teraz. 

Grę do recenzji dostarczył ConQuest Entertainment, oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce

Rating Image

Mogło być fajnie, a wyszło jakby chciano odzyskać chociaż część kosztów wydanych na R&D w akcie desperacji. Polskiego też brak.  „Drag x Drive” nie zdobędzie serc graczy, a tym bardziej ich portfeli.

Plusy:

  • Pomysł na rozgrywkę

Minusy:

  • W zasadzie cała reszta

Dodaj komentarz