Na lipcowym Pokémon Presents został nam zaprezentowany nowy tytuł, powiększający i tak już dość bogatą ofertę różnorakich gier wykorzystujących Pokemony. Pokémon Friends wyszło w dniu prezentacji i jest dostępne na Nintendo Switch, Nintendo Switch 2 oraz telefony komórkowe z Android i iOS. Ja w swoją przygodę z zaprzyjaźnianiem się z pluszowymi Pokémonami wyruszyłem na Nintendo Switch 2.

Fabuła
Fabuła w grze jest bardzo szablonowa. Przybywamy do miasteczka, aby zrealizować swoje marzenie: robić pluszaki Pokémon. Do dyspozycji mamy Maszynę, która przerobi dowolną wrzuconą do niej przędzę na pluszaka. Problem w tym, że całe nasze zapasy są mocno poplątane i pomieszane, więc zanim będziemy mogli zabrać się za robienie pluszaków, musimy najpierw tej przędzy trochę rozplątać. Robimy to, grając w różnego rodzaju minigierki. Za każdym razem czeka nas seria trzech minigier. Po jej ukończeniu poznamy wynik oraz zdobędziemy trochę materiałów do dalszej pracy.
Mini gry

Dostępne minigry to różnego rodzaju próby wymagające spostrzegawczości, pomysłowości, postrzegania przestrzennego czy planowania. Ogółem stanowią różnego rodzaju wyzwania dla mózgu. Różnorodność jest naprawdę spora, choć uczciwie trzeba powiedzieć, że wiele z tych gier opiera się na jakimś prostym patencie – na przykład będziemy musieli policzyć, ile Froakich chowa się na przedstawionej nam planszy, jaki cień będzie rzucać widoczna na ekranie figura, czy jak dokopać się do wszystkich grzybów w zadanej liczbie ruchów.

W wersji podstawowej dostajemy 30 rodzajów minigier oraz 70 rodzajów maskotek do wykonania. Maskotki podzielone są na 11 rodzajów przędzy. Dodatkowo dostępne są dwa DLC, każde oferujące 10 nowych minigier oraz 40 pluszaków. Licząc to wszystko razem, Pokémon Friends oferuje 50 minigier oraz 150 różnych pluszowych Pokémonów do wykonania. Brzmi nieźle? I takie mogło by być, gdyby nie jeden drobny szczegół, o którym nieco później.
Wraz z kolejnymi sukcesami w porządkowaniu przędzy poziom trudności poszczególnych gier zacznie iść do góry. Kształty do rozpoznania będą bardziej podchwytliwe, plansze, po których się poruszamy, staną się większe, limity czasu, jaki dostaniemy na rozwiązanie łamigłówki, będzie mniejszy.
I owszem, w grze może nam się „nie udać”. Jeśli nie uda nam się rozwiązać wszystkich etapów łamigłówki w czasie, to w sumie nic się nie stanie – stracimy bonusowe punkty za czas i przejdziemy do kolejnego zadania. Jedyną „negatywną” konsekwencją, jeśli już osiągnęliśmy jakiś wyższy poziom w danej grze, może być obniżenie poziomu jej trudności w kolejnej próbie. Sprawa ma się podobnie, jeśli w grze wskażemy błędną odpowiedź. Często zostanie nam zaprezentowana prawidłowa odpowiedź, stracimy kilka sekund i możemy próbować kolejny raz, aż skończy się nam czas.
I tu chyba powinienem wspomnieć o pierwszej mało fajnej rzeczy, jaka spotka nas w tej grze – nowe prośby od mieszkańców są oparte o zegar. Z tego, co zauważyłem, bo nie jest to nigdzie wprost napisane, kolejne prośby pojawiają się co 24 godziny, licząc od pierwszego uruchomienia gry. Więc jeśli pierwszy raz uruchomiliście grę, o dajmy na to, dziewiątej wieczorem, to kolejne prośby będą pojawiały się dopiero po dwudziestej pierwszej każdego kolejnego dnia. I może takie rozwiązanie byłoby zrozumiałe w przypadku darmowej gry mobilnej, ale tutaj kupiliśmy produkt. Trochę rozczarowujące.

Pokepluszaki
To co? Mamy już sporo przędzy, pora zapakować ją do maszyny i zrobić naszego ulubionego pluszaka, prawda? No nie do końca…
Tak, grając w gry, będziemy otrzymywać za każdym razem przędzę, którą można przerobić na maskotkę. Niestety to, jaki rodzaj przędzy otrzymamy, jest dość losowy. Niezależnie od tego, jak nam poszło, na końcu zawsze otrzymamy jedną szpulę, pozwalającą zrobić jednego Pokémona. Rodzaj otrzymanej przędzy jest już jednak losowy. Jeden spośród 11 rodzajów. Gdy poszło nam wyjątkowo dobrze, to zamiast zwykłej możemy otrzymać „ładną” przędzę, z której też wykonamy jedną maskotkę, ale mamy szansę, że maszyna wypluje nam też jedną dodatkową.
To, jakiego pluszowego Pokémona zrobi nam maszyna, jest, oczywiście, losowe. Każdy stworek ma swoją procentową szansę na wykonanie. Na szczęście jeśli posiadamy go już w katalogu, to za cenę dwóch przędz możemy go zrobić na „pewniaka”. Najpierw musimy go jednak otrzymać chociaż raz w sposób losowy. No i oczywiście jest kilka Pokémonów, których nie da się pozyskać w ten sposób, nawet jak już mamy je w katalogu.

A co można robić z pluszakami? Możemy dekorować nimi pokoje! Lub dawać w prezencie w ramach realizowanie próśb od mieszkańców. A ci zazwyczaj będę prosić nas o jakieś pluszaki. Mogą prosić o maskotki odpowiedniej wielkości, konkretnego typu czy nawet konkretnego rodzaju! Z czasem staną się bardziej „wymagający” i będą chcieli dostać kilka sztuk na raz.

Sterowanie
W przypadku grania w trybie handheldowym możemy korzystać w dobrodziejstwa ekranu dotykowego. W niektórych minigrach bardzo ułatwia on i usprawnia zabawę. Co więcej, niektóre gry wyświetlają wtedy na ekranie interfejs i możemy grać, korzystając z niego (o wiele wygodniej gra się tak np. w grę ze wspinającym się Littenem). Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by grać, korzystając z Joy-Conów czy Pro Controllera. Kilka gier, w odróżnieniu od wersji mobilnej, ma też zmienione sterowanie, np. Piplupem będziemy sterować za pomocą przycisków (wersja na Nintendo Switch), a nie opierając się o żyroskop (wersja na komórki). Grając na telewizorze, nie mamy już dostępu do ekranu dotykowego. Tutaj zostaje nam pad lub Joy-Cony.

Te mniej przyjacielskie rzeczy
Wspomniałem już o tym, że nowe prośby od mieszkańców pojawiają się co 24 godziny i jest to pewnego rodzaju sztuczny i mało przyjacielski spowalniacz. Ale nie jest to najgorsze, co gra ma nam do zaoferowania. W moim odczuciu dużo większym problemem jest to, jak ta gra została wyceniona. W eShopie wersja podstawowa kosztuje 42,5 zł. Dużo, choć jeszcze można to jeszcze jakoś przełknąć… Bo przecież DLC pewnie po dyszce i sporo zawartości za przyzwoite pieniądze? Jak by to powiedzieć… DLC są wycenione na 77 zł za sztukę! Możemy je też kupić w pakiecie za 130 zł. Ostatnią opcją jest kupienie całości na raz (podstawka i oba DLC) za 170 zł. Ja nie wiem, ale jak dla mnie te ceny są mocno przesadzone…

Wersja mobilna
To może wersja mobilna? W końcu dostępna jest za darmo. Cóż…
Owszem, Pokémon Friends dostępne jest na telefony komórkowe za darmo, ale nie jest to wcale wersja podstawowa gry. To raczej Free-2-start. Coś podobnego jak przy Super Mario Run, gdzie pierwszy świat był dostępny za darmo, a za dostęp do pozostałych trzeba było już zapłacić. Tutaj jest podobnie. Za darmo dostajemy tylko 10 minigier, ale też jesteśmy ograniczeni do 1 gry dziennie! Tak. Możemy zagrać jeden raz. Zdobywamy jedną przędzę dziennie. Gra oczywiście zachęca nas do zakupienia wersji „podstawowej” za cenę czterdziestu kilku złotych, która pozwoli nam grać „bez limitu”. Jednak bądźmy szczerzy, ta gra rozwija się tak powoli przez pierwszych kilka dni, że nikt raczej nie wytrzyma z nią na tyle długo, by dać się przekonać do zakupu, mogąc zagrać w nią jeden raz dziennie.

Grę do recenzji wraz z dodatkowymi DLC dostarczył Conquest Entertainment. Dziękuję bardzo.
Sam gram w tę grę praktycznie od premiery i zaczynam mieć jej powoli dość. Kiedy po kolejnych próbach nadal nie mogę otrzymać potrzebnego rodzaju przędzy, a nawet jak już w końcu trafi się jakaś jedna sztuka, to i tak maszyna wypluje mi po raz kolejny tego samego Pokemona. Bardzo powolny start, a potem zasypanie nas prośbami, sprawia, że gra zaczyna przypominać nieustanny grind. Jasne, grind, gdzie ćwiczymy nasz mózg, ale ile można. Pokemon Friends nie jest złym tytułem w swoich założeniach. Różnego rodzaju minigry, które będą pobudzać szare komórki do wysiłku, w oparciu o bardzo znaną i popularną markę Pokemon to niezły pomysł. Jednak to, w jaki sposób została ta gra wyceniona, to, jak poukładano sposób progresji, jak dużo wysiłku trzeba włożyć w to, aby posuwać się naprzód, każe się zastanowić, czy na pewno warto. Sprawy nie ułatwia też to, jak potraktowano wersję mobilną, która pewnie mogłaby być naturalnym wyborem dla wielu młodszych graczy. Wersję podstawową można przetestować, zwłaszcza jak trafi się na jakąś przecenę. Kupowania DLC nie polecam. Lepiej już kupić jakąś inną grę logiczną.
Plusy:
- Pokemony
- 50 różnych minigier (uwzględniając DLC)
- 150 pokepluszaków do zrobienia i zebrania (uwzględniając DLC)
Minusy:
- cena podstawki
- cena DLC
- darmowa wersja mobilna to trochę nieporozumienie
- wolny progres
- monotonny grind


