Connect with us

Cześć, czego szukasz?

MyNintendo.plMyNintendo.pl

Nintendo Switch

[Recenzja] Ys IX: Monstrum Nox

Jak wypada 9 przygoda Adola Christina na Nintendo Switch?


Po dłuższym niż można by się spodziewać czasie Ys IX: Monstrum Nox w końcu pojawia się na Nintendo Switch. Adol Christin zaprasza na kolejne opowiadanie, a tym razem podzieli się z nami historią zza krat. W końcu już od 1987 roku jest w sercu dziwnych wydarzeń na całym świecie i najwyższa pora usłyszeć, co ma na swoje usprawiedliwienie. A jeśli chcecie pograć w grę i zastanawiacie się, jak wypada port na Pstryka, to poniżej w kilka minut przeczytacie o wszystkich najważniejszych aspektach.

Zaraz, zaraz, tego stwora to my chyba skądś znamy?!

Prison Break!

Adol Christin wspólnie z Dogim trafiają do miasta Balduq, które znane jest z tego, że znajduje się w nim ogromne więzienie – pełne tajemnic i odpowiedzi. Jak to w życiu podróżnika bywa, czasem sława wyprzedza bohatera i w tym wypadku wplątuje Adola w więzienną historię, a on sam zajmuje zaszczytne miejsce w jednej z cel. W tym samym czasie niesławą zaczynają cieszyć się tytułowe Monstra, które „psocą” w mieście, a strażnicy wspólnie z rycerzami starają się zamknąć te cudaki za kratami. Nie chcąc wam spoilerować przygody, napomknę tylko, że wskutek pewnych umiejętności Adol nie tyle dołącza do grupy Monstrów, a… staje się jednym z nich. Jak się okazuje, zadaniem tej felernej grupy nie jest stwarzanie problemów w mieście, tylko ochrona go przed pojawiającymi w nieokreślonym momencie Lemurami.

Jeśli graliście chociażby w poprzednią część, to formuła fabuły będzie wam już dobrze znana. W trakcie posuwania historii do przodu będziemy odblokowywać kolejne wcześniej niedostępne tereny. O ile w poprzedniej części budowaliśmy własną wioskę, tak tutaj będziemy werbować do gospody, która stanie się naszym hubem. Spotkani wewnątrz bohaterowie i bohaterki to różnorodna plejada osobistości pełnych osobliwości i własnych problemów. W trakcie gry zbudujemy z każdym relacje, które pozytywnie wpłyną na naszą siłę w trakcie specjalnych ekspedycji.

Jak się z czasem okaże, żadne z lokalnych Monstrów nie miało zbyt kolorowego dzieciństwa.

WALKA!

Gry z serii YS to RPG-i akcji: pełne dynamiki i oparte na systemie walki skupiającym się na eksploatacji słabości oponenta. Standardowo lewy analog odpowiada za ruch, a prawy za ustawienie kamery. Y wykonujemy atak, X pozwala namierzyć cel i sprawdzić, na jaki typ ataku ma słabość (są trzy typy ataków), B skaczemy, a A zmieniamy postać, którą kontrolujemy. W grze pokierujemy każdym Monstrum, a te z kolei mogą odblokować po 10 umiejętności kosztujących SP. Te wykonujemy, przytrzymując R i wybierając jeden z przypisanych skilli pod Y, X, B oraz A. Jest jeszcze pasek specjali, który działa dwojako. Przy pierwszym użyciu (wciśnięcie L+R) aktywujemy boost do prędkości i siły ataków, a gdy aktywujemy go drugi raz, używamy specjalnego ruchu zadającego ogromne obrażenia. Mamy też kilka opcji defensywnych, jak Flash Gaurd i Flash Dodge, gdzie jeden spowalnia czas, a drugi pozwala szybko odnowić całe SP (używamy ich, wciskając L lub R w ostatnim momencie przed nadchodzącym atakiem).

Okazji do walk mamy sporo. O ile w samym mieście nie możemy machać mieczem bez powodu, tak co kilkadziesiąt metrów widzimy takie słupy energetyczne. Jeśli po nich przejdziemy, to na chwilę przeniesiemy do wymiaru Nox i stoczymy pojedynek z kilkoma Lemurami. Poza miastem tereny są bardziej otwarte i tam spotykamy normalnych przeciwników, tak samo zresztą jest w lochach (korytarzach więzienia). Poza Lemurami i fauną i florą otoczenia co jakiś czas spotkamy na naszej drodze bossów, których pojawienie wiąże się zawsze z fabułą. W trakcie gry czeka na nas także kilkanaście specjalnych pojedynków, w których staniemy naprzeciw armii Lemurów w wymiarze NOX. Będą dwa rodzaje takich starć: pierwszy jest podzielony na kilka fal, podczas których musimy ochronić kamień, który zbiera energię, natomiast w drugim typie będziemy musieli zniszczyć wszystkie kryształy, zanim czas spadnie do zera. W obu starciach w walce wesprą nas towarzysze z gospody, a po zakończonej sukcesem walce zostaniemy ocenieni i odpowiednio nagrodzeni. Gdyby nie podobał nam się rezultat, to Dogi pozwoli nam powtórzyć dowolne starcie. Poziom trudności jest dosyć nierówny: są momenty, w których jesteśmy bogiem i trudno jest nam coś zrobić, a są też takie, w których to my musimy się skupić i wykonywać kolejne przemyślane ruchy.

Ponad 300 skarbów czeka na odkrycie, do tego kilkadziesiąt graffiti, ponad 100 płatków, 21 landmarków, po prostu znajdź je wszystkie!

Potwóry na mury!

Nie ma przygody bez podróży w nieznane. Ys IX ponownie pozwoli nam szeroką eksplorację, i to nie tylko w poziomie. Wspomniane wcześniej Monstra posiadają dary, które wesprą nas w dotarciu w nowe miejsca. Dzięki kociemu biegowi przebiegniemy każdą ścianę, a orle skrzydła pozwolą nam swobodne dryfować w powietrzu. Takich unikatowych metod transportu jest 6 i odblokowujemy je wraz z powiększaniem naszego party o kolejne Monstra. W świecie gry czeka na nas spora ilość znajdziek: skarbów, płatków tajemniczego kwiatu, graffiti czy charakterystycznych punktów terenu, tzw. landmarków. Gra nagradza gracza za ich zbieranie licznymi nagrodami, więc warto co jakiś czas poświęcić im momencik. Na bieżąco możemy sprawdzić stan znajdziek na mapie, ale niektóre będą dostępne tylko po odblokowaniu odpowiedniego daru.

W mieście znajdziemy również wiele „pawilonów” usługowych. Nie tylko zakupimy w nich produkty spożywcze do naszej kuchni bądź ekwipunek do walki, ale również wykujemy nowy oręż lub stroje. Od czasu do czasu w ofercie wybranych sprzedawców znajdziemy również prezenty, które po zaoferowaniu odpowiedniemu mieszkańcowi Dandeliona zwiększą naszą zażyłość z nim. Zawodzą za to miejscówki, które odwiedzimy, jeśli porównamy to z poprzednią przygodą Adola. Miasto i tereny okalające niezbyt zachęcają do lizania ścian i czasami traciłem poczucie nadciągającej przygody, co nie zdarzyło mi się nigdy podczas czasów rozbitków.

Jakość grafiki nie powala. Serii wyszłoby na dobre, gdyby dziesiąta część przeniosła się na nowy silnik.

W uszach liceum, w oczach muzeum!

Niedawno odbył się koncert, w którego trakcie prezentowano utwory z gier stworzonych przez Falcom. Jak się pewnie sami domyślacie, nikt by koncertu nie robił, gdyby w grach nasze uszy wypełniała kicha. Tak tutaj nie ma i utwory, jakie wypełnią tło naszych przygód, brzmią nieźle, i zdarzy im się nawet wpasować się w nasze poczynania na ekranie. Oczywiście moim ulubionym motywem muzycznym jest ten puszczany w trakcie walki, a że jest sporo potyczek, to jest to dość ważny szczegół. Dubbing wypada OK i nic więcej.

Niestety największą bolączką Ys IX: Monstrum Nox jest wydajność gry. Już przy pierwszej wizycie w mieście widzimy, że coś jest nie tak –  gra nie trzyma nawet 30 klatek na sekundę. Nie ma to większego wpływu na rozgrywkę, ale jednak trochę irytuje, tym bardziej że jakość grafiki nie jest jakoś szczególnie dobra, bo ta jest po prostu poprawna. Dużo lepiej sytuacja ma się w terenach poza miastem, gdzie wszystko dziara w miarę płynnie. No, chyba że na ekranie pojawi się kilkunastu przeciwników wtedy znowu na moment płynność spada, dopóki nie wyczyścimy większości przeciwników. Szkoda, że tak wyszło, bo poprzednia część działała bardzo dobrze, a jednak nie widać żadnego przeskoku jakościowego. Twórcy obiecali poprawę wraz z następnymi patchami, ale wątpię, czy da się więcej wyciągnąć z tego silnika. Nie wiem, czy dałbym radę patrzeć na tekstury, jeśli w następnej części nic się w tej kwestii nie zmieni.

Grimwald Nox nie jest przyjaznym terenem, ale w każdej chwili możemy liczyć na wsparcie przyjaciół, którzy pomogą oczyścić wymiar z negatywnej energii.

1+1=2, czyli podsumowanko!

W momentach, kiedy nie przeszkadzała mi nierówna wydajność, bawiłem się świetnie przy Ys IX. Twórcy znowu sprzedali mi przygodę Adola, pełną ciekawych postaci, z intrygującą fabułą z ciekawym zwrotem akcji oraz bardzo dobrą szatą muzyczną. Grając, nie miałem czasu na nudę, ponieważ deweloper umiejętnie połączył fabułę z wymuszeniem ukończenia wszystkie side-questów. Walka, mimo że może sprawiać wrażenie chaotycznej, jest odpowiednio głęboka i sprawia sporo frajdy. Na ukończenie gry nie poświęcimy więcej niż 15 godzin, natomiast wymaksowanie pozostałej zawartości to kolejne 20 godzin rozgrywki. Po ukończeniu gry możemy rozpocząć grę na nowym sejwie, a część postępu przeniesie się z nami. Jeśli nie przejmujecie się słabą wydajnością, to śmiało zainwestujcie w więzienną historię, a jeśli macie dostęp do innej platformy, na jaką ukazała się gra, to może pomyślcie o wersji właśnie na nią. W Ys IX: Monstrum Nox po prostu fajnie się gra.

79.5 Recenzent
Criterion 1
Użytkownicy (0 głosów) 0
Recenzje użytkowników Zaloguj się, żeby oddać głos
Sort by:

Be the first to leave a review.

User Avatar
Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Clavius

    12 października, 2021 at 1:58 pm

    Fajna recenzja. Akurat w dniu publikacji gra trafiła na promocję na steamie ale chyba zdecyduję się na wersję switchową. Nie przeszkadzają mi jakoś bardzo spadki klatek a tego typu gry najlepiej się ogrywa w łóżku 🙂

Musisz być zalogowany, żeby dodać komentarz Login

Zostaw komentarz

Zobacz też

Nintendo Switch

NIS America potwierdziło, że 3 września wyda w Europie składankę Prinny Presents NIS Classics Volume 1. W skład kolekcji wchodzą dwa strategiczne RPG-i: Phantom...

Nintendo Switch

Z początkiem lipca Adol zamelduje się na kolejną przygodę