Connect with us

Cześć, czego szukasz?

MyNintendo.plMyNintendo.pl

Nintendo Switch

MyNintendowy komentarz powakacyjny 2021

Mario na wakacjach

Po dłuższej przerwie powracamy z komentarzem miesiąca i nie ma się co oszukiwać, w lipcu premiery były tak gorące, jak temperatury za oknem.

PierreLuc87

Rany Julek, jakby lipiec miał 60 dni, to by i tak czasu zabrakło, aby ograć wszystkie ciekawe tytuły, jakie ukazały się w pierwszym miesiącu wakacji! Serio! Wydawcy musieli się uwziąć na graczy, bo nie wiem, co może wytłumaczyć wydanie tylu świetnych gier w tym okresie. Mój wybór padł na dwa tytuły: Ys IX: Monstrum Nox oraz The Legend of Zelda: Skyward Sword HD. Niestety pierwsza z gier, mimo że premierę miała znacznie wcześniej od portu przygód Linka, dotarła do mnie na 3 dni przed premierą Zeldy, przez co rozkosz z nowej przygody Adola Christina musiałem przełożyć na sierpień. Na szczęście Skyward Sword HD dowiozło zabawę na wysokim poziomie i bawiłem się przy niej wyśmienicie, a moją recenzję możecie sprawdzić [tutaj]. Sierpień z kolei przebiegł w miarę spokojnie i udało mi się ukończyć wspomnianego wcześniej Ys’a. Co prawda nie jest to tak fajni szpil, jak przygody z Daną, ale nie żałuje żadnej z 40 godzin spędzonych z tym tytułem! Recenzja wkrótce!

rolnik

Niby wakacje, a czasu na granie było jakoś mało. Udało mi się ukończyć raptem „dwie” pozycje: Ninja Gaiden Master Collection i The Legend of Zelda: Skyward Sword HD. Opis przygód Ryu Hayabusy pojawił się już na stronie, więc nie będę się zbytnio na temat tej składanki wypowiadał, jednak dorzucę co nieco swojego na temat Skyward Sword. Gra strasznie cierpi przez sterowanie, zarówno to ruchowe, jak i alternatywne. Wymachując mieczem, nieraz łapałem się na tym, że horyzontalne szlagi łapało mi jako diagonalne. Dość często musiałem też resetować celownik do pozycji bazowej, żeby sterować różnymi rzeczami w mniej ekwilibrystyczny sposób. Ta część miała potencjał na bycie najlepszą z klasycznych Zeld, ale pierwsze trzy dungeony są trochę takie nijakie w moim odczuciu. Później jednak dzieją się rzeczy niestworzone i pomysłowość twórców wkracza na wyższy poziom. Każdy kolejny loch jest coraz lepszy, a finalny to taki majstersztyk, że palce lizać. Finałowe starcie jest bardzo emocjonujące i całkiem możliwe, że najlepsze z wszystkich odsłon. A ostatni zły to nie żaden gołodupiec i potrafi wzbudzić respekt i grozę. Szkoda tylko, że jest też spora dawka backtrackingu i znane miejscówki trzeba odwiedzać wielokrotnie, żeby pchnąć fabułę do przodu.  Niemniej jednak, jeżeli nie graliście i odstrasza was to sterowanie, to warto zacisnąć zęby i dać szansę tej części. Jest to prawie idealne podsumowanie klasycznych TloZ-ów i można w nim wyłapać sporo nawiązań do poprzednich odsłon.

Okres wakacji to zawsze był taki sezon ogórkowy, jeżeli chodzi o premiery. W tym czasie jednak inne rzeczy brylują, a mianowicie wszelakie targi związane z grami. W tym roku trochę tych pokazów było. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi skoncentrowanie pokazów w jednym przedziale czasowym niż rozbijanie ich na cały rok. Jeszcze te spekulacje, czy w końcu Nintendo/Sony/MS zapowiedzą swoje wydarzenia, czy nie. A tak wiemy, kiedy czego się spodziewać i można snuć domysły, co zostanie pokazane, a nie strzelać, kiedy pojawi się jakaś prezentacja.

PierreLuc87

Dantejskie sceny rozgrywały się w zeszłym miesiącu! Premiera za premierą! Chciałeś sobie zagrać w The Silver Case 2425, a tu następnego dnia ARIA CHRONICLE, kolejnego Monster Hunter Stories 2: Wings of Ruin, Ys IX: Monstrum Nox, kilka kolejnych dni i The Legend of Zelda: Skyward Sword HD, po chwili Cris Tales, a 27 lipca potrójne kombo: Samurai Warriors 5, NEO: The World Ends With You i The Great Ace Attorney Chronicles. Pominąłem kilka innych gier, które równie dobrze mogły się znaleźć w waszych planach zakupowych. To był dotychczas najmocniejszy miesiąc Nintendo Switch w tym roku i o ile wydawcy nie mają jeszcze w zanadrzu kilku niespodzianek, to pewnie żaden kolejny go nie przebije.
Zapowiedziano jeszcze nowy model konsoli. Wszyscy się spodziewali nowej wersji PRO, a dostaliśmy OLED. Jeśli będzie biały model w sklepach na półkach, to być może się skuszę. Chociaż czuję w starych kościach, że w przyszłym roku Nintendo może zapowiedzieć lepszy model.
Jeśli chodzi o sierpień to najważniejszym wydarzeniem, była pokemonowa prezentacja. O ile nadal nie przekonano mnie do zakupu nowego rimejku poków (Dlaczego bohaterzy są w stylu chibi, skoro w walce widać ich normalne modele? Nie można było ich po prostu zmniejszyć?), tak Arceus zapowiada się całkiem zacnie, jeśli odwrócimy wzrok od jakości oprawy graficznej. Ja na grafikę nie zwracam szczególnej uwagi, więc nawet się trochę ekscytuję nowymi pomysłami na rozgrywkę, jakie zaoferuje Gamefreak.

rolnik

Tegoroczne wakacje wcale nie były sezonem ogórkowym, jak to zwykle bywało. Sporo dobrych zapowiedzi (METROID DREAD!), ciekawe premiery (SS HD, MHS2 itd.) i dostaliśmy w końcu tego upragnionego Nintendo Switch Pro, o którym wszyscy tak bardzo się rozpisywali. 😉 Indycze zapowiedzi też były całkiem niezłe. Najbardziej czekam na taktyczną reinkarnację Metal Sluga. Liczę, że gameplay dowiezie w takim samym stopniu, jak oprawa graficzna. Nie można też zapomnieć o prezentacji Pokémon Presents. O ile rimejki DP nie znajdują się w mojej orbicie zainteresowania, tak Arceus Legends znajduje się w niej jak najbardziej. Zanosi się na spory powiew świeżości w świecie Kieszonkowych Stworków. Znając życie, będzie to techniczny koszmarek, jak to ma w zwyczaju robić GameFreak, jednak w tym wypadku jestem w stanie przymknąć na to oko, bo głód na łapanie tych pokrak coraz bardziej się nasila.

1 Komentarz

1 Komentarz

  1. Antari

    20 września, 2021 at 7:29 pm

    Ach… ileż to lat temu człowiek rozpatrywał wakacje w kontekście dłuższym niż tygodniowy urlop 🙂 Piękne czasy. Tegoroczne lato to dla mnie okres generalnie oczekiwania na upragnioną jesień i zimę, które dosłownie wystrzelą nas w kosmos z mega wyśrubowanymi premierami. Turnus otwieramy w październiku, gdzie będzie naprawdę sporo genialnych premier (METROID MUTHFCKIN DREAD BABY, Super Monkey Ball: Banana Mania, Fatal Frame: Maiden of Black Water (liczę na kostiumy z wersji WiiU)). W listopadzie dołoży nam kolejny sierpowy w postaci Shin Megami Tensei V i Pokemon Brilliant Diamond i Shining Pearl. A gdy będziemy już na deskach w grudniu znokautuje nas Advance Wars i Danganronpa Decadence.

    Letnie, wakacyjne oczekiwanie to okres, z którego paradoksalnie bardzo się cieszę, bo wróciłem kolejny raz do Monster Hunter Generations Ultimate, które uświadomiło mi jak bardzo na psy zeszła główna odsłona cyklu i jaką stratą czasu było inwestowanie w Rise/World. Może nie tyle inwestowanie co, przekonywanie siebie, że jest to coś co sprawia mi przyjemność, a kolejne próby patroszenia serii z elementów, które ją zbudowały są ok… No sorry, nie są. Nowy save file w GU (niestety tego z XX na 3DS nie dało się przenieść) i próba przebicia się przez OGROM contentu i jakości absolutnej sprawiły, że tytuł ten postrzegam jako grę roku (prawdopodobnie zdetronizuje Dread). Już zainwestowałem w nią podobną ilość czasu co w Rise, z tą różnicą, że w GU jestem może w 1/3 contentu, a Rise znam jak własną kieszeń i zwyczajnie nie ma tam już co robić. Mógłbym się godzinami rozpisywać jak fantastycznie działa tam nadal multiplayer z prawdziwą, rodzinną wręcz atmosferą kooperacji, gdzie każdy random to praktycznie twój ziomek; obłędnie dopracowanymi lokacjami z toną szczegółów, których mimo łącznie ponad tysiąca godzin z samym XX+GU nie byłem świadom; długiemu i satysfakcjonującemu endgame (armor fusion) czy balansowi systemu i broni, który dosłownie masakruje potworki z World i Rise, gdzie jakakolwiek różnorodność czy inwencja została odesłana przez twórców do piachu. No i GS, ten cholerny GS jest nadal tak fantastycznie satysfakcjonujący. To ostatnia moim zdaniem część cyklu, gdzie każda broń miała swój charakter, a słabe strony, toną krwi i potu na kciukach, przekuwało się w zalety. To gra o nieskończonym potencjalne, gdzie można grać przez tysiące godzin i nadal wypatrzeć coś nowego. A żeby było śmiesznie kupiłem ją w wersji elektronicznej za jakieś 58 zł z okazji Black Friday. I jakoś tak trochę mi głupio, bo śmietnik w postaci Rise mam w kolekcjonerce… jak przewrotne bywa życie.

Musisz być zalogowany, żeby dodać komentarz Login

Zostaw komentarz

Zobacz też

Nintendo Switch

Czwarty miesiąc za nami, a jak wam minęło 30 dni z kwietniem?

Nintendo Switch

Wiosna już jest, więc pora na zmasowany atak gamingu!

Nintendo Switch

Directy, Kieszonkowe Stworki i inne potworki!

Publicystyka

Nowy rok, nowy ja!