Nie tak dawno temu, na kilka miesięcy przed premierą Nintendo 3DSa, światło dzienne ujrzała kolejna gra z serii Pokemon. Aaale nie czwarta gra z czwartej generacji, mimo że do tego czasu schemat jednej generacji na konsolę żył i miał się dobrze. Zawierając 156 nowych stworków, najwięcej w historii Kieszonkowych Potworów, zupełnie nowy region i wielkie przebudowanie silnika poprzednich DSowych gier, zaoferowała nie lada niespodziankę dla wszystkich fanów Kieszonkowych Potworów.
I choć w momencie premiery zebrała ogromną stertę pochwał od recenzentów, dziś mało kto odpowiada na pytanie „która generacja Pokemon jest twoją ulubioną” stwierdzeniem „piąta”. Dla osób, które jednak odpowiadają w ten sposób, stanowi ona niedoścignione i niepodrabialne doświadczenie, którego długo jeszcze pewnie nic nie zastąpi w serii. Dlaczego?
Czarna owca
Gdy Nintendo DS zbliżał się do kresu swojego żywota i na ustach wszystkich zaczęła pojawiać się nazwa „Nintendo 3DS”, coraz mniej osób chciało grać na swoich przestarzałych konsolkach. Stąd mało kto mógł przewidzieć, że to jeszcze nie koniec platformy i seria Pokemon jeszcze trochę pozostanie w 2D w walce, zamiast oczekiwanej przez wszystkich w tamtym czasie rewelacji grania w open-worldowe MMO 3D. Hehe, z perspektywy czasu są pewne rzeczy, które nigdy się nie zmieniają.
Pokemony Black i White jednak okazały się wielkim hitem wśród recenzentów, stały się szóstą najlepiej sprzedającą grą na Nintendo DSa… i stopniowo popadły w zapomnienie. Ich sequel, wydany 2 lata później, gdy 3DS miał już się całkiem dobrze na rynku, sprzedał się lepiej niż Platinum! Dlaczego zatem piąta generacja odeszła w zapomnienie?
https://www.youtube.com/watch?v=d-X03D3tSVU
Stare kontra nowe
Myślę że istnieją trzy główne powody, dla których ludzie gotowi są oddać życie za remake Diamentów i Perły, a za Black i White już ociupinkę mniej:
- Generacja piąta, a w szczególności Czerń i Biel, postanowiła odmienić formułę Pokemon i nie umieszczać w swojej kampanii kreatur z innych generacji. 156 nowych stworków miało za zadanie odwrócić naszą uwagę od ulubieńców fanów, takich jak Charizard czy Dragonite, choć z perspektywy czasu chyba jednak nie za bardzo się udało. Rozczarowani fani nie dali się przerzucić na nowe stworki, w wyniku czego rozpętała się krucjata przeciwko „Pokemonowi lodowi”, „Pokemonowi śmietnikowi”, „Pokemonowi koło zębate”, zapominając, że podobne designy istniały także w pozostałych generacjach. Dratiniego wówczas można było wcześniej zdobyć w każdej generacji w trakcie kampanii, a Deino dalej w trakcie fabuły dostępny jest tylko w BW, B2W2 i XY…
- Liniowa natura Pokemonów BW, choć pozwoliła skupić się na przekazaniu silniejszej fabuły, była czymś nietypowym w skali serii i nie została przyjęta dobrze wśród fanów, dla których liniowość zamykała się na ośmiu odznakach i lidze. Zarówno w BW, jak i w B2W2 przejawia się ogrom fabularnych wydarzeń, praktycznie każde nowe miasto oferuje chwilową odskocznię, by wykonać zadanie obok miejscowości, wrócić, i dopiero zawalczyć z liderem. Wykłócałbym się, że BW i B2W2 mają najlepszą fabułę w serii, ale niektórzy nie grają w te gry dla fabuły…
- Nintendo 3DS wyszedł na rynek, co prawda zgodność wsteczną miał, jednak grafika gier nie była aż tak okazała w porównaniu do konsoli, na którą Nintendo zdecydowało się przeportować wybuchowe Star Fox 64 3D i chwalone przez fanów Ocarina of Time 3D. Przez podobny problem cierpi teraz ponownie Pokemon Ultra Sun i Ultra Moon, których wyniki sprzedaży robią dużo mniejsze wrażenie niż Słoneczek i Księżyców.
Mimo tego jednak, za każdym razem kiedy myślę o piątej generacji, robi mi się cieplutko na serduszku…
Hurr durr, nostalgiafagi!
Tak jak dla jednych problemem było to, że w Blackach i White’ach nie dało się w fabule złapać Abry, tak dla mnie połowa frajdy z grania w gry serii płynęła z tego, że zawsze odkrywałem nowe gatunki stworków. Grając w BW po raz pierwszy jakieś dwadzieścia razy miałem problem ze zdecydowaniem się na ostateczny skład mojej drużyny. I traktuję to jako pozytyw, bo w żadnej innej grze nie wymieniałem tyle stworków, co tutaj.
Do dzisiaj najwięcej moich ulubionych Pokemonów z tej właśnie generacji pochodzi, z generacją drugą na drugim miejscu. Uwielbiam taką Volcaronę, takiego Zoroarka, Gigalitha, Chandelure, Bisharpa czy Sigilypha, a przez sidequesty tych gier owe stworki dostały więcej lore niż większość Pokemonów dalszych gier.
Przez kilkaset godzin, które włożyłem w obie gry, przywiązałem się do nich znacznie bardziej niż do stworków z Kanto, mimo że Fire Red było moją pierwszą ukończoną grą serii.
Zaraz, nie zarzucicie mi teraz, że to ja teraz jestem generacjopiątowym nostalgiafagiem, prawda…?
Zapisane czarnym niezmywalnym markerem w pamięci
Największą siłą generacji piątej, zaraz po ogromnym przypływie nowych gatunków, jest design artystyczny tych gier. Dynamika walk w porównaniu do poprzednich DSówek dostała ogromnego kopa z animowanymi spritami dla każdego Pokemona, dynamicznymi ruchami kamery w walce i szybkimi animacjami ataków, które dalej chyba są szybsze (a na pewno płynniejsze!) niż w szóstej i siódmej generacji. Tylko niech ten pasek zdrowia trochę szybciej się opróżnia…
Muzyczny soundfont piątej generacji robi ogromne wrażenie, jest przygotowany zarówno na dynamiczne utwory pojedynków z rywalami, jak i emocjonalne nuty, których też pełno w tych grach. Prawie każdy utwór dróg Unovy ma cztery wariacje na cztery pory roku. Nawet w trakcie walki pojawiają się specjalne kawałki odgrywane gdy Pokemon ma mało życia, albo gdy mierzysz się z ostatnim Pokemonem lidera sali! Utwory wykorzystują bardzo dużo instrumentów naraz, sprawiając, że zawsze odkrywam w nich coś nowego. Uwielbiam soundtrack Sun and Moon, ale będąc szczerym wobec samego siebie, chyba więcej razy na repeacie puściłem motyw przewodni Hugha niż Gladiona…
https://www.youtube.com/watch?v=XE6eJrBM-cg
Przez ścięcie tutoriali do minimum, B2W2 jest też grą, w którą uwielbiam sobie pograć na telefonie, gdy chcę uzupełnić poziom Pokemonów we krwi, a mam tylko pół godziny. Gdy w Platinum „samouczek” trwał pół godziny, w Crystalach jakieś 15 minut, w B2W2 dostajesz startera do drużyny i kopa w tyłek na drogę w 5 minut, przez co już chwilę po odpaleniu gry możesz zaczynać tworzyć swoją własną przygodę.
A postgame? Żadna inna gra serii nigdy nie miała tak dużej ilości questów do zrobienia po grze jak Pokemon Black 2 i White 2. Dopiero po 200 godzinach zabawy udało mi się skończyć wszystko, co uprzednio chciałem ukończyć. Choć można się kłócić, że Emerald miało Battle Frontier z siedmioma różnymi budynkami, które podobnie zabierały setki godzin, różnorodność questów w Black 2/White 2 nieustannie przyciągała moją uwagę i kazała grać dalej, gdy w Emeraldzie po prostu poddałem się po czterech złotych Frontier Brainach.
Trochę tu, trochę tam, ale najbardziej to tam!
Zawdzięczam drugiej, trzeciej i czwartej generacji Pokemonów moje dzieciństwo, mimo to jednak to do Unovy myślami wracam częściej niż do dowolnego innego regionu. Śliczne krajobrazy Sinnoh, design Johto czy różnorodne smaczki Aloli trzymam głęboko w moim serduszku, ale to Unova, jak żaden inny region, zachęca mnie do eksperymentowania, odkrywania nowych Pokemonów i questów, czy angażowania się w świat przedstawiony. Dlatego gdy inni postulują „remake sinnoh when”, krzyczę razem z nimi, ale dodaję na koniec jeszcze „ALE NIE ZAPOMNIJCIE O UNOVIE!”.

Wow, ktoś wyraził moje odczucia odnośnie piątej generacji w sposób szeroki i szczegółowy. Praktycznie pod wszystkim mogę się podpisać, unova miała w sobie coś nowego, świeżego i takiego fajnego jak za starych, pierwszych dwóch generacji. Mogliby na Switcha zrobić podobny restart 😉
Wow, nie miałem pojęcia że w tych częściach występują stworki tylko ze swojej generacji….
Dla mnie akurat to ogromna zaleta, ileż można co grę oglądać te same poki.
Niesamowicie mnie zachęciłeś aby sięgnąć po którąś z tych części 🙂
IMO piąta generacja miała najlepszy soundtrack. Warto też wspomnieć o możliwości wyboru poziomu trudności w B2W2. No i wreszcie pierwsze gry w serii, które różniły się między sobą czymś więcej, niż pudełkowy legendarny i kilkanaście ekskluzywnych pokemonów.
Hmm… Aż rzeczywiście chyba zagram ^^.