Zapiski łowcy – Monster Hunter 3 Ultimate

Autorem tekstu jest Darion

Idziesz do sklepu. Kupujesz grę. Wracasz do domu. Odpalasz. Grasz. Przerwa. Grasz. W głowie tylko jedna myśl – „najgorzej wydane pieniądze w moim życiu”. Rozpacz. Tak jednym słowem można określić moje początki z Monster Hunter 3 Ultimate na 3DSa. Co jednak w takim razie skłoniło mnie do utopienia ponad 60h w świecie łowców potworów? Zacznijmy od początku.
Cała przygoda zaczęła się pewnego śnieżnego, grudniowego popołudnia, kiedy to autor tego tekstu, postanowił sprawić sobie pewnego rodzaju prezent post-świąteczny. Jako, że w tamtym czasie czułem potrzebę posiadania nowej gry na 3DSa, postanowiłem zastanowić się nad wyborem jednej z nich. Wybór nie trwał długo, gdyż wybrałem po prostu kolejną pozycję z mojej listy „must have”. Padło na Monster Huntera 3 Ultimate. Przypomniałem sobie wtedy moje przykre wspomnienia związane z demem tej gry, które jednak szybko przegoniłem machnięciem dłoni, dzięki przypomnieniu sobie opinii fanów MH – „demo nie jest reprezentatywne”, „demówka w ogóle nie pokazuje o co w tej grze chodzi”, „kupuj, kupuj!”. Z uśmiechem na twarzy wyszedłem z mieszkania i po krótkim, dziesięciominutowym spacerze doszedłem do sklepu z grami. Szybki dialog ze sprzedawcą, wyjęcie portfela, krótkie ukłucie w sercu spowodowane odpływającymi z konta pieniędzmi, radość w oczach związana z trzymaniem nowej gry. Mojej gry. Kilka chwil później siedziałem już w przytulnym pokoju, szykując się na poznanie świata gry ze stajni Capcomu. Wkładam kartridż – wita mnie ciekawe logo gry. Odpalam. Śliczna animacja, którą oczywiście przeklikuję, bo kto ma czas na takie rzeczy, kiedy za rogiem czeka na nas nowa przygoda! W końcu pojawia się upragniony przycisk – new game, który bez chwili wahania wciskam na moim touch screenie.

e5f9b0b35e55776fff5f089a5680a91a138f7daa.jpg__620x370_q85_crop_upscale

Jak to zazwyczaj bywa w grach tego typu, pierwsze co nas wita, to kreator postaci. Po kilku chwilach (na szczęście nie jest to kreator na skalę Skyrim’a), bohater zostaje stworzony, a ja trafiam do wioski i mogę cieszyć się nieskończoną falą tekstu do przeklikania. Tutoriale? Dla mnie? Dla osoby, która z grami ma do czynienia od siódmego roku życia? Phi, omijam. No dobra, rozejrzyjmy się. W moim nowym domu, widzę sporo postaci, z którymi mogę pogadać – zostawiam to sobie na później. Wybieram szybko broń, za pomocą której planuję upolować pierwszego potwora, wybiegam z wioski i już mnie nie ma. Trafiam na wzgórza otoczone lasami i morzem. Na ekranie widnieje mini-mapa, więc postanawiam zwiedzić całą lokację. Dziesięć minut później stwierdzam, że spotkałem same roślinożerne stwory, lub małe dinozaury, które sięgają mi do pasa i padają po dwóch uderzeniach mojego Long Sworda. Szkoda tylko, że zanim trafię je dwa razy, to muszę uderzyć minimum dziesięć razy, bo praca kamery, dla początkującego łowcy, w tej grze, to jedna z największych barier. „No nic” – myślę sobie, wrócę do wioski, może tam będą jakieś ciekawsze rzeczy. Po powrocie staram się zagadać do każdego w poszukiwaniu ciekawszych zadań.

Na mojej drodze spotykam gadającego kota, który proponuje mi rejs do przystani. Nie zastanawiam się ani chwili i wsiadam na pokład. Krótki loading i dopływamy do bajecznie kolorowej przystani, w tle słychać orientalną muzykę, która wpływa pobudzająco na mój apetyt na solidne polowanie. Po krótkich poszukiwaniach wreszcie znajduję zadanie, godne trzynastoletniego weterana gier wszelakiego rodzaju. „Hunt Qurupeco” – tak brzmi krótki opis. Znowu chwilowy loading i ponownie trafiam do lokacji, w której już byłem. Tym razem jednak różnica jest taka, że mam limit czasowy i pewność, że tym razem spotkam na mojej drodze coś dużego. Zaczynam poszukiwania. Przeczesuję każdą lokację wzdłuż i wszerz, męcząc się z pracą kamery . Gdzie znajduję mój cel? Oczywiście w ostatniej lokacji, którą odwiedzam. Na samo szukanie potwora zmarnowałem dziesięć minut, więc moja cierpliwość powoli się kończy. Nie kupowałem tej gry po to, żeby pobiegać sobie po ładnych miejscówkach, ale po to żeby ubijać wielkie bestię. Jednakże w momencie zobaczenia Qurupeco, cały mój zapał powraca ze zdwojoną siłą. W mojej głowie kołata tylko jedna myśl – „no to teraz w końcu się zabawimy”. Wyciągam mój miecz i szarżuję na tego człekokształtnego pterodaktyla. Pierwszy atak – chybiony. Drugi atak – chybiony. Trzeci atak – w końcu trafiam. Potwór, w końcu zwraca na mnie swoją uwagę. Wystawia swoje pazury, uderza mnie trzy razy, a ja zostaję z 1/3 życia. Z przerażeniem myślę – „Ta gra to doświadczenie dla masochistów, jak ja mam to coś pokonać?”. W chwili gdy przez moją głowę przebiegała ta myśl, Qurupeco jak gdyby nigdy nic zadaje mi finalne uderzenie, a ja ląduję na noszach. Zapisuję grę i wyjmuję karta. W mojej głowie czarna rozpacz -„właśnie wydałem 180zł na grę, która w ogóle mi się nie podoba i jest cholernie trudna”. Zaczynam żalić się dziewczynie jak mała dziewczynka, jednakże ona dopinguje mnie do kolejnej próby. Chwila oddechu i próbuję znowu. Kilku chwil później schemat się powtarza – nie wiem gdzie iść, co robić, kamera mnie męczy, potwór zabija. Wyłączam grę bez zapisywania. W moim umyśle właśnie została podjęta decyzja – jutro sprzedaję grę. Decyzja, która pojawiła się po 2h z grą. Kładę się do łóżka rozgoryczony i zdenerwowany na własną głupotę.

6eeb351c3fb945dd509ea8a90e32bbe7

Następny dzień. W południe jedziemy do centrum handlowego, w którym to wyszukuję sklepu z grami na 3DSa. Sprzedawca proponuje mi śmieszne 80zł za grę, którą jeszcze wczoraj kupiłem za 180zł. Szybko mu dziękuję i zdenerwowany opuszczam sklep. Postanawiam po powrocie wystawić grę na serwisy aukcyjne. Jednakże tak się nie dzieje. Za namową dziewczyny postanawiam dać grze ostatnią, trzecią szansę. Zanim jednak nadejdzie moment ostatecznej próby, postanawiam zasięgnąć rady u weterana serii – Moczana. Wprowadza mnie on, we wszelkie meandry i tajniki łowieckiego stylu życia. Dzięki temu, zaczynam grę całkowicie na nowo. Nie pomijam żadnego tutoriala. Żadnego. Znowu czuję to wspaniałe, dziewicze uczucie, które pojawia się przy poznawaniu czegoś od samych podstaw. Zarządca wioski i jego syn uczą mnie o tym jak zdobywać mięso, jak pozyskiwać surowce, jak wykonać swoją pierwszą zbroję. Moczan podsuwa wskazówki odnośnie pracy kamery i broni na start. I tak oto, po dwugodzinnej wędrówce jestem gotów zmierzyć się z pierwszym większym potworem – Great Jaggi. Dwudziestominutowa walka, przepełniona wieloma „missami” i przerwami na napój leczący, kończy się pomyślnym dla mnie finałem. Stwór pada na ziemię, a ja w glorii i chwale powracam do wioski. Krótkie podziękowania od mieszkańców, szybka sprzedaż zdobytych trofeów i zapis gry. Wyjmuję karta i wiem jedno – chce więcej. Tak właśnie zaczęła się moja podróż przez świat Monster Hunter 3 Ultimate, która wciąż trwa i jedyne co może ją zakończyć, to następczyni MH3U. Jeśli jesteś doświadczonym łowcą, nie muszę cię przekonywać, że gra jest warta swoich pieniędzy. Jednakże jeśli jesteś nowicjuszem i boisz się, że spotkają cię podobne wrażenia do moich, to nie martw się. Nie poddawaj się. Próbuj. Daj grze jeszcze jedną szansę. A po niej kolejną. Jeśli jednak i to zawiedzie, to zawsze możesz napisać do nas o poradę, a my postaramy się jak najprędzej odpowiedzieć. W końcu, nas, łowców, nigdy za wiele.

PS: To bydle Qurupeco ginie teraz z moich rąk w ciągu dwóch minut.

Źródło: http://king-qurupeco.deviantart.com

22 komentarze

  1. U mnie prawie tak samo. Każde słowo się zgadza poza końcówką.
    Utlukłem kilkanaście potworów, satysfakcja była ale olśnienie i zauroczenie jakoś nie przyszło, choć czuje że gra ma potencjał którego nie potrafię wykorzystać. Jeśli kiedyś przyjdzie czas ze nie będzie w co grać to dam jej kolejną szansę. Albo może na spotkaniu Małopolskich Streetpassow spotkam swojego Moczana 🙂

  2. He, he. Też miałem to samo. I również pomógł mi Moczan. Trafiłem na jego kanał YouTube i w końcu pojąłem o co chodzi w tych pokrętnych menusach, jak dobierać statystyki zbroi, itp., itd. Jednak nie dziwię się, że wiele osób się do tej gry odbija.

  3. Na facebooku jest grupa Monster Hunter Polska założona przez Szpadla, mam się zamiar tam mocno udzielać po premierze MH4U, więc jak ktoś szuka swojego Moczana to tam może mnie znaleźć 😀 Jak będzie czas i energia to też postaram się stworzyć wideo do 'czwórki’ które gładko wprowadzi początkujących w piękny świat MH. Jestem przekonany, że gra ma potencjał 'zauroczyć’ wiele osób, na szczęście dzięki opcji online w najnowszej części łatwiej będzie niszczy te 'ściany’ trudnego początku.
    https://www.facebook.com/groups/1516926851928746/

  4. Demo MH4 jest moim zdaniem (ja jestem autorem, ale nie podałem nicku, tylko maila 🙁 )jest dużo lepsze, bo przede wszystkim mamy aż 3 potwory o naprawdę różnym stopniu trudności, ale przede wszystkim jest Tryb dla początkujących, a do tego każda broń ma obszerny tutorial, więc jest dużo dużo lepiej niż w mh3u.

  5. Mogę się podpisać pod tymi 'zapiskami łowcy’ jak mało gdzie – dosłownie miałem podobnie (ale w przeciwieństwie do autora tekstu wybrałem MH3 z zimowej promocji licząc, że po demie jednak gra mi się spodoba). Zamiar był jeden: więcej nie tykać tej gry. Pamiętam również że też gdzieś w tym momencie napisałem na forum, że gry nie polecam.. Po jakimś czasie (nie odpaliłem na drugi dzień, po prostu ORAS skończyłem) ponownie odpaliłem grę i było lepiej – pierwsza ubita bestia, kolejne questy na liście, większe potwory.. nim się obejrzałem była już 4 nad ranem. Fakt, dalej utrzymuję, że gra nie jest dla każdego i że jest trudna, ale faktem również jest że gdy dasz jej szansę (i cierpliwość :D) to gra sprawia niesamowitą frajdę. MH4 z trybem online chyba pozamiata już na całego (a z tego co pisze DARION wyżej to demko sugeruje całkowicie lepszą rozgrywkę nawet dla laika zaczynającego polowania, super, będzie bardziej przystępna).

  6. Miałem dokładnie tak samo. Tylko, że nie doszedłem do momentu, gdzie wróciłem do gry i mnie wciągnęła. Leży na SD (z dawnej promocji) i za każdym razem w menu oglądam ikonkę. Cóż, może kiedyś uda mi się do niej przekonać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *