[Virtual Console] GameBoy #1

3

W odpowiedzi na często pojawiające się na forum pytania o opłacalność zakupu poszczególnych tytułów na starsze konsole, ruszamy z serią opisów-minirecenzji, poświęconych klasykom, które możecie znaleźć w eShopie. Dziś pierwsze pięć gier na oryginalnego GameBoya.


Alleyway

NESowego/Pegazusowego Arkanoida znają chyba wszyscy, Alleyway jest jego kieszonkową wersją. Niestety brak power-upów w postaci spadających cegiełek, znanych z większego odpowiednika, powoduje, że gra dość szybko staje się nużąca. Nie pomaga też fakt, że ten sam poziom musimy przechodzić trzy razy: pierwszy raz normalnie, za drugim razem cegiełki przesuwają się w lewo, a za trzecim – w dół. Dla osłody co jakiś czas gramy planszę bonusową – cegiełki układają się na kształt postaci z Mario, a my musimy je wyburzyć w określonym czasie. Grę mogę polecić jedynie maniakom Arkanoida. Innym tylko pod warunkiem, że cena spadnie na 4zł.

Premiera: 1989 (EU – 1990)
Cena: 12 zł
Średnia ocen na premierę: 5,5/10
Nasza ocena 2014: 4/10


Double Dragon
Nigdy nie przepadałem za gatunkiem Beat’em Up, ale nawet jeśli uwielbiacie tego typu gry to nie będzie wam łatwo czerpać przyjemności z kieszonkowej wersji Double Dragon. 24 lata temu gra mogła być grywalna, dziś wieje nudą. Nasz bohater porusza się w ślimaczym tempie i o ile nie straszni mu przeciwnicy, o tyle skakanie wychodzi tragicznie co kończy się powtarzaniem poziomu i frustracją gracza. W dwóch słowach – mozolna i frustrująca.

Premiera: 1990
Cena: 12 zł
Średnia ocen na premierę: 5,7/10
Nasza ocena 2014: 4/10


Tennis
25 lat temu gry nie były tak łatwe jak dziś. Boleśnie przekonamy się o tym grając w tenisa. Jeżeli przyzwyczailiście się do nowych gier w stylu Mario Tennis Open, to przez pierwszego seta będziecie mięli problemy, aby w ogóle trafić w piłkę. Przez kolejne kilka setów 90 procent waszych zagrań wyląduje na aucie albo na siatce. A sędzia, którym jest nikt inny jak nasz kochany hydraulik, pod wąsem ogłosi waszą sromotną porażkę. Gra potrafi wciągnąć, pod warunkiem, że nie zniechęcamy się szybko niepowodzeniami. Polecam jednak dopłacić 8zł i kupić Mario Tennis na GameBoya Color, to gra w każdym calu lepsza o kilka klas.

Premiera: 1989
Cena: 12 zł
Średnia ocen na premierę: 5,8/10
Nasza ocena 2014: 4,2/10


Donkey Kong
Dla odmiany coś solidnego. Cofamy się do czasu gdy Mario nie był jeszcze Mariem, a Donkey Kong nie był sympatycznym małpiszonem, ale wredną małpą. Obok Tetrisa, Zeldy i Pokemonów była to jedna z najlepiej ocenionych gier na pierwszego GameBoya. Pierwsze 4 poziomy są żywcem wyjęte z Donkey Konga z automatów: musimy po drabinach wspiąć się na sam szczyt, by uratować naszą ukochaną przed Kongiem, który rzuca w nas beczkami. Po ukończeniu tradycyjnych poziomów Donkey porywa naszą Lady dalej w świat, a schemat gry się zmienia: musimy znaleźć klucz i przenieść go do zamkniętych drzwi. Nawet po 20 latach gra się dosyć przyjemnie. Poziomów jest dużo (101), są dobrze zaprojektowane i zróżnicowane. Stopniowo dochodzą kolejne elementy jak np. rozkładane drabinki aktywowane przyciskiem. Czasem trzeba trochę pomyśleć żeby ukończyć poziom. W odróżnieniu od poprzednich tytułów, z czystym sercem mogę polecić Donkey Konga wszystkim, którzy lubią platformówki z zamkniętymi poziomami, w których liczy się nie tylko refleks, ale też logiczne myślenie.

Premiera: 1994
Cena: 11,20 zł
(aktualnie w promocji)
Średnia ocen na premierę: 8,5/10
Nasza ocena 2014: 6,8/10


Super Mario Land
Na deser prawdziwy klasyk – gra w której Mario zaczął swój platformówkowy spacer przez kolejne przenośne systemy Nintendo. Gra była tytułem startowym GameBoya i to niestety widać. Pod względem wykonania i mechaniki jest w tyle za drugą, dużo lepiej dopracowaną częścią Mario Land. Sama gra jest bardzo nietypową odsłoną Mario – skorupy się nie turlają tylko wybuchają, ogniste kule rzucane przez Mariana nie lecą po ziemi tylko się od niej odbijają i lecą w kosmos… Do tego dochodzą nietypowi przeciwnicy – muchy rodem z Galagi, roboty, pająki, a zamiast sztandarowego motywu muzycznego usłyszymy np. kankana. Gra jest dosyć trudna nie tyle z zamysłu autorów co z nieco topornej mechaniki. Pamiętam, że gdy grałem w nią na początku lat 90. również nie wyrwała mnie z butów. Jeżeli zastanawiacie którą część Mario Land kupić, zdecydowanie polecam 2, jest to gra dużo bardziej dopracowana oraz bardziej grywalna. Jeżeli chcecie sprawdzić jak wyglądał pierwszy handheldowy platformer z Mario, albo macie już 2 część Mario Land i zastanawiacie się czy kupić 1 – śmiało, mimo swoich niedoróbek to ciągle Mario, więc jak najbardziej da się grać.

Premiera: 1989 (EU – 1990)
Cena: 16 zł
Średnia ocen na premierę: 7,8/10
Nasza ocena 2014: 6,5/10

PODZIEL SIĘ
Ink

W konsolach od ponad 20 lat. Miłośnik gier nowatorskich, oryginalnych, przełomowych i "innych" oraz dobrego klimatu i fracusko-belgijskiego komiksu. Grami zajmuje się naukowo, zawodowo i dla przyjemności. Częsty bywalec forum.

3 komentarze

  1. Dobos (87 komentarzy) w dniu:

    Fajny tekst :) tylko jedna subiektywna uwaga- Tennis nie jest wcale taki trudny, ja grałem w niego przed Mario Tennisem i nawet wygrywałem mecze, po prostu trzeba poćwiczyć aby poznać dobrze mechanikę gry :)

  2. Elastyn
    Elastyn (77 komentarzy) w dniu:

    Coś mnie kiedyś podkusiło żeby kupić Super Mario Land. Tak też przy owej grze spędziłem niemal 20 godzin i z czystym sumieniem polecę każdemu.

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!