[Recenzja] Pandora`s Tower

2

Pandora`s Tower, to jedna z ostatnich gier, które pojawiły się pod koniec żywota Nintendo Wii. W moje ręce, a raczej dysk, trafiła wersja cyfrowa na Nintendo Wii U. Czym różni się od poprzedniczki i czym w ogóle jest Pandora`s Tower? O tym przekonacie się w recenzji.

Mięsny jeż, ty go zjesz, ty go zjesz!

Historia zaczyna się podczas pewnego festiwalu. W mieście szaleje festyn, a każdy z mieszkańców wyczekuje pojawienia się gwiazdy, która ku ich uciesze, ma dla nich zaśpiewać. Pojawia się dziewczyna w towarzystwie tancerzy i rozpoczyna się koncert. Widownia zachwycona wykonaniem nie zauważa, że coś zaczyna się dziać. W pewnym momencie słuchać wybuch, sypie się scena, a w unoszącym się pyle znika śpiewaczka. Straże szykują się na atak, a tłum panikuje i rozbiega się. Jednak wśród uciekających z miejsca wydarzenia jest bohater, który rusza w kierunku zniszczeń na poszukiwanie posiadaczki cudownego głosu. Odnaleziona wśród gruzów w towarzystwie staruszki, z mumią na plecach, została naznaczona tajemniczą klątwą. Niezwlekająca dłużej, za namową Mavdy, Aeron bohater i Elena przeklęta, wyruszają do Wieży, gdzie czeka na nią ratunek.

Gdy bohaterowie docierają na miejsce, zaczyna się nasza rola. Aeron otrzymuje miecz i pomocny w całej grze łańcuch. Wyrusza w przeczesywaniu wież. Każda z nich ukrywa w swoich murach bossa. Musimy go pokonać i… zebrać z niego część wnętrzności, które są lekarstwem na powstrzymanie rozwijającej się klątwy Eleny. Dziewczyna musi za każdym razem skonsumować podroby potwora. Inaczej czeka ją niechybna zagłada.

Czwartkowy update – Pandora's Tower

Gra to pomieszanie akcji, uproszczonego RPG oraz Simsów.

Zwiedzając wieżę, naszym zadaniem jest dotrzeć do wspomnianego bossa. Nie jest to łatwe, z dwóch powodów. Jednym jest uciekający czas.  Musimy wypełnić naszą misję i dostarczyć mięso dla Eleny, nim ona sama zmieni się w monstrum. Drugi powód, to główne drzwi do komnaty potwora, są one zamknięte i przypieczętowane za pomocą wielkich łańcuchów. Przemierzając wieżę, musimy odnaleźć początek łańcucha i zniszczyć go.

Eksploracja polega na wspomnianym odnalezieniu początków łańcucha i dotarciu do pokoju z bossem. Biegamy po komnatach, rozwiązując proste zagadki. To trzeba niekiedy przesunąć odpowiednią dźwignę, by poruszyć mechanizm w innej części wieży lub otworzyć odpowiednie drzwi żeby przejść dalej. Do ułatwienia poszukiwań posiadamy swój łańcuch. Możemy nim nie tylko atakować przeciwników, zaplątując ich, wyrzucając w powietrze lub wyrywając ich ciała, ale także możemy przedostać się na wyższe poziomy, otworzyć specjalne drzwi czy przeciągnąć się z punktu A, do punktu B. Narzędzie bardzo przydatne i urozmaicające rozgrywkę, na dodatek to my musimy celować wskaźnikiem w interesujące nas miejsce. Po drodze znajdujemy poukrywane różnego rodzaju przedmioty, od pieniędzy, po mikstury, bomby, na materiałach rozwijających ekwipunek i statystyki, dziennikach historii poszerzających wiedzę o grze, na orężu skończywszy.

Na drodze do naszych celów, stoi szereg różnych potworów. Mniejszych na jeden cios i większych, wymagających wprawy i poznania. Niszczymy ich a pomocą oręża (miecze, dual-blades, topory, itp), które otrzymaliśmy lub znajdziemy w czasie naszej podróży. Każdą broń możemy rozwijać, a do tego celu potrzebujemy nie tylko funduszy, ale znalezionych materiałów. Oręż jaki otrzymamy różni się typami ataków, a gracz decyduje, który jemu samemu najbardziej odpowiada.

Aeron zakochany w Elenie, rozwija się zdobywając doświadczenie. Niestety, na rozwój statystyk nie mamy wpływu, gra sama przydziela punkty do poszczególnych statusów, jak zdrowie, czy obrona.

PT1

Sama zabawa w poszukiwacza mięsa jest ciekawa, ale w pewnym momencie monotonna. Przydzielenie głównemu bohaterowi łańcucha jest miłym i ciekawym urozmaiceniem gry. W późniejszych etapach robi się trudniej, a łańcuchów na wrotach do źródła lekarstwa jest coraz więcej. Sami bossowie nie są szczególni i szybko o nich zapomnimy, ale na każdego musimy znaleźć odpowiedni sposób walki. Do samych wież możemy wracać kiedy chcemy, aby zebrać pominięte przedmioty.

Dywan? Dla mnie? Oh… dziękuje!

Osobne miejsce chciałbym przeznaczyć dla Obserwatorium, miejsca wypadowego naszego bohatera oraz mieszkania Eleny, Mavdy i dziadka z ciężką wadą wymowy.

Obserwatorium ma trzy poziomy. Pośrodku, mieszkalno-jadalny. Piwnica i dach. Na zewnątrz, rozciąga się plac z widokiem na wieżę. Każdą część możemy zwiedzać.
W bazie możemy zregenerować zdrowie, schować przedmioty, zapisać grę oraz handlować.
Skupem i sprzedażą zajmuje się Mavda Company Spółka Dziadek w Dzbanku (alternatywnie – Mavda Company Spółka Zamknęłam Mojego Starego w Słoiku). Tutaj zakupimy niezbędne przedmioty, sprzedamy te zbędne. Naprawimy elementy ekwipunku oraz złożymy nowe. Ulepszymy oręż. Po prostu, kobieta, która żadnej pracy się nie boi, taka właśnie jest Mavda.

Po mieszkaniu krąży Elena, która z braku zajęć, zajmuje się typowymi obowiązkami domowymi. Zastaniemy ją przy myciu okien, czy gotowaniu. Niektóre takie czynności dają jakiś bonusowy przedmiot. Dziewczyna sama w sobie jest postacią interaktywną i ciekawostką w grze. Niczym w The Sims, rozwijamy pasek zażyłości miedzy nią, a Aeronem. Wykonując interakcje jak rozmowy, czy proszenie o przysługi, a także przynoszenie prezentów w prezencie (które wypływają na wygląd Obserwatorium). Pasek ten sukcesywnie wypełniamy.
Nie zapomnijmy, że Elena musi jeść wnętrzności potworów do zachowania ludzkiego oblicza. To właśnie gracz będzie świadkiem przykrych zmian Eleny oraz męczarni, a także zmuszania ją do zjedzenia w całości podrobów. Wszystko to okraszone odpowiednimi przerywnikami filmowymi i rozmową, która ma wywołać w nas jakieś emocje.

PT2
Różnice?

Oprawa graficzna pozostała niezmienna od czasów Wii. Cyfrowa wersja na Wii U nie została podrasowana do wyższej rozdzielczości. Nadal jest ładnie, ale na poziomie tego co wszyscy znają z Wii, które sięga mocą mniej więcej do konkurencyjnego PlayStation 2.

Dźwięki miłe dla ucha, bo to zazwyczaj w grach nie kuleje, ale z muzyką jest tutaj pewien problem. Odnoszę wrażenie, że jest raptem kilka utworów muzycznych, które cyklicznie się powtarzają. Niestety, drażni to ucho i męczy. Pomimo, że motywy są ciekawie wykonane.

Sterowanie zostało rozbudowanie o użycie GamePada. Przeniesione zostało użycie WiiRemota i Nunchuka, które służyło np. do celowania w ekran gdzie ma uderzyć nasz łańcuch i szarpnięcia nim w naszą stronę, na przyciski i gałki tabletopada. Nadal możemy korzystać z klasycznego sterowania znanego z Wii. Jednak mimo wszystko, próbując obie opcje, zdecydowanie najlepsze rozwiązanie gry jest na GamePadzie, które nie męczy. Na nim również, możemy grać bez użycia telewizora.

PT3
Podsumowanie.

Z denerwujących rzeczy, które napotkałem w grze, to między innymi kamera. Jest ona trwale przyczepiona do wyznaczonych z góry punktów, przez co niekiedy utrudnia to eksplorację wież, bądź walkę z potworami. Szczególnie gdy musimy wycelować łańcuchem w odpowiedni punkt. Wspomniana muzyka również drażni po jakimś czasie.

Do samej gry wkrada się po jakimś czasie rutyna. Zwiedzanie wież, pomimo faktu, że reprezentują one różne żywioły świata i mają inne zagadki, staje się monotonne. Wykonywanie tych samych czynności: przynieść mięso o czasie, kup, sprzedaj, zabaw Elenę, wyrusz na przygodę, potrafi znużyć. Nie oczekujmy tu epickich rzeczy. Uważam, że ta przygoda może śmiało zapchać niejedną dziurę w oczekiwaniu na inne produkcje na Wii U, ale nie jest koniecznym zakupem. Tutaj radziłbym się zastanowić, czy naprawę chcemy teraz wydać nasze fundusze. Nie zrozumcie mnie źle, nie jest to kiepski tytuł. Wystarczy odpalić sobie Pandora`s Tower w ciągu dnia, przejść wieżę i zakończyć rozgrywkę. W tedy gra jest przyjemniejsza i nie męczy.

Elementy rodem z symulatorów randek w Japonii, a mowa o interakcji z Eleną, jest znakiem charakterystycznym Pandora`s Tower. Jest to pogłębienie naszego stosunku do powierzonej misji. Na naszych oczach widzimy skutki klątwy, co wywiera wpływ i decyzje, czy chcemy dotrzeć o czasie, czy nieco zabawić w wieżach i przyjść na kilka minut przed zagładą. Nawiązanie kontaktu z Eleną będzie dla jednych fajne, a dla drugich męczące. Dziewczyna jest typowo Japońską postacią, uroczą i po uszy zakochaną w głównym bohaterze. Kto lubi takie ckliwe historie, poczuje się jak ryba w wodzie. Ze śmiesznych uwag, radziłbym przy niektórych filmikach ściszyć głos telewizora, bowiem dziewczyna wydaje z siebie odgłosy, jakby pasek zażyłości przekroczył dwukrotnie normę.

Polecam grę, ale tylko w tedy, gdy naprawdę nie mamy w co grać lub jesteśmy kolekcjonerami albo bogaczami. Pandora`s Tower to klasyk, ale nie ma powodów, by kupować go od razu, bo trzeba, bo wypada.

Autor: Szpadel

Ocena gry

WARTO ZAGRAĆ
PODSUMOWANIE
Dobry klasyk żegnający Wii, który trafił do eShop Wii U. Jednak mimo wszystko będzie dla Was dobry, jeśli nigdy nie graliście, a bardzo chcecie spróbować lub jesteście kolekcjonerami gier, czy po prostu nie macie na co wydać teraz funduszy. Jeżeli nie spełniacie powyższych, nie ma co od razu kupować tej gry. Lepiej poczekać na promocję.
MUSISZ ZAGRAĆ
WARTO ZAGRAĆ
ŚREDNIAK
PORAŻKA
PODZIEL SIĘ

Określenie gracz pasuje do mnie idealnie. Spędzam nad tym większość czasu, ale uważam to za swoją pasję. Nintendo jest ze mną od czasów gdy w domu pojawiła się konsola Wii. Tak oto sympatia do Big N trwa do dziś. W grach potrafię lamić, ale "co nie zabije, to wzmocni". Jestem założycielem mojej dumy i radości - Górnośląskich StreetPassów. Prowadzę też bloga "Szpadlem i gamepadem", gdzie dziele się moim punktem widzenia oraz kanał na YouTube o tej samej nazwie. Poza graniem, trochę fotografuje, lubię koty, mam królika i jestem fanem The Sims :D

2 komentarze

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!