Generacja piąta Pokemonów okiem fanboja Unovy

4

Nie tak dawno temu, na kilka miesięcy przed premierą Nintendo 3DSa, światło dzienne ujrzała kolejna gra z serii Pokemon. Aaale nie czwarta gra z czwartej generacji, mimo że do tego czasu schemat jednej generacji na konsolę żył i miał się dobrze. Zawierając 156 nowych stworków, najwięcej w historii Kieszonkowych Potworów, zupełnie nowy region i wielkie przebudowanie silnika poprzednich DSowych gier, zaoferowała nie lada niespodziankę dla wszystkich fanów Kieszonkowych Potworów.

I choć w momencie premiery zebrała ogromną stertę pochwał od recenzentów, dziś mało kto odpowiada na pytanie „która generacja Pokemon jest twoją ulubioną” stwierdzeniem „piąta”. Dla osób, które jednak odpowiadają w ten sposób, stanowi ona niedoścignione i niepodrabialne doświadczenie, którego długo jeszcze pewnie nic nie zastąpi w serii. Dlaczego?

Czarna owca

Gdy Nintendo DS zbliżał się do kresu swojego żywota i na ustach wszystkich zaczęła pojawiać się nazwa „Nintendo 3DS”, coraz mniej osób chciało grać na swoich przestarzałych konsolkach. Stąd mało kto mógł przewidzieć, że to jeszcze nie koniec platformy i seria Pokemon jeszcze trochę pozostanie w 2D w walce, zamiast oczekiwanej przez wszystkich w tamtym czasie rewelacji grania w open-worldowe MMO 3D. Hehe, z perspektywy czasu są pewne rzeczy, które nigdy się nie zmieniają.

Pokemony Black i White jednak okazały się wielkim hitem wśród recenzentów, stały się szóstą najlepiej sprzedającą grą na Nintendo DSa… i stopniowo popadły w zapomnienie. Ich sequel, wydany 2 lata później, gdy 3DS miał już się całkiem dobrze na rynku, sprzedał się lepiej niż Platinum! Dlaczego zatem piąta generacja odeszła w zapomnienie?

Stare kontra nowe

Myślę że istnieją trzy główne powody, dla których ludzie gotowi są oddać życie za remake Diamentów i Perły, a za Black i White już ociupinkę mniej:

  1. Generacja piąta, a w szczególności Czerń i Biel, postanowiła odmienić formułę Pokemon i nie umieszczać w swojej kampanii kreatur z innych generacji. 156 nowych stworków miało za zadanie odwrócić naszą uwagę od ulubieńców fanów, takich jak Charizard czy Dragonite, choć z perspektywy czasu chyba jednak nie za bardzo się udało. Rozczarowani fani nie dali się przerzucić na nowe stworki, w wyniku czego rozpętała się krucjata przeciwko „Pokemonowi lodowi”, „Pokemonowi śmietnikowi”, „Pokemonowi koło zębate”, zapominając, że podobne designy istniały także w pozostałych generacjach. Dratiniego wówczas można było wcześniej zdobyć w każdej generacji w trakcie kampanii, a Deino dalej w trakcie fabuły dostępny jest tylko w BW, B2W2 i XY…
  2. Liniowa natura Pokemonów BW, choć pozwoliła skupić się na przekazaniu silniejszej fabuły, była czymś nietypowym w skali serii i nie została przyjęta dobrze wśród fanów, dla których liniowość zamykała się na ośmiu odznakach i lidze. Zarówno w BW, jak i w B2W2 przejawia się ogrom fabularnych wydarzeń, praktycznie każde nowe miasto oferuje chwilową odskocznię, by wykonać zadanie obok miejscowości, wrócić, i dopiero zawalczyć z liderem. Wykłócałbym się, że BW i B2W2 mają najlepszą fabułę w serii, ale niektórzy nie grają w te gry dla fabuły…
  3. Nintendo 3DS wyszedł na rynek, co prawda zgodność wsteczną miał, jednak grafika gier nie była aż tak okazała w porównaniu do konsoli, na którą Nintendo zdecydowało się przeportować wybuchowe Star Fox 64 3D i chwalone przez fanów Ocarina of Time 3D. Przez podobny problem cierpi teraz ponownie Pokemon Ultra Sun i Ultra Moon, których wyniki sprzedaży robią dużo mniejsze wrażenie niż Słoneczek i Księżyców.

Mimo tego jednak, za każdym razem kiedy myślę o piątej generacji, robi mi się cieplutko na serduszku…

Hurr durr, nostalgiafagi!

Tak jak dla jednych problemem było to, że w Blackach i White’ach nie dało się w fabule złapać Abry, tak dla mnie połowa frajdy z grania w gry serii płynęła z tego, że zawsze odkrywałem nowe gatunki stworków. Grając w BW po raz pierwszy jakieś dwadzieścia razy miałem problem ze zdecydowaniem się na ostateczny skład mojej drużyny. I traktuję to jako pozytyw, bo w żadnej innej grze nie wymieniałem tyle stworków, co tutaj.

Do dzisiaj najwięcej moich ulubionych Pokemonów z tej właśnie generacji pochodzi, z generacją drugą na drugim miejscu. Uwielbiam taką Volcaronę, takiego Zoroarka, Gigalitha, Chandelure, Bisharpa czy Sigilypha, a przez sidequesty tych gier owe stworki dostały więcej lore niż większość Pokemonów dalszych gier.

Przez kilkaset godzin, które włożyłem w obie gry, przywiązałem się do nich znacznie bardziej niż do stworków z Kanto, mimo że Fire Red było moją pierwszą ukończoną grą serii.

Zaraz, nie zarzucicie mi teraz, że to ja teraz jestem generacjopiątowym nostalgiafagiem, prawda…?

Zapisane czarnym niezmywalnym markerem w pamięci

Największą siłą generacji piątej, zaraz po ogromnym przypływie nowych gatunków, jest design artystyczny tych gier. Dynamika walk w porównaniu do poprzednich DSówek dostała ogromnego kopa z animowanymi spritami dla każdego Pokemona, dynamicznymi ruchami kamery w walce i szybkimi animacjami ataków, które dalej chyba są szybsze (a na pewno płynniejsze!) niż w szóstej i siódmej generacji. Tylko niech ten pasek zdrowia trochę szybciej się opróżnia…

Muzyczny soundfont piątej generacji robi ogromne wrażenie, jest przygotowany zarówno na dynamiczne utwory pojedynków z rywalami, jak i emocjonalne nuty, których też pełno w tych grach. Prawie każdy utwór dróg Unovy ma cztery wariacje na cztery pory roku. Nawet w trakcie walki pojawiają się specjalne kawałki odgrywane gdy Pokemon ma mało życia, albo gdy mierzysz się z ostatnim Pokemonem lidera sali! Utwory wykorzystują bardzo dużo instrumentów naraz, sprawiając, że zawsze odkrywam w nich coś nowego. Uwielbiam soundtrack Sun and Moon, ale będąc szczerym wobec samego siebie, chyba więcej razy na repeacie puściłem motyw przewodni Hugha niż Gladiona…

Przez ścięcie tutoriali do minimum, B2W2 jest też grą, w którą uwielbiam sobie pograć na telefonie, gdy chcę uzupełnić poziom Pokemonów we krwi, a mam tylko pół godziny. Gdy w Platinum „samouczek” trwał pół godziny, w Crystalach jakieś 15 minut, w B2W2 dostajesz startera do drużyny i kopa w tyłek na drogę w 5 minut, przez co już chwilę po odpaleniu gry możesz zaczynać tworzyć swoją własną przygodę.

A postgame? Żadna inna gra serii nigdy nie miała tak dużej ilości questów do zrobienia po grze jak Pokemon Black 2 i White 2. Dopiero po 200 godzinach zabawy udało mi się skończyć wszystko, co uprzednio chciałem ukończyć. Choć można się kłócić, że Emerald miało Battle Frontier z siedmioma różnymi budynkami, które podobnie zabierały setki godzin, różnorodność questów w Black 2/White 2 nieustannie przyciągała moją uwagę i kazała grać dalej, gdy w Emeraldzie po prostu poddałem się po czterech złotych Frontier Brainach.

Trochę tu, trochę tam, ale najbardziej to tam!

Zawdzięczam drugiej, trzeciej i czwartej generacji Pokemonów moje dzieciństwo, mimo to jednak to do Unovy myślami wracam częściej niż do dowolnego innego regionu. Śliczne krajobrazy Sinnoh, design Johto czy różnorodne smaczki Aloli trzymam głęboko w moim serduszku, ale to Unova, jak żaden inny region, zachęca mnie do eksperymentowania, odkrywania nowych Pokemonów i questów, czy angażowania się w świat przedstawiony. Dlatego gdy inni postulują „remake sinnoh when”, krzyczę razem z nimi, ale dodaję na koniec jeszcze „ALE NIE ZAPOMNIJCIE O UNOVIE!”.

PODZIEL SIĘ

Jeden z prawników w Agencji Czegokolwiek Wrighta. Polski korespondent Laytona osadzony na misji w Reset Bomb Forest w celu rozkminienia kodów rozbrajających bomb Dio. Podobno ubił Brachydiosa podstawowym mieczem Ascha bez asysty ze strony Tear. Za pieniądze zarobione w NSMB2 kupił sobie Egg 1, którym znacznie szybciej wykluwał kolejne boxy Bidoofów. Jego Pokeballe wypchnęły już nie jednego Game and Watcha z Final Destination...

4 komentarze

  1. LifeRetro (91 komentarzy) w dniu:

    Wow, ktoś wyraził moje odczucia odnośnie piątej generacji w sposób szeroki i szczegółowy. Praktycznie pod wszystkim mogę się podpisać, unova miała w sobie coś nowego, świeżego i takiego fajnego jak za starych, pierwszych dwóch generacji. Mogliby na Switcha zrobić podobny restart ;)

  2. erwin44
    erwin44 (8 komentarzy) w dniu:

    Wow, nie miałem pojęcia że w tych częściach występują stworki tylko ze swojej generacji….
    Dla mnie akurat to ogromna zaleta, ileż można co grę oglądać te same poki.
    Niesamowicie mnie zachęciłeś aby sięgnąć po którąś z tych części :)

  3. wilellion
    wilellion (6 komentarzy) w dniu:

    IMO piąta generacja miała najlepszy soundtrack. Warto też wspomnieć o możliwości wyboru poziomu trudności w B2W2. No i wreszcie pierwsze gry w serii, które różniły się między sobą czymś więcej, niż pudełkowy legendarny i kilkanaście ekskluzywnych pokemonów.

Zostaw komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować. | Zaloguj się | Jeszcze nie masz konta? Zarejestruj sie!


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!